"Przewodnik po Polsce z filozofią w tle. Dolny Śląsk"- Grzegorz Senderecki

"Przewodnik po Polsce z filozofią w tle. Dolny Śląsk"- Grzegorz Senderecki

    

     Dolny Śląsk to region niezwykle bogaty w turystyczne atrakcje i niemalże każdy znajdzie tutaj coś dla siebie: piękne zamki i pałace, muzea i górskie szlagi co roku przyciągają turystów. Tak się składa, że jest to również region, w którym sama mieszkam już ćwierć wieku, dlatego tym bardziej zaciekawiła mnie nowa książka Grzegorza Sendereckiego- "Przewodnik po Polsce z filozofią w tle. Dolny Śląsk" 

     Grzegorz Senderecki to nie tylko podróżnik, ale również (a może przede wszystkim) absolwent filozofii i prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim co widać w książce, gdyż oprócz opisów miejsc i ich historii mamy tutaj sporą dawkę filozoficznych teorii i rozważań. 

     Książka podzielona jest na kilka rozdziałów ze względu na lokalizację, bo Dolny Śląsk to nie tylko Wrocław, mamy tutaj również rozdziały poświęcone np. Ślęży, Świdnicy, Trzebnicy, Nysie, Jeleniej Górze czy też mój ulubiony rozdział poświęcony najbliższym mi okolicom Lwówka Śląskiego i Lubania. 

     Jest to drugi tom z serii "Przewodnik po Polsce z filozofią w tle", pierwszy poświęcony był Wielkopolsce i Kujawom, jednak dla mnie jest to pierwsze spotkanie z cyklem i niestety obawiam się, że ostatnie, gdyż osobiście mam do tej formy sporo zastrzeżeń. Pierwszym i zarazem najpoważniejszym moim zarzutem będą zburzone proporcje. Tytuł sugeruje, że przede wszystkim jest to przewodnik po Dolnym Śląsku, a filozofia powinna być jedynie ciekawym uzupełnieniem, jednak czytając książkę, mam wrażenie, że przedstawione miejsca są jedynie pretekstem do kolejnych rozważań filozoficznych, których dla mnie jest tutaj zdecydowanie zbyt wiele.

     Osobiście uwielbiam czytać o ciekawostkach dotyczących określonych miejsc i bardzo podobał mi się wątek procesów o czary jakie miały miejsce w Świdnicy czy miejsc odwiedzanych przez Hitlera, jednak żałuję, że podobnych "smaczków" jest tak mało. 

     Trzecia rzecz, do jakiej muszę się przyczepić, nie jest już zarzutem w stronę autora, a bardziej wydawnictwa. "Przewodnik po Polsce..." byłby świetnym pomysłem na prezent dla miłośników historii i filozofii, bo takim osobom z pewnością przypadnie do gustu, szkoda tylko, że jest tak brzydko wydany... Gdyby dać w środku ładne, kolorowe zdjęcia, popracować nad okładką i może całość zrobić w twardej oprawie, to byłaby to pozycja, którą każdy pasjonat chciałby mieć w swojej biblioteczne, ale w obecnej formie prezentuje się niestety bardzo przeciętnie i raczej nie pokusiłabym się o kupienie jej na prezent. 

     "Przewodnik po Polsce z filozofią w tle. Dolny Śląsk" nie jest książką dla wszystkich. To pozycja, która z pewnością spodoba się osobom interesującym się historią i filozofią, bo właśnie do takiego czytelnika jest ona skierowana. Wydaje mi się, że największym problemem tej książki jest sugerowanie, że to pozycja "dla każdego". Nie, nie jest to książka dla wszystkich i przeciętna, niezainteresowana filozofią osoba najzwyczajniej się wynudzi, jednak jeśli interesuje Was taka tematyka, książka powinna przypaść Wam do gustu ;)   
"Obietnica Klary"- Krystyna Bartłomiejczyk

"Obietnica Klary"- Krystyna Bartłomiejczyk

"-Głowa do góry, będzie dobrze!-...
 -Czy nie to samo mówili pasażerowie Titanica, gdy tonęli?" 



     Mieć poukładany plan na życie, rozpisany harmonogram na każdy dzień tygodnia, na każdy tydzień roku, porządek w domu i życiu- takie są priorytety Klary- młodej nauczycielki, która po śmierci swojej babci porzuca wielkomiejskie życie, by zamieszkać w odziedziczonym domu na wsi.

     Urokliwy dom nad stawem, otoczony drzewami, położony na uboczu spokojnej wsi- czy można wyobrazić sobie lepszą oazę spokoju? Dla Klary to niemalże raj na ziemi, ale do czasu... Wszystko zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki gdy na jej strychu postanawia zadomowić się niechciany lokator, który przewraca jej poukładane życie do góry nogami, a jeśli dodamy do tego wścibskie sąsiadki i skomplikowane relacje z kolegą z dzieciństwa, okaże się, że owo Zacisze, wcale nie jest tak spokojne, jak początkowo mogło się wydawać. Na domiar złego Klara dowiaduje się, że jej zmarła babcia ukrywała rodzinną tajemnicę, której odkrycie zatrząśnie światem młodej nauczycielki.

     "Obietnica Klary" jest moim drugim po "Zawierusze w wielkim mieście" (>recenzja<) spotkaniem z twórczością Krystyny Bartłomiejczyk i o ile co do wcześniejszej książki miałam mieszane odczucia, to jej najnowszą powieścią  jestem absolutnie oczarowana! Autorka perfekcyjnie przedstawiła realia życia na wsi gdzie każdy, wszystko, o wszystkim wie, a jednak mimo tych "niedogodności", to miejsce pełne uroku, niesamowicie klimatyczne i spokojne, gdzie ludzie chętnie chronią się przed wielkomiejskim gwarem. 

     Duży plus należy się również za kreację bohaterów, którzy są niezwykle charyzmatyczni, ale przede wszystkim każda przedstawiona postać pełni w powieści określoną rolę. Nie ma tu miejsca na przypadkowych, nic niewnoszących bohaterów. Klara- główna bohaterka, jest kobietą, z którą każda z nas chętnie spędziłaby wieczór na pogawędkach z kubkiem gorącej herbaty lub lampką wina. Przez całą powieść jesteśmy świadkami niesamowitej, wewnętrznej przemiany, jaką przechodzi Klara, odkrywając, że jej priorytety i marzenia z każdym kolejnym dniem ulegają coraz większej zmianie. 
 
Oprócz Klary moją sympatię zdobył również Julek-mężczyzna, jakiego większość z nas spotkała, bądź jeszcze spotka na swojej drodze- zabawny, zaczepny łamacz kobiecych serc, jakich możemy spotkać, w większości podobnych powieści, jednak mimo wszystko ma w sobie coś, co sprawia, że naprawdę polubiłam tę postać. Chociaż moim zdecydowanym faworytem i tak pozostaje Mikołaj, ale o nim, nie zdradzę Wam ani słówka, o nim musicie przeczytać sami!

     Autorka operuje bardzo lekkim, prostym językiem, typowym dla literatury kobiecej, akcja powieści nie ma zawrotnego tempa, ale też nie jest ono szczególnie potrzebne w tego typu powieściach, tym bardziej że rozwija się dość jednostajnym tempem z kilkoma, naprawdę zadziwiającymi zwrotami akcji. 
 
     "Obietnica Klary" to idealna powieść na długie wieczory, z kubkiem gorącej herbaty: lekka, przyjemna, chwilami zabawna, chwilami wzruszająca. Autorka potrafi wywołać w czytelniku cały wachlarz różnorakich emocji i chyba właśnie to, jest w tej książce najpiękniejsze, że potrafi trafić do serca. Zabierając się na tę lekturę, liczyłam na lekką, przyjemną, aczkolwiek raczej niewiele wnoszącą powieść, a dostałam coś znacznie lepszego, bo jeśli książka potrafi w jakiś sposób poruszyć czytelnika, to zdecydowanie zasługuje na poświęcenie jej każdej ilości czasu i osobiście strasznie żałowałam, że przygoda z tymi bohaterami trwała tak krótko ;)
 
 
Tytuł: "Obietnica Klary"
Autor: Krystyna Bartłomiejczyk
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 23.10.2019 r.
Ilość stron: 350
ISBN: 978-83-65223-90-6
Co czytają autorzy?- Daria Rajda

Co czytają autorzy?- Daria Rajda

Moi drodzy, czas na kolejną odsłonę serii "Co czytają autorzy?", dziś o swoich czytelniczych upodobaniach opowie Daria Rajda;)


Źródło: https://www.facebook.com/wczorajszaroza/

Daria Rajda
-
Absolwentka Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach na Wydziale Pedagogiki i Psychologii. Ukończyła licencjat z surdopedagogiki oraz studia magisterskie na kierunku pedagogika opiekuńczo-wychowawcza, obecnie pracuje nad swoim doktoratem. 
Poza pisaniem, w jej życiu istotne miejsce zajmuje miłość do zwierząt oraz zainteresowanie kulturą i językiem hiszpańskim. 
Zadebiutowała w 2018-roku powieścią obyczajową z wątkami kryminalnymi i erotycznymi- "Wczorajsza róża", której kontynuacja została wydana w październiku 2019 r.

KWESTIONARIUSZ CZYTELNICZY

  1. Literatura polska czy zagraniczna? 

Zdecydowanie polska! Nasi polscy autorzy tak samo świetnie piszą, o czym ostatnio przekonuję się coraz częściej (nie rozumiem czasami tych zarzutów wobec gorszej jakości). 


2.  Najchętniej czytany gatunek literacki?
Kiedyś – wyłącznie klimaty kryminalne i wszelkie inne gatunki straszące czytelnika. Obecnie sięgam po literaturę obyczajową, romans/erotyk.
Trochę się w tej kwestii chyba rozwinęłam hehe

3. Ulubiona książka z dzieciństwa?
„Oto jest Kasia” – to od niej rozpoczęłam swoją książkoholiczą drogę; była pierwszą książką, w której przepadłam bez reszty. Wielokrotnie myślę o tym, aby do niej wrócić, chociaż obawiam się, że mogłabym odebrać ją teraz zupełnie inaczej, a wolę zachować poprzednie odczucia.  


4. Najbardziej znienawidzona lektura szkolna?
„Zaczarowana zagroda” – to jedyna lektura, której naprawdę nie chciałam czytać. Mam taką dziwną przypadłość, że nie lubię „powtarzalności”
Np. chociażby powtarzania w kółko tego samego słowa w piosence.
W książce irytowały mnie ciągłe ucieczki pingwinów z zagrody – za wiele jak dla mnie.  

5. Najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku?
„Niewolnica pornobiznesu” – to mocna powieść oparta na faktach, która wywołała we mnie największe emocje (jednocześnie jedyna książka, której w swojej recenzji nie poddawałam ocenie). Dzięki niej naprawdę można docenić to, że ma się to, co się posiada i jest się w miejscu, w którym się znajduje. 

6. Moje top 5 książek, które zawsze polecam znajomym?
Twórczość Lisy Gardner! To jedyna autorka, którą polecam zawsze i wszędzie, niezależnie od tego z kim rozmawiam i jakie są jego preferencje. Trudno byłoby wpośród tylu wspaniałych powieści wyłonić 5 tytułów, więc polecam wszystkie.

7. Ulubiony autor?
Oczywiście tak jak powyżej, Pani Lisa Gardner. 

8. Książka papierowa, e-book czy audiobook?
Zdecydowanie wersja papierowa! Pozostałych wersji nie da się przecież, chociażby powąchać!  

9. Powieść jednotomowa czy seria?
Rzadko spotykam się z sytuacją, gdy kolejne tomy są tak dobre jak pierwszy, z tego względu raczej preferuję powieści jednotomowe, chociaż serie również zdarza mi się czytać. 

10. Najczęściej czytam w...
W domu- na rogówce, pod kocykiem, z gorącą herbatką z miodem i cytrynką, a także pluszowym pysiem mojej labradorki na kolanie. Gorzej, jak jest zbyt ciepło na to, aby okryć się kocykiem, a mój pies ma akurat nieświeży oddech…  

11. Czytam książki, żeby...
Przenieść się na chwilę w inny świat i rozbudzić swoją wyobraźnię. Ostatnio najczęściej, aby oderwać się od lit. naukowej i zrelaksować się przy czymś przyjemniejszym.

12. Książka, jakiej brakuje na polskim rynku wydawniczym?
Ta, której jeszcze nie napisałam ;p  

13. Powszechnie uwielbiana książka, która mnie zawiodła to...
Zapraszam na bloga: dariarajdarecenzuje.blogspot.com/ – tam są wszystkie moje opinie (te dobre i te złe). Nie będę tutaj wymieniała konkretnych powieści, aby nie wkopywać/sprawiać dodatkowej przykrości kolegom/koleżankom „po fachu” hi hi. 
14. Książka, jaką chciałabym napisać, ale jeszcze się na to nie odważyłam/odważyłem?
Marzę o tym, aby kiedyś napisać thriller. I pewnie kiedyś to zrobię, choć nie obiecuję, że będzie to najbliższa powieść, jaka powstanie. 
15. Książka, którą każdy powinien przeczytać chociaż raz w życiu to...
„Mały Książę” <3 i to nie raz, tylko dwa, bo jak wiadomo jego odbiór i rozumienie zmienia się wraz z wiekiem i przeżytymi doświadczeniami.
 

Książki autorki:1. "Wczorajsza róża" (>recenzja<)
2. "Wczorajsza róża. Tom 2. Nic nie łamie się tak, jak serce" (>recenzja<)

"Wschód księżyca"- Magdalena Zimniak

"Wschód księżyca"- Magdalena Zimniak

     

     Są takie książki, które wymykają się wszelkim schematom, wyskakują się z każdej szuflady, do której chcielibyśmy je włożyć i wyciągają czytelnika z jego strefy komfortu, budząc w nim niepokój, może nawet lęk i właśnie taką książką jest najnowsza powieść Magdaleny Zimniak- "Wschód księżyca". 

     Monika- młoda matka i żona podczas romantycznej schadzki z Pawłem- swoim kochankiem, w drodze na Zawrat,  rzuca się w przepaść. Mężczyzna zakłada rodzinę i po dwudziestu latach wraca do Zakopanego, by świętować z żoną rocznicę ich ślubu. Nie spodziewa się jednak, że w miejscu tragedii sprzed lat czeka na niego dawna miłość, kobieta-demon, która za nic ma ludzkie cierpienia z i rozkoszą napędza karuzelę zła, dotykającą niemal wszystkich, którzy mieli jakikolwiek związek z dziewczyną. 

     "Wschód księżyca" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Zimniak i strasznie żałuję, że tak późno odkryłam jej książki, bo sposób, w jaki wykreowała bohaterów oraz sam pomysł na fabułę jest absolutnie fenomenalny! 

     Książka jest thrillerem psychologicznym z mocno zaznaczonym wątkiem metafizyczny. Autorka bardzo starannie nakreśla portrety psychologiczne bohaterów, dzięki czemu możemy wejść w ich psychikę, poznać ich odczucia i motywacje, co sprawia, że całość jeszcze mocniej oddziałuje na czytelnika. 
    
     "Wschód księżyca" to niezwykle mocna, mroczna, tajemnicza, wręcz psychodeliczna powieść, wbijająca się w umysł czytelnika. To historia wszechogarniającego zła, ale również tęsknoty, miłości i niespełnionych pragnień. Autorka pięknie operuje piórem, dzięki czemu potrafi wstrząsnąć czytelnikiem, a za sprawą stale rozwijającej się fabuły i niespodziewanych zwrotów akcji wprowadza nas w stan permanentnego osłupienia od pierwszej aż do ostatniej strony. Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy szukają nieco innej, nieoczywistej lektury;)


Tytuł: "Wschód księżyca"
Autor: Magdalena Zimniak
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 08.10.2019 r.
Ilość stron: 367
ISBN: 978-83-65223-89-0
"Szpony diabła"- Marek Boszko-Rudnicki

"Szpony diabła"- Marek Boszko-Rudnicki




     Powieści sensacyjne są, odkąd pamiętam, jedynym z moich ulubionych gatunków literackich, dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po nową powieść Marka Boszko-Rudnickiego- "Szpony diabła", której tematyka oscyluje wokół zaginionej tajnej broni Hitlera, a na dodatek, jej akcja toczy się w bliskich mi Górach Stołowych. 
     Znajome miejsca, wojenne tajemnice i wątki szpiegowskie- czy można chcieć czegoś więcej? Niestety można, bo okazuje się, że dobry pomysł to zaledwie połowa sukcesu- później potrzeba jeszcze sporo pracy i dobrego warsztatu by owego  pomysłu nie "utopić" i przy okazji nie zanudzić czytelnika i niestety, tutaj czegoś ewidentnie zabrakło...

     Peter- mieszkający w Szczecinie dziennikarz, w wyniku zbiegu okoliczności, wchodzi w posiadanie tajemniczej kasetki, co zapoczątkowuje ciąg nieprzewidzianych zdarzeń, przez które nie tylko on, ale również jego przyjaciele znajdą się w poważnym niebezpieczeństwie. Nieświadomi trafiają na trop tajnej broni Hitlera, która ukrywana jest od czasów wojennych i komuś bardzo zależy, by nie wpadła w niepowołane ręce...

     Bardzo podoba mi się pomysł na fabułę, jest naprawdę ciekawy, intrygujący i daje autorowi spore pole do działania, gdyż temat tajemnic II wojny światowej jest bardzo wdzięczny i, moim zdaniem, kompletnie niewykorzystany w powieściach sensacyjnych. Niestety muszę być brutalnie szczera, bo na dobrym pomyśle kończy się mój zakres komplementów pod adresem autora i książki...

     Akcja rozwija się niezwykle wolno, dodatkowo jest na tyle "porozrzucana", że w początkowych rozdziałach ciężko jest się połapać, o co tak naprawdę chodzi i, który wątek jest główny, a które są  poboczne. Dodatkowo w powieści jest olbrzymia ilość nic niewnoszących opisów, które mnie osobiście niesamowicie nużyły, do tego stopnia, że walczyłam sama ze sobą, żeby w ogóle przebrnąć przez pierwszą połowę książki, gdyż na dobrą sprawę, myślę, że gdybyście czytali co trzecią stronę, również bylibyście na bieżąco z całą akcją powieści. Na szczęście po około dwusetnej stronie akcja nabrała tempa i całość zaczęła wyglądać obiecująco i naprawdę ucieszyłam się, że książka jest jeszcze do uratowania. Niestety na sam koniec autor najwidoczniej próbował się pochwalić swoją wybujałą fantazją (lub też poczuciem humoru), gdyż zakończenie jest tak kompletnie abstrakcyjne, że czytając je, nie wiedziałam, czy mam zacząć się śmiać, czy też może walić głową w ścianę.

     Są takie książki, które okropnie mnie denerwują, bo mają wszystko, dzięki czemu mogłyby być jedynymi z ciekawszych powieści, a z jakichś powodów wypadają blado i do tej właśnie grupy zaliczam "Szpony diabła"- powieść sensacyjna z olbrzymim, niewykorzystanym potencjałem, genialny pomysł na fabułę rozbił się o... no co właśnie, o co? O problemy z warsztatem autora? O brak pomysłu na pokierowanie akcją? A może usilne połączenie zbyt wielu wątków? Ciężko powiedzieć, pewnie wszystko po trochę. Cóż więcej mogę powiedzieć? Jestem rozczarowana, okropnie rozczarowana i szczerze- nie wiem, czy zdecydowałabym się sięgnąć po kolejną książkę autora...  


Tytuł: "Szpony diabła"
Autor: Marek Boszko-Rudnicki
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 07.11.2019 r.
Ilość stron: 417
ISBN: 978-83-8147-591-4
CO CZYTAJĄ AUTORZY?- Danka Braun

CO CZYTAJĄ AUTORZY?- Danka Braun

    

     Moi drodzy, postanowiłam zapoczątkować na blogu nową serię wpisów pt. "Co czytają autorzy?". Nie wiem jak wy, ale ja zawsze byłam ciekawa co "prywatnie" czytają osoby, które sami wydają książki, dlatego też stworzyłam czytelniczy kwestionariusz dla autorów. W każdym poście inny autor będzie odpowiadał na pytania dotyczące jego preferencji czytelniczych. Dziś pierwsza odsłona tejże serii i bardzo zależało mi, żeby na pierwszy ogień poszła autorka, którą osobiście bardzo cenię i uwielbiam jej książki, dlatego też jest mi niezmiernie miło, że Danka Braun- bo o niej mowa- zgodziła się przyjąć moje zaproszenie i została bohaterką pierwszej odsłony nowej serii;)



Fot. © Klaudia Kot
Danka Braun- a właściwie Regina Szajowska. 

Autorka dwunastu książek,
w tym sagi: "Miłość, namiętność, pożądanie"
oraz cyklu: "Akta Marka Filera".
Zgrabnie łączy wątki obyczajowe z kryminalnymi, dzięki czemu, może pochwalić się stale rosnącą grupą czytelników, a każda jej książka zbiera niemalże same pozytywne recenzje. 

Prywatnie, jak sama o sobie mówi: "ma mentalnie dwadzieścia lat mniej, niż wskazuje na to metryka, dwóch przystojnych synów i męża- wciąż tego samego. Uwielbia czytać, oglądać „Gotowe na wszystko”, rozwiązywać krzyżówki. Prasuje męskie koszule i oblicza podatki (prowadzi z mężem biuro rachunkowe). Pomiędzy codziennymi czynnościami znajduje czas na pisanie. Urodziła się w Olkuszu, lecz od lat mieszka w Krakowie. W ubiegłym wieku ukończyła Wydział Prawa i Administracji na UJ. Doświadczenie życiowe czerpała pracując w urzędzie skarbowym, Hucie im. Lenina,
                                                                       prowadziła sklepy i  opalała klientki w solarium...                                        


 KWESTIONARIUSZ CZYTELNICZY 

  1. Literatura polska czy zagraniczna?Literatura zagraniczna.
    Rzadko sięgam po powieści polskich autorów z obawy przed nieświadomym naśladownictwem. Boję się, że w mojej podświadomości zostanie coś zarejestrowane, a potem powielone w napisanej przeze mnie książce. Tak było z nazwiskiem Grzelak. Nie pamiętałam, że postać o tym nazwisku stworzyła już Aleksandra Tyl. Chociaż sama raczej nie czytam rodzimej współczesnej literatury, to ogromnie się cieszę, że polscy autorzy są coraz bardziej popularni wśród czytelników.

     
  2. Najchętniej czytany gatunek literacki?
    Saga rodzinna i „małokrwisty” kryminał.
  3. Ulubiona książka z dzieciństwa?Tomek w krainie kangurów” i pozostałe powieści Alfreda Szklarskiego z serii o Tomku Wilmowskim. I oczywiście „Ania z Zielonego Wzgórza”.
  4. Najbardziej znienawidzona lektura szkolna?„Dziady” cz.III Adama Mickiewicza.
    Ale cieszę się, że zmuszono mnie do jej przeczytania. Jestem gorącą zwolenniczką lektur szkolnych, ponieważ uważam, że każdy wykształcony człowiek powinien przeczytać pewne książki, a po które na pewno by nie sięgnął, gdyby nie był do tego zmuszony. Jednak dobór lektur musi być dobrze wyważony i przemyślany.
  5. Najlepsza książka, jaką przeczytałam w tym roku?Jodi Picoult „Małe wielkie rzeczy”.
  6. Moje top 5 książek, które zawsze polecam znajomym?
    Paullina Simons „Jeździec miedziany” i pozostałe części cyklu.

    Jodi Picoult „W naszym domu”.

    Liane Moriarty „Wielkie kłamstewka”
    .
    Ken Follett „Filary ziemi”.

    Wilbur Smith cykl Saga rodu Courteneyów.
  7. Ulubiona autor?
    Liane Moriarty, Jodi Picoult i Ken Follett.

  8. Książka papierowa, e-book czy audiobook?
    Książka papierowa, ale coraz częściej sięgam po audiobooka.

  9. Powieść jednotomowa czy seria?
    Seria.

  10. Najczęściej czytam w...
    Fotelu, nocą, kiedy wszyscy śpią.
  11. Czytam książki, żeby...Oderwać się od codzienności i miło spędzić czas, a przy tym czegoś się nauczyć. Nie lubię książek „dołujących”, jestem zwolenniczką „happy endów”.
  12. Książka, jakiej brakuje na polskim rynku wydawniczym?
    Nie potrafię wypowiedzieć się na ten temat, bo nie jestem na bieżąco z polską literaturą.
  13. Powszechnie uwielbiana książka, która mnie zawiodła to...„Kasacja” Remigiusza Mroza.

  14. Książka, jaką chciałabym napisać, ale jeszcze się na to nie odważyłam?
    Chciałabym napisać sagę historyczną. Opisać dzieje rodziny na przestrzeni kilku wieków.
  15. Książka, którą każdy powinien przeczytać chociaż raz w życiu to...?„Przygody dobrego wojak Szwejka” Jaroslava Haska



    KSIĄŻKI AUTORKI:
     1. "Historia pewnego związku"
     2. "Historia pewnej niewierności"
     3. "Historia pewnego narzeczeństwa"
     4. "Nie zabijaj mnie kochanie"
     5. "Zabójczy urok blondynki" (>recenzja<)
     6. "Historia pewnej rozwiązłości" (>recenzja<)
     7. "Krwawy medalion" (>recenzja<)
     8. "Historia pewnej zazdrości" (>recenzja<)
     9. "Krew na sutannie" (>recenzja<)
    10. "Nie chodź po lesie nocą" (>recenzja<)
    11. "Morderstwo przy drodze krajowej 94" (>recenzja<)
    12. "Gdzie jest Olga?" (>recenzja<)


"Wczorajsza róża. Tom II. Nic nie łamie się tak jak serce"- Daria Rajda

"Wczorajsza róża. Tom II. Nic nie łamie się tak jak serce"- Daria Rajda

"Ludziom zwykle niespecjalnie zależy na czyimś szczęściu. Gdy przechodzisz kryzys, pocieszą Cię lub nie; niektórzy będą się nawet radować, że nie masz lepiej od nich. Tacy już są ludzie. Ważne, aby zawsze się śmiać, nie pokazywać swoich słabości, porażek czy smutków."


     Ostatnio pisałam Wam o czterech książkach, których premiery nie mogę się doczekać. Jedną z nich była druga część "Wczorajszej róży" Darii Rajdy. I dziś przedstawiam Wam moją recenzję tejże książki;)

     "Wczorajsza róża. Nic nie łamie się tak jak serce" to kontynuacja zawiłych losów Magdy i Krzyśka, których drogi znowu się krzyżują i to w najmniej spodziewanym momencie, kiedy Magda niemalże wpada na maskę samochodu mężczyzny. Jednak przypadkowe spotkanie do dopiero początek ich kłopotów, okazuje się, że kobieta wpakowała w poważne tarapaty, a do tego ma tajemnicę, którą stara się chronić za wszelką cenę. 

     Jak możecie pamiętać, pierwsza część "Wczorajszej róży" (>recenzja<) absolutnie mnie oczarowała i byłam bardzo ciekawa, czym tym razem zaskoczy mnie autorka. Klimat powieści utrzymany jest w tych samych ramach: romantyczna historia z wątkiem gangsterskim- co jest dla mnie swojego rodzaju fenomenem, gdyż osobiście nie znoszę wątków mafijnych, gangsterskich itd. ale Daria Rajda wplotła ten motyw tak umiejętnie, że chyba pierwszy raz w życiu naprawdę mi się spodobał. 

     Na uwagę zasługuje również kreacja bohaterów, którzy przeszli olbrzymią metamorfozę. Magda stała się pewną siebie, odważną kobietą, która walczy do samego końca o to, co dla niej ważne, jednak to zmiana, jaka nastąpiła w Krzyśku, zrobiła na mnie największe wrażenie. Z kompletnego egoisty nienadającego się do jakiejkolwiek głębszej relacji stał się dojrzałym, odpowiedzialnym i co najdziwniejsze, troskliwym mężczyzną, potrafiącym podjąć niepopularne decyzje. O ile w pierwszej część był absolutnym zaprzeczeniem mężczyzny idealnego, o tyle Krzyśka z kontynuacji każda z kobiet chciałaby mieć u siebie w domu. Ale co ważne, mimo tak olbrzymich zmian, jakie zadziały się w głowach naszych bohaterów, autorce udało się uniknąć uczucia sztuczności, wręcz przeciwnie, wydaje się, że zarówno Magda, jak i Krzysiek wydorośleli i ich postacie ewoluowały w sposób zupełnie naturalny.

      Akcja powieści rozwija się już od pierwszych stron i utrzymuje równomierne tempo przez całą powieść, co jest dużym plusem, gdyż czytelnik nie może narzekać na nudę. Styl, jakim posługuje się autorka, to jest bardzo lekki i przyjemny, do tego stopnia, że gdy tylko wzięłam się za lekturę, absolutnie przepadłam i zarwałam pół nocy. 

     "Wczorajsza róża" to książka, która ma w sobie niesamowity magnetyzm, wciąga czytelnika w wir wydarzeń, zagmatwanych problemów sercowych i niebezpiecznych porachunków. Ale to również powieść pełna zwrotów akcji i sprzecznych emocji, które targają zarówno bohaterami, jak i czytelnikiem, gdyż klimat powieści udziela się absolutnie wszystkim. Autorka bardzo sprawnie operuje słowem, dzięki czemu książkę pochłania się w ekspresowym tempie. I aż żal, że do już koniec losów Magdy i Krzyśka, bo to bohaterowie, z którymi ciężko się rozstać, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś Daria zdecyduje się napisać kolejne rozdziały ich historii...


 
Tytuł: "Wczorajsza róża. Nic nie łamie się tak, jak serce"
Autor: Daria Rajda
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 07.10.2019 r.
Ilość stron: 320
ISBN: 978-83-8147-593-8


INNE KSIĄŻKI AUTORKI:
"Wczorajsza Róża"
"Rytuały wody"- Eva Garcia Saenz de Urturi

"Rytuały wody"- Eva Garcia Saenz de Urturi

"Los ma bardzo zły gust i okrutne poczucie humoru..."


     Na początku roku miała miejsce premiera jednego z najgłośniejszych i zarazem najlepszych thrillerów, jakie kiedykolwiek czytałam- "Cisza białego miasta" (>recenzja<). Od tego czas minęło kilka miesięcy, ja zdążyłam pochłonąć kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt innych książek, a Eva Garcia Saenz de Urturi wróciła z drugą częścią trylogii, na którą czekałam z niecierpliwością, ale również pełna sprzecznych emocji, gdyż jak wiadomo, często bywa tak, że kontynuacja potrafi czytelników porządnie rozczarować, a jak było tym razem? Autorka zdecydowanie stanęła na wysokości zadania! Ale zacznijmy do początku...

           Mimo że od wydarzeń opisanych w "Ciszy białego miasta" minęło już kilka miesięcy, ciągle mają one wpływ na życie naszych bohaterów, zwłaszcza na Unaia, który został postrzelony w głowę i od tego czasu nadal nie odzyskał mowy. Profiler nie wrócił również do służby, jednak policja o  nim nie zapomina, a Estibalitz próbuje wszelkimi sposobami namówić go do powrotu. 
     Tymczasem w górach znaleziono ciało ciężarnej kobiety- Anny Belen Liano- pierwszej dziewczyny Unaia, co stanowi na Krakena impuls do zaangażowania się w śledztwo. Szybko okazuje się, że nie było to zwykłe zabójstwo, a morderca odtwarza celtycki rytuał potrójnej śmierci. Aby rozwiązać sprawę, Unai będzie musiał zmierzyć się z demonami przeszłości, o których starał się zapomnieć od blisko ćwierć wieku...

      To, co niezwykle podoba mi się w książkach Evy Garcia Saenz de Urturi, to fakt, że u niej nie ma "zwyczajnych" morderstw. Wszystkie zbrodnie mają podłoże historyczne, inspirowane są rytuałami, wokół których zbudowana jest opowieść, co sprawia, że całość nabiera jeszcze bardziej tajemniczego, mrocznego charakteru. Dodatkowo opisy miejsc tworzą niesamowity klimat urokliwej Hiszpanii, którą aż chciałoby się odwiedzić (mimo że nigdy nie była to moja ulubiona destynacja). 

     Autorka ma bardzo zrównoważony styl: akcja rozwija się od pierwszej strony i trzyma w napięciu aż do samego końca bez żadnych dłuższych luk w fabule, opisy są idealnie wyważone- pięknie obrazują baskijski klimat, ale jednocześnie nie przytłaczają zbędnymi szczegółami, a bohaterowie niezwykle charyzmatyczni. Całość jest perfekcyjnie zaplanowana- nie ma tu miejsca na przypadkowe, nic niewnoszące postacie czy nieistotne dla fabuły miejsca i wydarzenia. Dodatkowo duży plus dla autorki za to, że nie zostawia miejsca na niedomówienia. Po zamknięciu książki znamy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania i nie musimy zastanawiać się co i dlaczego stało się z danymi bohaterami.

     "Rytuały wody" to powieść, jakich chciałoby się więcej i więcej: wciągająca, mroczna, klimatyczna, trzymająca w napięciu, pełna zwrotów akcji i z niespodziewanym zakończeniem- czego chcieć więcej? Zapewniam Was, to powieść, obok której nie sposób przejść obojętnie, a kiedy już po nią sięgniecie- przepadniecie i nie będziecie mogli oderwać się od niej aż do samego końca. Autorka przez całą lekturę zwodzi czytelników, bawi się z nimi w kotka i myszkę, by ostatecznie zszokować ich niespodziewanym zakończeniem. Dla mnie, to zdecydowanie najlepsza kryminalna seria, jaką czytałam w tym roku i zdecydowanie polecam ją każdemu!



Tytuł: "Rytuały wody"
Autor: Eva Garcia Saenz de Urturi
Wydawnictwo: Muza
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko
Data premiery: 30.10.2019 r.
Ilość stron: 540
ISBN: 978-83-287-1263-8


"Sieci widma"- Leszek Herman

"Sieci widma"- Leszek Herman



     Jeden prom, kilku bohaterów, o różnych przeżyciach, których drogi krzyżują się na pokładzie promu na trasie Świnoujście-Ystad. Tak w dużym skrócie zapowiada się najnowsza powieść Leszka Hermana- "Sieci widma".

    Jeśli śledzicie mojego bloga od dłuższego czasu, to z pewnością wiecie, że jestem fanką twórczości Leszka Hermana już od jego debiutanckiego "Sedinum", które kompletnie mnie oczarowało, dlatego też bardzo ucieszyłam się na wieść o nowej powieści jego autorstwa. Muszę przyznać, że nieco zaskoczyła mnie tematyka powieści, gdyż znacząco różni się od czytanych przeze mnie "Sedinum" i "Latarni umarłych" i niestety jestem odrobinę rozczarowana. 

     Całość powieści zbudowana jest na znanym i chętnie wykorzystywanym przez autorów schemacie: obcy sobie ludzie spotykają się na promie, na którym zaczynają dziać się dziwnie lubi przerażające rzeczy. I sama nie widzę w tym nic złego, gdyż akurat ten schemat sprawdza się niemal zawsze. Kilku bohaterów, ograniczona przestrzeń i szczypta grozy zawsze działają na wyobraźnię czytelnika, tym bardziej że w przypadku "Sieci widma" nie jest to jedyny motyw, gdyż autor podzielił akcję na dwa plany i oprócz wydarzeń na promie, odwiedzimy też Szczecin, w którym będziemy śledzić perypetie znanej z wcześniejszych części dziennikarki- Pauliny Weber, która niespodziewanie znalazła się w poważnym niebezpieczeństwie za sprawą jednego, tajemniczego spotkania...
     
     Dotychczas byłam bezkrytyczna, jeśli chodziło o Leszka Hermana i zawsze twierdziłam, że dla mnie jest "polskim Danem Brownem" i mimo że "Sieci widma" w ogólnym rozrachunków wypada jak najbardziej pozytywnie, to są dwie kwestie, które mnie nieco rozczarowały. Pierwszym minusem jest dla mnie brak dwóch bohaterów znanych z wcześniejszych części, czyli Igora i Johanna, którzy byli bardzo barwnymi postaciami i zawsze wnosili sporo do fabuły. Drugim minusem jest niestety początek powieści, który ciągnie się niemiłosiernie i przez pierwsze 200 stron siedziałam nad książką i nie mogłam uwierzyć, że to dzieło Leszka Hermana, bo tym razem akcja rozwija się niezwykle wolno i walczyłam sama ze sobą, żeby jej nie rzucić w kąt i, prawdę mówiąc, przestałam wierzyć, że ta książka może mi się jeszcze spodobać. Jednak ku mojemu zaskoczeniu akcja zaczęła nabierać rozpędu i naprawdę mnie wciągnęła, z biegiem czasu zaczęły intrygować mnie wydarzenia na promie, a historia Pauliny nadała całości charakteru. 

     Ciężko mi ocenić "Sieci widma" jako całość, gdyż mam wrażenie, jakby pisały to dwie różne osoby. Pierwsze dwieście stron naprawdę pozostawia wiele do życzenia, jednak jeśli przez nie przebrniecie, wasza cierpliwość zostanie nagrodzona i możecie liczyć na porcję naprawdę dobrej literatury z zaskakującym zakończeniem. 
"Sieci widma" to powieść o bardzo intrygującym wątku głównym, widać, że autor miał naprawdę dobry pomysł na fabułę, do tego potrafi stopniować napięcie i zszokować czytelnika w najmniej spodziewanym momencie. Mimo kilku niedociągnięć nadal uważam, że Leszek Herman jest autorem, z którym polski rynek wydawniczy zdecydowanie musi się liczyć i wierzę, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Sieci widma [Leszek Herman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINESieci widma [Leszek Herman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Tytuł: Sieci widma
Autor: Leszek Herman
Wydawnictwo: Muza
Data premiery: 02.10.2019 r.
Ilość stron: 607
ISBN: 978-83-287-1187-7



INNE KSIĄŻKI AUTORA:

"Sedinum. Wiadomość z podziemi" (>recenzja<)
"Latarnia Umarłych" (>recenzja<)

"Ludzie potrafią latać"- Antologia

"Ludzie potrafią latać"- Antologia



     Czy nie uważacie, że Polakom w życiu brakuje radości? Nie takiej spowodowanej wielkimi sukcesami, ale zwyczajnej, codziennej radości z małych rzeczy: pięknej pogody, fajnego spotkania, ciekawego filmu czy miłej wiadomości od kogoś bliskiego? Bo sama mam wrażenie, że mamy coraz większe wymagania od życia i bardzo ciężko cieszyć się nam drobiazgami. Chodzimy przygnębieni, zestresowani, zdołowani. I wcale nie twierdzę, że jestem w tym temacie wyjątkiem i mi się to nie zdarza. Absolutnie nie! Dlatego zawsze chętnie sięgam po radosne, optymistyczne czy zabawne książki, które potrafią poprawić człowiekowi humor w nawet w najbardziej pochmurny dzień i taką właśnie lekturą miała być najnowsza antologia wydana przez wydawnictwo Novae Res- "Ludzie potrafią latać".

"Ludzie potrafią latać" to zbiór dziesięciu opowiadań o pozytywnym, optymistycznym przesłaniu, które mają wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Do formy antologii przekonałam się stosunkowo niedawno za sprawą "Zakochanego Trójmiasta" (>recenzja<), które skradło moje serce, dlatego też biorąc do ręki "Ludzie potrafią latać" miałam dość spore oczekiwania, zwłaszcza że część autorów napisała swoje opowiadania do obu książek. Niestety z wielkim smutkiem muszę przyznać, że jestem nieco rozczarowana. Mam wrażenie, że coś tutaj nie zagrało. 
     Widać, że przy pisaniu opowiadań autorzy mieli dużą dowolność, gdyż nie ograniczał ich jeden konkretny temat, a jedynie myśl przewodnia, więc każdy z nich podszedł do tego zadania zupełnie inaczej, to akurat jest dużym plusem, bo dzięki temu każdy z czytelników znajdzie w książce coś dla siebie. Mnie osobiście najbardziej urzekły dwa opowiadania: "Słodkie robaczywki" Anny Szafrańskiej i "Ludzie potrafią latać" Rafała Cichowskiego, które, mimo że tak różne, trafiły w mój gust i naprawdę świetnie się bawiłam podczas ich lektury. 

     Niestety w większości opowiadań zabrakło mi "tego czegoś", co sprawia, że czytelnikowi ciężko oderwać się od danej historii. Kilka opowiadań było interesujących, ale brakowało mi w nich sensownego i zarazem optymistycznego przesłania, w pozostałym przypadkach sam pomysł na opowiadania też był ciekawy, ale autorzy chyba trochę zapomnieli jakimi prawami rządzi się opowiadanie i tworzyli tak długie, rozbudowane opisy, że fabuła schodziła na dalszy plan.

     "Ludzie potrafią latać" to antologia, która ma czytelnikowi sprawić radość i sam pomysł jest moi zdaniem strzałem w dziesiątkę, jednak wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Niemniej jednak  myślę, że każdy znajdzie w tym zbiorze opowiadanie, które przypadnie mu do gustu, bo największą zaletą tej antologii jest jej różnorodność. Sama po lekturze mam bardzo mieszane uczucia, więc decyzję czy warto, mimo wszystko po nią sięgnąć zostawiam Wam;)  
     


RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: "Między pragnieniami"- Anna Bednarska

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: "Między pragnieniami"- Anna Bednarska

"Jak się nie wie, czego się szuka, to się niczego nie znajdzie. Można chodzić z kimś do łóżka, eksperymentować z narkotykami, kręcić się w kółko i zastanawiać się, gdzie się jest. Bo ma się wrażenie, że nigdzie cię nie ma."

   
      Podobno ludzi najlepiej poznaje się, mieszkając z nimi pod jednym dachem, ale czy na pewno? Czasami osoby, dzielące wspólną przestrzeń zwyczajnie się mijają, nie wchodzić sobie  w drogę. A niekiedy ludzie znający się latami potrzebują pewnej iskry zapalnej, by otworzyć się przed sobą nawzajem, czego najlepszy przykład znajdziecie w najnowszej książce Anny Bednarskiej- "Między pragnieniami". 
     
     Natalia, Nina i Remigiusz- troje współlokatorów mieszkających wspólnie od lat, a mimo tego praktycznie się nieznających. Każde z nich żyje w swoim świecie, do którego pozostali domownicy nie mają wstępu. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy do mieszkania wprowadza się nowy lokator- Bartek, który swoim pojawieniem się burzy poukładane dotąd życie mieszkańców, wprowadzając w nie chaos i budząc uśpione dawno temu uczucia i pragnienia.
      
    "Między pragnieniami" jest moim trzecim po "Trudnym mężczyźnie" i "Co byś zrobił, gdybyś mnie dogonił" spotkaniem z twórczością Anny Bednarskiej i ciągle nie mogę pojąć, na czym polega fenomen jej twórczości. Teoretycznie to kolejne powieści obyczajowe, których na polskim rynku przecież nie brakuje, jednak w praktyce wygląda to tak, że, jak tylko biorę do ręki książki autorki- automatycznie przepadam, nie ma mnie dla nikogo i nie mogę się od nich oderwać. 
     Anna Bednarska ma niesamowicie lekkie pióro, dzięki czemu książkę pochłania się w ekspresowym tempie, jednak w porównaniu do wcześniejszych powieści autorka zmieniła nieco styl pisania i zrezygnowała z posługiwania się czasem teraźniejszym (który wiem, że drażni wielu czytelników), na rzecz czasu przeszłego, co moim zdaniem jest zmianą zdecydowane na plus. 

     Na uwagę zasługuje również kreacja bohaterów, których nie ma wielu, ale są bardzo charakterystyczni i każde z nich niesie na swoich barkach ciężki bagaż emocjonalny, o których nie chcę zdradzać zbyt wiele, by nie zepsuć Wam zabawy;) 

     To, co najbardziej zwraca na siebie uwagę to ogrom emocji, jakie kłębią się w głowach bohaterów. To powieść naszpikowana sprzecznymi uczuciami, pełna niewypowiedzianych pragnień i pożądania, które często bierze górę nad rozsądkiem i kieruje życiem bohaterów. To również opowieść o zwyczajnych ludziach, wchodzących w dorosłe życie, którzy muszą zmierzyć się z szarą rzeczywistością, której niestety daleko do ideału: niesatysfakcjonująca praca, problemy finansowe, kłopoty z nawiązaniem bliższych relacji i nieumiejętność uporania się z demonami przeszłości- to codzienność naszych bohaterów, którzy ciągle nie potrafią znaleźć swojego miejsca na ziemi i każdego dnia starają się znaleźć sposób, by w końcu ułożyć sobie życie.

      "Między pragnieniami" to niesamowicie wciągająca, elektryzująca historia pełna emocji, sprzecznych uczuć i pożądania, które wręcz wylewa się z kolejnych stron powieści. Autorka zafundowała swoim czytelnikom prawdziwy emocjonalny rollercoaster, wciągając nas w świat, w którym nie ma rzeczy oczywistych i nic nie jest takim, jakie się wydaje. Zdecydowanie polecam i już teraz radzę Wam śledzić zapowiedzi wydawnicze w styczniu, bo właśnie wtedy książka ma swoją premierę!


PREMIERA!

STYCZEŃ 2020 r.
Inne książki autorki:
"Trudny mężczyzna"- >recenzja<
"Co byś zrobił, gdybyś mnie dogonił" >recenzja<


Tytuł: "Między pragnieniami"
Autor: Anna Bednarska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 08.11.2019 r.
Ilość stron: 617
ISBN: 9788381476294
"Kot psuje się od ogona"- Katarzyna Zawojska

"Kot psuje się od ogona"- Katarzyna Zawojska

   

    Zdrada narzeczonego, podejrzenie popełnienia morderstwa i próba zapanowania nad niesfornym kotem... Ile może znieść jednocześnie kobieta? Okazuje się, że całkiem sporo, a kiedy towarzyszy jej równie zwariowana przyjaciółka, można spodziewać się absolutnie wszystkiego, czego najlepszym przykładem jest Danka- bohaterka najnowszej powieści Katarzyny Zawojskiej pt. "Kot psuje się od ogona".

     Życie Danuty Kolskiej zmienia się diametralnie, kiedy na rajskiej plaży przyłapuje swojego narzeczonego z kochanką. Kiedy zrozpaczona kobieta zaszywa się w mieszkaniu, niespodziewanie zjawia się u niej biały kot, który szybko zadomawia się u niej. Jednocześnie zaczynają dziać się dziwne rzeczy: Pod drzwiami swojego mieszkania Danku znajduje zdjęcia "dup" kobiet, które zostały zamordowane w tajemniczych okolicznościach. Jaki związek ofiary miały z Danką i jej przyjaciółką- Baśką? Tego musicie przekonać się sami;)

     "Kot psuje się od ogona" to powieść osadzona w konwencji komedii kryminalnej, która rządzi się swoimi prawami. Z góry muszę zaznaczyć, że nie jest to książka przepełniona zabawnymi tekstami, przy których będziecie płakać ze śmiechu, jeśli szukacie tego typu lektury- rozczarujecie się. Katarzyna Zawojska zdecydowała się raczej na zastosowanie komizmu sytuacyjnego, którego znajdziecie tu całkiem sporo. Duży plus dla autorki za bardzo ciekawy, oryginalny wątek kryminalny. Lubię kryminały i czytam ich całkiem sporo, więc ciężko mnie w tym gatunku zaskoczyć, jednak tak ciekawie wymyślonego wątku nie spotkałam już dawno.

     Kolejnym, bardzo pozytywnym aspektem jest kreacja bohaterów. W całej powieści jest zaledwie kilka postaci, z to bardzo charakterystycznych. Każdy z nich jest charyzmatyczny i ma znaczący wkład w rozwój fabuły. Nie ma tutaj miałkich, nudnych postaci, które nie wnoszą nic sensownego do całości.

     Powieść nie jest specjalnie obszerna, liczy niespełna trzysta stron, jednak mimo tak skromniej objętości, autorka wyczerpała temat w pełni. Po zakończeniu lektury uzyskujemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Autorka nie zostawia miejsca na niedopowiedzenia, dzięki czemu w pełni zaspokaja ciekawość nawet najbardziej dociekliwych czytelników.

     "Kot psuje się od ogona" to bardzo lekka, przyjemna powieść z ciekawie prowadzonym wątkiem kryminalnym. Jednak to coś więcej niż tylko kryminał, to również historia o sile prawdziwej przyjaźni, która w ciężkich chwilach potrafi zdziałać cuda. Nie jest to książka, która magicznie odmieni Wasze życie, ale z pewnością pozwoli rozerwać się po ciężkim dniu i oderwać od codzienności.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger