"Wczorajsza róża. Tom II. Nic nie łamie się tak jak serce"- Daria Rajda

"Wczorajsza róża. Tom II. Nic nie łamie się tak jak serce"- Daria Rajda

"Ludziom zwykle niespecjalnie zależy na czyimś szczęściu. Gdy przechodzisz kryzys, pocieszą Cię lub nie; niektórzy będą się nawet radować, że nie masz lepiej od nich. Tacy już są ludzie. Ważne, aby zawsze się śmiać, nie pokazywać swoich słabości, porażek czy smutków."


     Ostatnio pisałam Wam o czterech książkach, których premiery nie mogę się doczekać. Jedną z nich była druga część "Wczorajszej róży" Darii Rajdy. I dziś przedstawiam Wam moją recenzję tejże książki;)

     "Wczorajsza róża. Nic nie łamie się tak jak serce" to kontynuacja zawiłych losów Magdy i Krzyśka, których drogi znowu się krzyżują i to w najmniej spodziewanym momencie, kiedy Magda niemalże wpada na maskę samochodu mężczyzny. Jednak przypadkowe spotkanie do dopiero początek ich kłopotów, okazuje się, że kobieta wpakowała w poważne tarapaty, a do tego ma tajemnicę, którą stara się chronić za wszelką cenę. 

     Jak możecie pamiętać, pierwsza część "Wczorajszej róży" (>recenzja<) absolutnie mnie oczarowała i byłam bardzo ciekawa, czym tym razem zaskoczy mnie autorka. Klimat powieści utrzymany jest w tych samych ramach: romantyczna historia z wątkiem gangsterskim- co jest dla mnie swojego rodzaju fenomenem, gdyż osobiście nie znoszę wątków mafijnych, gangsterskich itd. ale Daria Rajda wplotła ten motyw tak umiejętnie, że chyba pierwszy raz w życiu naprawdę mi się spodobał. 

     Na uwagę zasługuje również kreacja bohaterów, którzy przeszli olbrzymią metamorfozę. Magda stała się pewną siebie, odważną kobietą, która walczy do samego końca o to, co dla niej ważne, jednak to zmiana, jaka nastąpiła w Krzyśku, zrobiła na mnie największe wrażenie. Z kompletnego egoisty nienadającego się do jakiejkolwiek głębszej relacji stał się dojrzałym, odpowiedzialnym i co najdziwniejsze, troskliwym mężczyzną, potrafiącym podjąć niepopularne decyzje. O ile w pierwszej część był absolutnym zaprzeczeniem mężczyzny idealnego, o tyle Krzyśka z kontynuacji każda z kobiet chciałaby mieć u siebie w domu. Ale co ważne, mimo tak olbrzymich zmian, jakie zadziały się w głowach naszych bohaterów, autorce udało się uniknąć uczucia sztuczności, wręcz przeciwnie, wydaje się, że zarówno Magda, jak i Krzysiek wydorośleli i ich postacie ewoluowały w sposób zupełnie naturalny.

      Akcja powieści rozwija się już od pierwszych stron i utrzymuje równomierne tempo przez całą powieść, co jest dużym plusem, gdyż czytelnik nie może narzekać na nudę. Styl, jakim posługuje się autorka, to jest bardzo lekki i przyjemny, do tego stopnia, że gdy tylko wzięłam się za lekturę, absolutnie przepadłam i zarwałam pół nocy. 

     "Wczorajsza róża" to książka, która ma w sobie niesamowity magnetyzm, wciąga czytelnika w wir wydarzeń, zagmatwanych problemów sercowych i niebezpiecznych porachunków. Ale to również powieść pełna zwrotów akcji i sprzecznych emocji, które targają zarówno bohaterami, jak i czytelnikiem, gdyż klimat powieści udziela się absolutnie wszystkim. Autorka bardzo sprawnie operuje słowem, dzięki czemu książkę pochłania się w ekspresowym tempie. I aż żal, że do już koniec losów Magdy i Krzyśka, bo to bohaterowie, z którymi ciężko się rozstać, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś Daria zdecyduje się napisać kolejne rozdziały ich historii...


 
Tytuł: "Wczorajsza róża. Nic nie łamie się tak, jak serce"
Autor: Daria Rajda
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 07.10.2019 r.
Ilość stron: 320
ISBN: 978-83-8147-593-8


INNE KSIĄŻKI AUTORKI:
"Wczorajsza Róża"
"Rytuały wody"- Eva Garcia Saenz de Urturi

"Rytuały wody"- Eva Garcia Saenz de Urturi

"Los ma bardzo zły gust i okrutne poczucie humoru..."


     Na początku roku miała miejsce premiera jednego z najgłośniejszych i zarazem najlepszych thrillerów, jakie kiedykolwiek czytałam- "Cisza białego miasta" (>recenzja<). Od tego czas minęło kilka miesięcy, ja zdążyłam pochłonąć kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt innych książek, a Eva Garcia Saenz de Urturi wróciła z drugą częścią trylogii, na którą czekałam z niecierpliwością, ale również pełna sprzecznych emocji, gdyż jak wiadomo, często bywa tak, że kontynuacja potrafi czytelników porządnie rozczarować, a jak było tym razem? Autorka zdecydowanie stanęła na wysokości zadania! Ale zacznijmy do początku...

           Mimo że od wydarzeń opisanych w "Ciszy białego miasta" minęło już kilka miesięcy, ciągle mają one wpływ na życie naszych bohaterów, zwłaszcza na Unaia, który został postrzelony w głowę i od tego czasu nadal nie odzyskał mowy. Profiler nie wrócił również do służby, jednak policja o  nim nie zapomina, a Estibalitz próbuje wszelkimi sposobami namówić go do powrotu. 
     Tymczasem w górach znaleziono ciało ciężarnej kobiety- Anny Belen Liano- pierwszej dziewczyny Unaia, co stanowi na Krakena impuls do zaangażowania się w śledztwo. Szybko okazuje się, że nie było to zwykłe zabójstwo, a morderca odtwarza celtycki rytuał potrójnej śmierci. Aby rozwiązać sprawę, Unai będzie musiał zmierzyć się z demonami przeszłości, o których starał się zapomnieć od blisko ćwierć wieku...

      To, co niezwykle podoba mi się w książkach Evy Garcia Saenz de Urturi, to fakt, że u niej nie ma "zwyczajnych" morderstw. Wszystkie zbrodnie mają podłoże historyczne, inspirowane są rytuałami, wokół których zbudowana jest opowieść, co sprawia, że całość nabiera jeszcze bardziej tajemniczego, mrocznego charakteru. Dodatkowo opisy miejsc tworzą niesamowity klimat urokliwej Hiszpanii, którą aż chciałoby się odwiedzić (mimo że nigdy nie była to moja ulubiona destynacja). 

     Autorka ma bardzo zrównoważony styl: akcja rozwija się od pierwszej strony i trzyma w napięciu aż do samego końca bez żadnych dłuższych luk w fabule, opisy są idealnie wyważone- pięknie obrazują baskijski klimat, ale jednocześnie nie przytłaczają zbędnymi szczegółami, a bohaterowie niezwykle charyzmatyczni. Całość jest perfekcyjnie zaplanowana- nie ma tu miejsca na przypadkowe, nic niewnoszące postacie czy nieistotne dla fabuły miejsca i wydarzenia. Dodatkowo duży plus dla autorki za to, że nie zostawia miejsca na niedomówienia. Po zamknięciu książki znamy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania i nie musimy zastanawiać się co i dlaczego stało się z danymi bohaterami.

     "Rytuały wody" to powieść, jakich chciałoby się więcej i więcej: wciągająca, mroczna, klimatyczna, trzymająca w napięciu, pełna zwrotów akcji i z niespodziewanym zakończeniem- czego chcieć więcej? Zapewniam Was, to powieść, obok której nie sposób przejść obojętnie, a kiedy już po nią sięgniecie- przepadniecie i nie będziecie mogli oderwać się od niej aż do samego końca. Autorka przez całą lekturę zwodzi czytelników, bawi się z nimi w kotka i myszkę, by ostatecznie zszokować ich niespodziewanym zakończeniem. Dla mnie, to zdecydowanie najlepsza kryminalna seria, jaką czytałam w tym roku i zdecydowanie polecam ją każdemu!



Tytuł: "Rytuały wody"
Autor: Eva Garcia Saenz de Urturi
Wydawnictwo: Muza
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko
Data premiery: 30.10.2019 r.
Ilość stron: 540
ISBN: 978-83-287-1263-8


"Sieci widma"- Leszek Herman

"Sieci widma"- Leszek Herman



     Jeden prom, kilku bohaterów, o różnych przeżyciach, których drogi krzyżują się na pokładzie promu na trasie Świnoujście-Ystad. Tak w dużym skrócie zapowiada się najnowsza powieść Leszka Hermana- "Sieci widma".

    Jeśli śledzicie mojego bloga od dłuższego czasu, to z pewnością wiecie, że jestem fanką twórczości Leszka Hermana już od jego debiutanckiego "Sedinum", które kompletnie mnie oczarowało, dlatego też bardzo ucieszyłam się na wieść o nowej powieści jego autorstwa. Muszę przyznać, że nieco zaskoczyła mnie tematyka powieści, gdyż znacząco różni się od czytanych przeze mnie "Sedinum" i "Latarni umarłych" i niestety jestem odrobinę rozczarowana. 

     Całość powieści zbudowana jest na znanym i chętnie wykorzystywanym przez autorów schemacie: obcy sobie ludzie spotykają się na promie, na którym zaczynają dziać się dziwnie lubi przerażające rzeczy. I sama nie widzę w tym nic złego, gdyż akurat ten schemat sprawdza się niemal zawsze. Kilku bohaterów, ograniczona przestrzeń i szczypta grozy zawsze działają na wyobraźnię czytelnika, tym bardziej że w przypadku "Sieci widma" nie jest to jedyny motyw, gdyż autor podzielił akcję na dwa plany i oprócz wydarzeń na promie, odwiedzimy też Szczecin, w którym będziemy śledzić perypetie znanej z wcześniejszych części dziennikarki- Pauliny Weber, która niespodziewanie znalazła się w poważnym niebezpieczeństwie za sprawą jednego, tajemniczego spotkania...
     
     Dotychczas byłam bezkrytyczna, jeśli chodziło o Leszka Hermana i zawsze twierdziłam, że dla mnie jest "polskim Danem Brownem" i mimo że "Sieci widma" w ogólnym rozrachunków wypada jak najbardziej pozytywnie, to są dwie kwestie, które mnie nieco rozczarowały. Pierwszym minusem jest dla mnie brak dwóch bohaterów znanych z wcześniejszych części, czyli Igora i Johanna, którzy byli bardzo barwnymi postaciami i zawsze wnosili sporo do fabuły. Drugim minusem jest niestety początek powieści, który ciągnie się niemiłosiernie i przez pierwsze 200 stron siedziałam nad książką i nie mogłam uwierzyć, że to dzieło Leszka Hermana, bo tym razem akcja rozwija się niezwykle wolno i walczyłam sama ze sobą, żeby jej nie rzucić w kąt i, prawdę mówiąc, przestałam wierzyć, że ta książka może mi się jeszcze spodobać. Jednak ku mojemu zaskoczeniu akcja zaczęła nabierać rozpędu i naprawdę mnie wciągnęła, z biegiem czasu zaczęły intrygować mnie wydarzenia na promie, a historia Pauliny nadała całości charakteru. 

     Ciężko mi ocenić "Sieci widma" jako całość, gdyż mam wrażenie, jakby pisały to dwie różne osoby. Pierwsze dwieście stron naprawdę pozostawia wiele do życzenia, jednak jeśli przez nie przebrniecie, wasza cierpliwość zostanie nagrodzona i możecie liczyć na porcję naprawdę dobrej literatury z zaskakującym zakończeniem. 
"Sieci widma" to powieść o bardzo intrygującym wątku głównym, widać, że autor miał naprawdę dobry pomysł na fabułę, do tego potrafi stopniować napięcie i zszokować czytelnika w najmniej spodziewanym momencie. Mimo kilku niedociągnięć nadal uważam, że Leszek Herman jest autorem, z którym polski rynek wydawniczy zdecydowanie musi się liczyć i wierzę, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Sieci widma [Leszek Herman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINESieci widma [Leszek Herman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Tytuł: Sieci widma
Autor: Leszek Herman
Wydawnictwo: Muza
Data premiery: 02.10.2019 r.
Ilość stron: 607
ISBN: 978-83-287-1187-7



INNE KSIĄŻKI AUTORA:

"Sedinum. Wiadomość z podziemi" (>recenzja<)
"Latarnia Umarłych" (>recenzja<)

"Ludzie potrafią latać"- Antologia

"Ludzie potrafią latać"- Antologia



     Czy nie uważacie, że Polakom w życiu brakuje radości? Nie takiej spowodowanej wielkimi sukcesami, ale zwyczajnej, codziennej radości z małych rzeczy: pięknej pogody, fajnego spotkania, ciekawego filmu czy miłej wiadomości od kogoś bliskiego? Bo sama mam wrażenie, że mamy coraz większe wymagania od życia i bardzo ciężko cieszyć się nam drobiazgami. Chodzimy przygnębieni, zestresowani, zdołowani. I wcale nie twierdzę, że jestem w tym temacie wyjątkiem i mi się to nie zdarza. Absolutnie nie! Dlatego zawsze chętnie sięgam po radosne, optymistyczne czy zabawne książki, które potrafią poprawić człowiekowi humor w nawet w najbardziej pochmurny dzień i taką właśnie lekturą miała być najnowsza antologia wydana przez wydawnictwo Novae Res- "Ludzie potrafią latać".

"Ludzie potrafią latać" to zbiór dziesięciu opowiadań o pozytywnym, optymistycznym przesłaniu, które mają wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Do formy antologii przekonałam się stosunkowo niedawno za sprawą "Zakochanego Trójmiasta" (>recenzja<), które skradło moje serce, dlatego też biorąc do ręki "Ludzie potrafią latać" miałam dość spore oczekiwania, zwłaszcza że część autorów napisała swoje opowiadania do obu książek. Niestety z wielkim smutkiem muszę przyznać, że jestem nieco rozczarowana. Mam wrażenie, że coś tutaj nie zagrało. 
     Widać, że przy pisaniu opowiadań autorzy mieli dużą dowolność, gdyż nie ograniczał ich jeden konkretny temat, a jedynie myśl przewodnia, więc każdy z nich podszedł do tego zadania zupełnie inaczej, to akurat jest dużym plusem, bo dzięki temu każdy z czytelników znajdzie w książce coś dla siebie. Mnie osobiście najbardziej urzekły dwa opowiadania: "Słodkie robaczywki" Anny Szafrańskiej i "Ludzie potrafią latać" Rafała Cichowskiego, które, mimo że tak różne, trafiły w mój gust i naprawdę świetnie się bawiłam podczas ich lektury. 

     Niestety w większości opowiadań zabrakło mi "tego czegoś", co sprawia, że czytelnikowi ciężko oderwać się od danej historii. Kilka opowiadań było interesujących, ale brakowało mi w nich sensownego i zarazem optymistycznego przesłania, w pozostałym przypadkach sam pomysł na opowiadania też był ciekawy, ale autorzy chyba trochę zapomnieli jakimi prawami rządzi się opowiadanie i tworzyli tak długie, rozbudowane opisy, że fabuła schodziła na dalszy plan.

     "Ludzie potrafią latać" to antologia, która ma czytelnikowi sprawić radość i sam pomysł jest moi zdaniem strzałem w dziesiątkę, jednak wykonanie pozostawia sporo do życzenia. Niemniej jednak  myślę, że każdy znajdzie w tym zbiorze opowiadanie, które przypadnie mu do gustu, bo największą zaletą tej antologii jest jej różnorodność. Sama po lekturze mam bardzo mieszane uczucia, więc decyzję czy warto, mimo wszystko po nią sięgnąć zostawiam Wam;)  
     


RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: "Między pragnieniami"- Anna Bednarska

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: "Między pragnieniami"- Anna Bednarska

"Jak się nie wie, czego się szuka, to się niczego nie znajdzie. Można chodzić z kimś do łóżka, eksperymentować z narkotykami, kręcić się w kółko i zastanawiać się, gdzie się jest. Bo ma się wrażenie, że nigdzie cię nie ma."

   
      Podobno ludzi najlepiej poznaje się, mieszkając z nimi pod jednym dachem, ale czy na pewno? Czasami osoby, dzielące wspólną przestrzeń zwyczajnie się mijają, nie wchodzić sobie  w drogę. A niekiedy ludzie znający się latami potrzebują pewnej iskry zapalnej, by otworzyć się przed sobą nawzajem, czego najlepszy przykład znajdziecie w najnowszej książce Anny Bednarskiej- "Między pragnieniami". 
     
     Natalia, Nina i Remigiusz- troje współlokatorów mieszkających wspólnie od lat, a mimo tego praktycznie się nieznających. Każde z nich żyje w swoim świecie, do którego pozostali domownicy nie mają wstępu. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy do mieszkania wprowadza się nowy lokator- Bartek, który swoim pojawieniem się burzy poukładane dotąd życie mieszkańców, wprowadzając w nie chaos i budząc uśpione dawno temu uczucia i pragnienia.
      
    "Między pragnieniami" jest moim trzecim po "Trudnym mężczyźnie" i "Co byś zrobił, gdybyś mnie dogonił" spotkaniem z twórczością Anny Bednarskiej i ciągle nie mogę pojąć, na czym polega fenomen jej twórczości. Teoretycznie to kolejne powieści obyczajowe, których na polskim rynku przecież nie brakuje, jednak w praktyce wygląda to tak, że, jak tylko biorę do ręki książki autorki- automatycznie przepadam, nie ma mnie dla nikogo i nie mogę się od nich oderwać. 
     Anna Bednarska ma niesamowicie lekkie pióro, dzięki czemu książkę pochłania się w ekspresowym tempie, jednak w porównaniu do wcześniejszych powieści autorka zmieniła nieco styl pisania i zrezygnowała z posługiwania się czasem teraźniejszym (który wiem, że drażni wielu czytelników), na rzecz czasu przeszłego, co moim zdaniem jest zmianą zdecydowane na plus. 

     Na uwagę zasługuje również kreacja bohaterów, których nie ma wielu, ale są bardzo charakterystyczni i każde z nich niesie na swoich barkach ciężki bagaż emocjonalny, o których nie chcę zdradzać zbyt wiele, by nie zepsuć Wam zabawy;) 

     To, co najbardziej zwraca na siebie uwagę to ogrom emocji, jakie kłębią się w głowach bohaterów. To powieść naszpikowana sprzecznymi uczuciami, pełna niewypowiedzianych pragnień i pożądania, które często bierze górę nad rozsądkiem i kieruje życiem bohaterów. To również opowieść o zwyczajnych ludziach, wchodzących w dorosłe życie, którzy muszą zmierzyć się z szarą rzeczywistością, której niestety daleko do ideału: niesatysfakcjonująca praca, problemy finansowe, kłopoty z nawiązaniem bliższych relacji i nieumiejętność uporania się z demonami przeszłości- to codzienność naszych bohaterów, którzy ciągle nie potrafią znaleźć swojego miejsca na ziemi i każdego dnia starają się znaleźć sposób, by w końcu ułożyć sobie życie.

      "Między pragnieniami" to niesamowicie wciągająca, elektryzująca historia pełna emocji, sprzecznych uczuć i pożądania, które wręcz wylewa się z kolejnych stron powieści. Autorka zafundowała swoim czytelnikom prawdziwy emocjonalny rollercoaster, wciągając nas w świat, w którym nie ma rzeczy oczywistych i nic nie jest takim, jakie się wydaje. Zdecydowanie polecam i już teraz radzę Wam śledzić zapowiedzi wydawnicze w styczniu, bo właśnie wtedy książka ma swoją premierę!


PREMIERA!

STYCZEŃ 2020 r.
Inne książki autorki:
"Trudny mężczyzna"- >recenzja<
"Co byś zrobił, gdybyś mnie dogonił" >recenzja<


Tytuł: "Między pragnieniami"
Autor: Anna Bednarska
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 08.11.2019 r.
Ilość stron: 617
ISBN: 9788381476294
"Kot psuje się od ogona"- Katarzyna Zawojska

"Kot psuje się od ogona"- Katarzyna Zawojska

   

    Zdrada narzeczonego, podejrzenie popełnienia morderstwa i próba zapanowania nad niesfornym kotem... Ile może znieść jednocześnie kobieta? Okazuje się, że całkiem sporo, a kiedy towarzyszy jej równie zwariowana przyjaciółka, można spodziewać się absolutnie wszystkiego, czego najlepszym przykładem jest Danka- bohaterka najnowszej powieści Katarzyny Zawojskiej pt. "Kot psuje się od ogona".

     Życie Danuty Kolskiej zmienia się diametralnie, kiedy na rajskiej plaży przyłapuje swojego narzeczonego z kochanką. Kiedy zrozpaczona kobieta zaszywa się w mieszkaniu, niespodziewanie zjawia się u niej biały kot, który szybko zadomawia się u niej. Jednocześnie zaczynają dziać się dziwne rzeczy: Pod drzwiami swojego mieszkania Danku znajduje zdjęcia "dup" kobiet, które zostały zamordowane w tajemniczych okolicznościach. Jaki związek ofiary miały z Danką i jej przyjaciółką- Baśką? Tego musicie przekonać się sami;)

     "Kot psuje się od ogona" to powieść osadzona w konwencji komedii kryminalnej, która rządzi się swoimi prawami. Z góry muszę zaznaczyć, że nie jest to książka przepełniona zabawnymi tekstami, przy których będziecie płakać ze śmiechu, jeśli szukacie tego typu lektury- rozczarujecie się. Katarzyna Zawojska zdecydowała się raczej na zastosowanie komizmu sytuacyjnego, którego znajdziecie tu całkiem sporo. Duży plus dla autorki za bardzo ciekawy, oryginalny wątek kryminalny. Lubię kryminały i czytam ich całkiem sporo, więc ciężko mnie w tym gatunku zaskoczyć, jednak tak ciekawie wymyślonego wątku nie spotkałam już dawno.

     Kolejnym, bardzo pozytywnym aspektem jest kreacja bohaterów. W całej powieści jest zaledwie kilka postaci, z to bardzo charakterystycznych. Każdy z nich jest charyzmatyczny i ma znaczący wkład w rozwój fabuły. Nie ma tutaj miałkich, nudnych postaci, które nie wnoszą nic sensownego do całości.

     Powieść nie jest specjalnie obszerna, liczy niespełna trzysta stron, jednak mimo tak skromniej objętości, autorka wyczerpała temat w pełni. Po zakończeniu lektury uzyskujemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Autorka nie zostawia miejsca na niedopowiedzenia, dzięki czemu w pełni zaspokaja ciekawość nawet najbardziej dociekliwych czytelników.

     "Kot psuje się od ogona" to bardzo lekka, przyjemna powieść z ciekawie prowadzonym wątkiem kryminalnym. Jednak to coś więcej niż tylko kryminał, to również historia o sile prawdziwej przyjaźni, która w ciężkich chwilach potrafi zdziałać cuda. Nie jest to książka, która magicznie odmieni Wasze życie, ale z pewnością pozwoli rozerwać się po ciężkim dniu i oderwać od codzienności.
Jesienne premiery, których nie mogę się doczekać!

Jesienne premiery, których nie mogę się doczekać!

Moi drodzy, dawno nie było żadnych nowości, bo i mało jest chwilowo książek, które budzą moje zainteresowanie. Miesiące wakacyjne nie sprzyjają rynkowi wydawniczemu i sporadycznie można trafić obecnie na naprawdę ciekawe premiery. Jednak lato zbliża się już ku końcowi i powoli pojawiają się zapowiedzi jesiennych nowości, a te wyglądają naprawdę obiecująco, dlatego dziś przygotowałam dla Was zestawienie premier, których nie mogę się doczekać!


1. "Wczorajsza róża. Tom II"- Daria Rajda. 

Daria Rajda powraca z drugim tomem swojej debiutanckiej powieści. Losy Magdy i Krzyśka  oczarowały mnie i uważam, że "Wczorajsza róża" była jednym z najlepszych polskich debiutów 2018 roku, dlatego nie mogę doczekać się kontynuacji i jestem bardzo ciekawa, czym tym razem zaskoczy nas autorka. 

"Krzysiek i Magda nigdy nie sądzili, że jeszcze się spotkają... Wszystko zmienia się pewnego deszczowego dnia, gdy Magda niemalże wpada pod maskę samochodu Krzysztofa. Jest przemoknięta i wystraszona, a jej irracjonalne zachowanie wskazuje na to, że wplątała się w poważne tarapaty. Co ukrywa? Przed kim ucieka? I czy tajemnica, której tak zawzięcie strzeże, może na nowo rozbudzić tlące się w nich namiętności? Jedno jest pewne – ich spotkanie to dopiero początek serii nieoczekiwanych zdarzeń..."

Premiera: 07.10.2019 r.

Recenzja "Wczorajszej róży": http://ksiazkoholiczka94.blogspot.com/2018/11/wczorajsza-roza-daria-rajda.html
 
2. "Rytuały wody"-






Polski thriller osadzony w nadmorskiej scenerii- czyli znak rozpoznawczy "polskiego Dana Browna"- Leszka Hermana, który wraca z nową, czwartą już książką i mam nadzieję, że dalej utrzyma swój, naprawdę wysoki poziom, bo takich autorów jest w Polsce naprawdę niewielu...

"Jeden prom, kilku bohaterów i wzburzone morze. Napięcie, sensacja i trudna do rozwikłania zagadka.
Ta noc na promie miała być po prostu miła i atrakcyjna. Stała się jednak prawdziwie przerażająca – z powodu tego, co wydarzyło się tydzień wcześniej w Szczecinie, a także kilka lat wcześniej w Rotterdamie…"

Premiera: 02.10.2019 r. 



4. "Czterdzieści plus"- Katarzyna Kostołowska

Cztery zwariowane przyjaciółki powracają w kolejnej książce Katarzyny Kostołowskiej! 
Pierwsza część- "Czterdzieści minus" była bardzo lekką, pozytywną opowieścią o przyjaźni i walce z przeciwnościami losu, którą czytało się rewelacyjnie, dlatego "Czterdzieści plus" zapowiada się na idealną lekturę na długie, przygnębiające jesienne wieczory.

"Czterem przyjaciółkom znanym z „Czterdzieści minus” przybyło kilka lat, dwoje dzieci i jeden pies. Czy to pora na nudną stabilizację? W żadnym razie! Prawdziwe życie dopiero się zaczyna, a Magda, Anita, Karolina i Aśka są przecież specjalistkami od kłopotów. W „Czterdzieści plus” zamiast nudy czeka nas ucieczka do Londynu, pojednanie z trudną przeszłością, nieoczekiwana przeprowadzka i nadzieja na prawdziwą miłość. Poleje się dużo wina i jeszcze więcej łez, ale będzie można się także szczerze pośmiać."

Premiera: 18.09.2019 r.
Recenzja "Czterdzieści minus":  https://ksiazkoholiczka94.blogspot.com/2019/05/czterdziesci-minus-katarzyna-kostoowska.html

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger