"Niziołkowie z ulicy Pamiątkowej- Robert i Róża"- Małgorzata Klunder

Przedstawiam wam dziś książkę, która zaledwie 2 dni temu miała swoją premierę, jednak dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika, miałam możliwość już wcześniej zapoznać się z jej treścią i dziś prezentuję Wam gotową recenzję.

Autorka przedstawia nam dzieje pewnej zwyczajnej (no może nie do końca:D) rodziny: Niziołków.
Mama-Róża
Tata- Robert
oraz troje dzieci:
najstarsza córka: Gośka (Perełka)
syn: Jan Peregryn
najmłodsza córka: Elanora Pulcheria (dla bliskich Elka)

Wszystkich łączy jedno: miłość do literatury. Jednak nie łudźcie się, nie jest to zwykłe hobby, a niemalże sens istnienia tej rodziny, zwłaszcza starszego pokolenia, do tego stopnia, że nawet imiona dzieci musiały w jakimś stopniu nawiązywać do fantastyki, bo szanowny tatuś jest wielkim fanem Tolkiena. I to nie takim zwyczajnym, co to przeczyta książkę, obejrzy film i już. Nie, nie, nie... to jest fan z kategorii: extreme, taki, który ulubione książki zna niemalże na pamięć łącznie z najdrobniejszymi szczegółami, a po obejrzeniu ekranizacji wytknie reżyserowi każdą niezgodność z oryginałem.
W tej rodzinie czyta każdy. Oprócz „Władcy Pierścienia”, który jest w tej rodzinie swego rodzaju Biblią, pojawiają się też motywy z "Harrego Pottera”, trylogii Sienkiewicza, poezji Herberta, twórczości Kaczmarskiego, a nawet serialu Dr. House.
Szczerze mówiąc, początkowe rozdziały były dla mnie udręką. Nawał nawiązań do literatury, o której ja (zdeklarowana książkoholiczka) nigdy nie słyszałam, oraz komunizmu- ustroju, o którym uczyłam się jedynie na lekcjach historii- to wszystko sprawiło, że treść stała się niezrozumiała.
Opowieści o „Władcy Pierścienia” i „Hobbicie” były nieco bardziej przyswajalne, jednak równie dalekie mojej estetyce, gdyż niestety, nie jestem fanką Tolkiena.
Aż w końcu, nastał ten moment, gdy pojawił się wątek „Harrego Pottera”.
„Harry...” tego mi było trzeba, to było coś bliskiego mojemu sercu. W końcu mogłam zrozumieć wszystkie niuanse. Później było już tylko lepiej, bo prościej. Wciągnęłam się w treść do tego stopnia, że nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam do końca.
Myślę, że akurat ta książka, jest jedną z niewielu, przy których można śmiało rozdzielić komu (według mnie) książka powinna przypaść do gustu,a komu zupełnie nie pasuje.
Zdecydowanie polecam osobą które:
*Kochają Tolkiena
*Żyły w czasach komunizmu lub interesują się tym okresem (zarówno politycznie jak i kulturowo)
*Lubią prosty język, bez ozdobników.

UWAGA! Warunek konieczny: Trzeba lubować się w „typowych” obyczajówkach, gdyż właśnie do tego gatunku należy książka.

Nie polecam osobą, które:
*lubują się jedynie w kryminałach, thrillerach lub romansach (to nie ten gatunek)
*nie czytają dużo, a jedynie od czasu do czas sięgają po jakąś książkę dla zabicia nudy (jest to zbyt wiele nawiązań do literatury, więc ciężko będzie zrozumieć tekst)
*szukają pozycji „wysokich lotów” z piórem lekkim niczym u Mickiewicza (język, poza wtrąceniami na temat innych utworów, jest bardzo prosty).

Podsumowując:
mimo wszystkich minusów, ja cieszę się, że przeczytałam tę książkę. Czyta się ją lekko, a opisana rodzina jest naprawdę cudowna, aż chciałoby się ich spotkać;) To dopiero I tom przygód wesołej rodzinki, więc jeśli będę miała możliwość, to chętnie sięgnę po kolejne części.
Poza tym, miło poczytać o kimś, kto jest tak niesamowicie, pozytywnie zakręconym na punkcie książek, czyż nie? :D 
 
A wy? Słyszeliście o tej książce? Sięgniecie po nią?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...




zBLOGowani.pl

Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger