Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 20 lipca 2018

"Obca w świecie singli"- Krystyna Mirek

"Miłość to ułuda dla naiwnych nastolatków albo samotnych czterdziestek. Pułapka natury, żeby gatunek ludzki nie zaginął. Żaden człowiek obdarzony odrobioną inteligencji w nią nie wierzy"

Tytuł: "Obca w świecie singli"
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: 23.05.2018r.
Ilość stron: 351
ISBN: 978-83-8117-524-1

      Najnowsza książka Krystyny Mirek od dnia premiery (a może nawet wcześniej) atakowała mnie niemal z każdego możliwego miejsca. Reklamy, recenzje, witryny sklepowe, nawet przy pocztowym okienku, po prostu nie mogłam się od niej odpędzić, więc kiedy po raz kolejny zobaczyłam ją, tym razem w bibliotece, postanowiłam w końcu ją przeczytać, by tylko w końcu przestała mnie prześladować i przede wszystkim, żeby zrozumieć jej fenomen. O samej autorce słyszałam wiele dobrego i kilka z jej tytułów znajdowało się od jakiegoś czasu na mojej liście książek "do przeczytania", ale jako że lista ta niestety nie ma końca, to sami domyślacie się zapewne jak to się skończyło, stanęło na tym, że trzymana przeze mnie "Obca w świecie singli" miała być moim pierwszym spotkaniem z twórczością Krystyny Mirek, ale z pewnością nie ostatnim. 
 
     W samej książce od początku najbardziej zaintrygował mnie tytuł. Bardzo chwytliwy i byłam szczerze zaciekawiona co autorka będzie chciała zrobić z tym tematem i muszę przyznać, że poszła w stronę, której zupełnie się nie spodziewałam.
 
     Karolina wiedzie z pozoru szczęśliwe życie. Ma 5-letnią córeczkę i kochającego (tak przynajmniej jej się wydaje) partnera Patryka. Wszystko zmienia się o 180 stopni, kiedy dowiaduje się, że jej ukochany ma kochankę, dla której zamierza zostawić rodzinę. Zrozpaczona kobieta zostaje sama z córką, restauracją, o której prowadzeniu nie ma bladego pojęcia i masą długów.

     Jakub to mężczyzna, któremu początkowo wydaje się, że złapał Pana Boga za nogi. Zdolny kucharz, pochodzący z biednej rodziny, w dodatku z małego miasteczka, wydawałoby się pozbawiony perspektyw, aż do momentu kiedy wiąże się z Agnieszką, jak się później okazuje, córką właściciela jednej z najlepszych restauracji w Krakowie. Teść szybko dostrzega jego talent i bierze pod swoje skrzydła. Niestety Agnieszka nie jest zadowolona, że jej przyszły mąż coraz bardziej upodabnia się do przyszłego teścia, dlatego gdy Jakub po raz kolejny urodziny ich córki spędza w pracy, kobieta zabiera dziewczynkę i wyprowadza się z Krakowa. 
 
     Jak to bywa w tego typu powieściach Karolina i Jakub spotykają się zupełnym przypadkiem, gdy los prowadzi Jakuba do opustoszałej restauracji Karoliny. Oboje z bagażem przykrych doświadczeń, znajdują się na życiowym zakręcie, wkrótce odkrywają, że świetnie się dogadują i że mogą sobie nawzajem pomóc. Jednak w książce tak jak w życiu, nigdy nie może być zbyt idealnie, a kiedy sielanka trwa w najlepsze to znakiem tego, że coś wisi w powietrzu. Wkrótce oboje zostaną wystawieni na ciężką próbę własnych charakterów i zasad i tylko od nich zależy, czy wyjdą z niej zwycięsko, czy też wrócą z podkulonymi ogonami do dawnego życia. 
 
     Krystyna Mirek pisze bardzo lekkim, przyjemnym językiem tak, że książkę się niemalże pochłania. Sama przeczytałam ją w zaledwie dwa wieczory. Bardzo polubiłam również bohaterów, bo są to postacie z krwi o kości, które mają swoje wady, ułomności i chwilami ich zachowanie strasznie wkurza, ale to wszystko sprawia, że stają się jakby bardziej prawdziwi i bliżsi czytelnikowi. Choć szczerze przyznam zabrakło mi "tego czegoś", co sprawia, że książka jest wyjątkowa i myśli się o niej jeszcze długo po zakończeniu lektury. Powieść podobała mi się, czytało się ją lekko i przyjemnie, ale nie wzbudziła ona we mnie żadnych głębszych uczuć. Ot po prostu miła, relaksująca lektura na koniec dnia i w takich kategoriach bym ją polecała.     

      "Obca w świecie singli" to bardzo nastrojowa, raczej prosta historia o odnajdywaniu własnej życiowej drogi i utraconego szczęścia, a przede wszystkim o relacjach międzyludzkich, bo można wmawiać sobie wszystko: że w pojedynkę żyje się łatwiej, spokojniej, bez ciągłych rozczarować itd. ale prawda niestety jest taka, że nikt nie jest stworzony do życia w samotności.
 

wtorek, 17 lipca 2018

"Julia"- Anne Fortier

"Raz wyznana miłość ma tylko dwie drogi. Jedna prowadzi do spełnienia druga ku rozczarowaniu. Zastój jest niemożliwy."

Tytuł: Julia
Autor: Anne Fortier
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawnictwo: Świat Książki
Data premiery: 21.04.2010r.
Ilość stron: 477
ISBN: 978-83-247-1785-9

     Dziś przychodzę do was z recenzją książki, o której pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu od pewnej blogerki (nie-recenzentki) i już wtedy mnie zaciekawiła, ale wówczas nie mogłam nigdzie na nią trafić, ale minęło kilka lat, a ja zobaczyłam ją w jednej z facebookowej wymienialni i wiedziałam, że muszę ją mieć. 

     "Julia" to powieść głęboko osadzona w szekspirowskim klimacie "Romea i Julii". Julie Jacobs- tytułowa bohaterka otrzymuje po śmierci ciotki list, który odsyła ją do włoskiej Sieny, w poszukiwaniu spadku po matce dziewczyny. Amerykanka wyrusza w podróż na stary kontynent w poszukiwaniu przeznaczenia. Ku swojemu ogromnemu zdziwieniu w skrytce pocztowej, do której klucz zostawiła jej ciotka, nie znajduje żadnych kosztowności, a plik listów z XV wieku wraz z dziennikiem matki Julie i egzemplarzem "Romea i Julii". Po przeanalizowaniu całej zawartości dziewczyna postanawia iść tropem pozostawionych jej przez matkę wskazówek i rozwikłać tajemnicę, którą jej matka przepłaciła życiem. Wkrótce dziewczyna odkrywa, że wydarzenia opisane w sztuce Williama Shakespeare'a miały miejsce w rzeczywistości jednak znacznie wcześniej i nie w Weronie, a w Siennie, dodatkowo dziewczyna odkrywa, że jest potomkinią Julii, a jak wiadomo, jeśli jest Julia, to musi być również Romeo... i jest, choć to akurat postać bardzo nieoczywista, więc miejcie się na baczności.
     Jednocześnie poznajemy historię przodków Romea i Julii czyli Giulietty Tolomei i Romea Marescotti, która splata się z losami naszych współczesnych bohaterów i pokazuje historię tropów, na które trafiają. Okazuje się, że nad oboma rodami wisi klątwa, którą odczynić mogą jedynie potomkowie Romea i Giulietty. 

     Julie postanawia zrobić wszystko, by rozwikłać tajemnicę, którą skrywa w sobie Sienna, jednak to miasto ciągle żyje historią i bardzo ciężko odróżnić, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem, a zaufanie niewłaściwej osobie może mieć niewyobrażalną cenę...

     Mimo tego, że cenię Shakespeare'a, to chyba nigdy do końca nie byłam przekonana do "Romea i Julii" może dlatego, że zawsze wydawało się to nieco zbyt naiwne, a może po prostu ze względu na to, że kocham happy endy, (a skoro na ogół brakuje ich w życiu, to chociaż poczytajmy o nich w książkach:D) jednak współczesna wersja to powiew świeżości, autorka odarła bohaterów z tego naiwnego, młodzieńczego podejścia do tematu, dając całości nieco bardziej dojrzały zarys, jednocześnie zachowując wpisany w historię romantyzm. 

     "Julia" to niesamowicie wciągająca powieść o miłości i przeznaczeniu, ale również pełna kłamstw, zawiłych intryg i nikczemnych zbrodni i zapewniam Was, że takiej wersji historii Romea i Julii jeszcze nie widzieliście, dlatego zachęcam Was do lektury, bo to książka w której każdy znajcie coś dla siebie: zarówno romantyczne dusze, jak i poszukiwacze przygód. Autorka zaprezentowała bardzo ciekawe, świeże spojrzenie, jednocześnie szanując średniowieczne tradycje i kulturę. To powieść wobec której ciężko zachować obojętność i mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu.


czwartek, 5 lipca 2018

"Nie chodź po lesie nocą"- Danka Braun

Tytuł: "Nie chodź po lesie nocą"
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 12.06.2018r.
Ilość stron: 329
ISBN: 978-83-65897-34-3

     Tradycyjnie już przełom wiosny i lata oprócz pięknej aury niesie za sobą coś jeszcze- premierę kolejnej książki Danki Braun, na którą czekałam z nie mniejszym zniecierpliwieniem niż na pierwsze upalne dni, bo jak powszechnie wiadomo mogę odpuścić sobie wiele nowości, ale nigdy Danki Braun. I tym razem nie zawiodłam się i zaraz po premierze zabrałam się za lekturę "Nie chodź po lesie nocą".

     Pierwszą niespodzianką była już tematyka książki. Jako że poprzednia powieści tj. "Krew na sutannie" (>recenzja<) była thrillerem, to tym razem spodziewałam się typowej obyczajówki o losach Orłowskich, a tutaj niespodzianka- kolejny thriller! (Owszem wiedziałabym o tym, gdybym zajrzała w zapowiedzi, ale szczerze mówiąc, jeśli chodzi o książki Danki Braun, nigdy nie zaprzątam sobie głowy czytaniem zapowiedzi bo wiem, że nawet gdyby wydała atlas dinozaurów to wszystko co sygnuje swoim nazwiskiem biorę w ciemno:D )

     Tym razem opuszczamy piękny Kraków by razem z rodziną Orłowskich udać się w nieco spokojniejsze miejsce. Orłowscy bowiem spędzają urlop w odziedziczonym domu Świętej Zośki w rodzinnym mieście Renaty- Żuradzie. Podczas pobytu mają okazję bliżej poznać kuzynkę Renaty- Mariolę Wąsowską wraz z rodziną oraz ich przyjaciół- Pietrzyków.
     Szybko okazuje się, że mała mieścina wcale nie jest tak spokojna, jak można było się tego spodziewać bo już na początku pobytu Orłowskich zostaje zamordowany Jacek Wąsowski- mąż Marioli, a śledztwo po raz kolejny prowadzi komisarz Bieda w asyście niezastąpionego Marka Bieglera. Kto mógł chcieć śmierci bogatego, powszechnie szanowanego biznesmena? Okazuje się, że lista potencjalnych morderców wcale nie jest krótka i z każdym kolejnym dniem wydłuża się o kolejnych podejrzanych.  

     Konstrukcja książki jest bardzo podobna do "Krwi na sutannie", bo między kolejnymi etapami śledztwa poznajemy historię życia Marioli i jej małżeństwa z Jackiem, a czego tam nie było: Ślub, dzieci, zdrady, romanse, rozstania i powroty- a to zaledwie zalążek tego, co czeka Was na kartach "Nie chodź po lesie nocą".

     Nie będę rozwodzić się po raz kolejny nad rodziną Orłowskich, gdyż pisałam Wam o nich już nie raz. Oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie przyczepiła się do jednego szczegółu, który raził mnie już w poprzedniej książce i o którym autorka już na wstępie uprzedziła mnie, że tym razem również się powiela, a mianowicie- chronologia. Książka mimo że dopiero wydana, chronologicznie wpasowuje się treścią gdzieś mniej więcej w części serii wydane około 2016 roku, a od czego czasu w życiu Izy, Marty czy Krzyśka wydarzyło się naprawdę sporo o czym mogliśmy przeczytać we wcześniejszych częściach i byłoby dobrze kontynuować te wątki, zwłaszcza, że były naprawdę ciekawe. Poza tym, mimo całego uwielbienia dla thrillerów Danki Braun, trochę brakuje mi tu Orłowskich i chętnie poczytałabym już kolejną część skupiającą się typowo na ich rodzinie.

     "Nie chodź po lesie nocą" to kolejna świetna książka Danki Braun, po którą zawsze sięgam w ciemno i polecam absolutnie każdemu, bo to świetne, wciągające powieści, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Miłość, zdrada, morderstwo, konflikty i tajemnice z przeszłości, które potrafią przewrócić wszystko do góry nogami. Autorka po raz kolejny pokazała, że nie boi się trudnych, kontrowersyjnych tematów i że potrafi pisać o nich z niesamowitą lekkością tak, że chce się tylko więcej i więcej. Jedyne czego mi zabrakło to tak charakterystycznego dla autorki, nieco sarkastycznego poczucia humoru, którego tym razem było wyjątkowo mało, ale za to pochwalę się Wam, że pierwszy raz udało mi się rozszyfrować Dankę Braun i wytropić mordercę zanim ona sama podała mi go na tacy:)



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prozami







piątek, 8 czerwca 2018

"Wszyscy ludzie przez cały czas"- Marta Guzowska

"Możesz oszukiwać wszystkich przez jakiś czas albo kilka osób przez cały czas, ale nie zdołasz oszukiwać wszystkich ludzi przez cały czas."

Tytuł: "Wszyscy ludzie przez cały czas"
Autor: Marta Guzowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania:08.04.2015r.
Ilość stron: 397

     Dziś mam dla Was recenzję książki, którą upolowałam już dość dawno, bo jakieś 2 lata temu i sporo czasu musiało upłynąć, żebym w końcu się za nią zabrała, ale cóż, co się odwlecze to nie uciecze i w końcu udało mi się dotrzeć do ostatniej strony. 

    "Wszyscy ludzie przez cały czas" to trzeci tom kryminalnej serii z Mario Ybl'em w roli głównej. W tej części słynny antropolog bierze udział w badaniach archeologicznych na Krecie, które zmienią jego życie. Słońce, plaża i turystyczne zabytki- czy nie z tym właśnie kojarzy Wam się Kreta? Nie tym razem. Przy tej lekturze możecie zapomnieć o sielskiej wizji wyspy rodem z katalogu biura podróży. Tu Kreta jawi się jako tajemnicze, nieco mroczne miejsce pełne zagadek, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością, a ludzie są zupełnie inni niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. 
      Tym razem Mario zostaje poproszony o pomoc przy stanowisku, na którym w ruinach starożytnej świątyni odkryto szkielet człowieka. Mario podejrzewa, że składano tam ofiary z ludzi, jednak szybko okazuje się, że tajemnice starożytnej Krety są niczym w porównaniu z tym, jakie sekrety wyspa skrywa obecnie a sam Mario chętnie wcieli się w rolę detektywa i spróbuje rozwikłać aktualne sprawy, tylko czy oby na pewno wszyscy chcą by prawda ujrzała światło dzienne? I komu tak naprawdę można zaufać w miejscu, w którym wścibski i arogancji antropolog wcale nie jest mile widziany? 

     Marta Guzowska poza tym, że jest pisarką, jest również doktorem archeologii. Pracowała na legendarnym stanowisku w Troi, prowadziła badania na terenie Grecji i Izraela, a prywatnie zjeździła całą Turcję, wyspy greckie i pół basenu Morza Śródziemnego, dlatego też w swoich książkach bazuje nie tylko na wyobraźni i research'u ale przede wszystkim własnej wiedzy i doświadczeniach, mimo tego jej styl urzeka pewną prostotą, autorka przemyca w poszczególnych wątkach tajniki archeologii, jednak robi to w bardzo subtelny, nienatarczywy sposób, dzięki czemu czytelnik przyswaja pewną wiedzę, jednak nie ma poczucia jakby studiował podręcznik, co niestety często bywa zgubne w przypadku wielu autorów, którzy mając olbrzymią wiedzę na dany temat bardzo chcą pochwalić się nią światu w każdej kolejnej powieści.
      Duży plus należy się autorce również za kreację głównego bohatera. Mario Ybl to niezwykle nietuzinkowa postać. Pewny siebie, przemądrzały, arogancki cwaniak. Teoretycznie- ciężko go znieść. Praktycznie- nie da się go nie lubić. Przez całą lekturę miałam gdzieś z tyłu głowy myśl, że z kimś mi się ta postać kojarzy, i na koniec olśniło mnie. Wiem, że popełnię teraz zbrodnię na literaturze porównując książkę do serialu telewizyjnego, ale dla mnie Mario Ybl to taki dr House antropologii i jak dla mnie jest to zdecydowanie wystarczający argument, by poznać pozostałe części z serii o jego przygodach.


     "Wszyscy ludzie przez cały czas" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale z pewnością nie ostatnie. Autorka stanęła na wysokości zadania i stworzyła ciekawy, nieoczywisty kryminał, który mimo tego, że rozwiązanie zagadki wcale nie jest proste i ciężko rozwiązać samodzielnie wszystkie zagadki przed zakończeniem lektury, nie wymaga od czytelnika specjalnego wysiłku czy skupienia na kilku wątkach  i pozwala zwyczajnie zrelaksować się podczas  czytania. Ja ze swojej strony zdecydowanie polecam.

niedziela, 13 maja 2018

"Szalona wiosna"- Aleksandra Tyl

"Czytał wszystko, łącznie z ogłoszeniami i nekrologami. Te ostatnie zostawiał sobie na koniec, na deser. Zawsze wprawiały go w dobry nastrój. Inni poumierali, a ja wciąż żyję-cieszył się nieustannie, starając się nie myśleć o tym, ile mu jeszcze zostało."

Tytuł: "Szalona wiosna"
Autor: Aleksandra Tyl
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 24.04.2018r.
Ilość stron: 463
ISBN: 978-83-65897-28-2

      Jak mówi znane przysłowie: "Cudze chwalicie swego nie znacie" i tak w dużej mierze jest niestety z polską literaturą. Sięgamy po pisarzy brytyjskich, amerykańskich czy skandynawskich, a nie zdajemy sobie sprawy, jakie perełki możemy znaleźć wśród polskich autorów. Osobiście kocham rodzimych pisarzy miłością absolutną, jednak wbrew powszechnej opinii, że Polacy potrafią pisać tylko kryminały, uważam, że literaturą polska powieścią obyczajową stoi. I dziś, przychodzę do Was z moim najnowszym odkryciem, którym jest "Szalona wiosna" Aleksandry Tyl. 
 
     Dorota- zwariowana, odważna i nieco nieokrzesana kobieta musi zmierzyć się z nową rzeczywistością: straciła pracę, ukochany mężczyzna zostawił ją dla innej, a na domiar złego wracając z imprezy zostaje napadnięta i okradziona i tylko kompletnym zbiegiem okoliczności trafia do  szamana, który twierdzi, że potrafi przenosić świadomość człowieka do innego ciała. Dorota, nie zastanawiając się długo postanawia skorzystać z okazji i zemścić się na swoim byłym, przenosząc się do ciała jego obecnej partnerki. Brzmi absurdalnie? Wyobraźcie sobie zatem, co się stanie, gdy świadomość Doroty w wyniku pomyłki trafi do ciała zupełnie obcego mężczyzny? Jedno jest pewne: Tu nie ma miejsca na nudę i mam nadzieję, że sami się o tym przekonacie. 
 
     "Szalona wiosna" to ostatnia już, czwarta część serii, jednak nie znaczy to, że jeśli nie przeczytaliście wcześniejszych części, to nie możecie sięgnąć po "Szaloną wiosnę", wręcz przeciwnie; książkę, nawet jako samodzielną powieść czyta się naprawdę dobrze i nie ma najmniejszych problemów z odnalezieniem się w fabule, czego sama jestem najlepszym przykładem, gdyż jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. 
 
     Aleksandra Tyl ma naprawdę lekkie pióro, posługuje się prostym językiem, ale włada nim perfekcyjnie tak, że czytelnik wręcz pochłania kolejne strony. Duży plus należy się również za konstrukcję książki, a mianowicie, podział na rozdziały, co jest obecnie coraz rzadziej stosowane, a znacznie ułatwia czytanie, zwłaszcza kiedy nie możemy pozwolić sobie na zarwanie nocy z lekturą w ręce i musimy znaleźć odpowiedni moment na przerwanie czytania.

Jedyny minus, jaki zauważyłam w całości to zakończenie. Po tak barwnej, wartkiej akcji spodziewałam się na koniec jakiś fajerwerków, a tego mi niestety zabrakło.
 
     "Szalona wiosna" to niezwykle lekka, pozytywna i nieco zwariowana powieść o kobietach, życiowych zakrętach i relacjach damsko-męskich, która bawi, ale również wzrusza, a sama autorka pokazuje, że nawet w przypadku powieści obyczajowych, w których powiedziano już naprawdę wiele i wydawałoby się, ciężko będzie wymyślić coś nowego, można wprowadzić powiew świeżości i sprawić, że czytelnik dostaje w swoje ręce książkę, niepodobną do niczego co wcześniej czytał. Zdecydowanie polecam wszystkim miłośniczkom powieści obyczajowych, a sama lecę nadrabiać zaległości i biorę się za wcześniejsze części serii. 
 
 
 
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prozami
 
 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

"Nie porzucaj marzeń"- Augusto Cury

"Posiadanie marzeń sprawia, że biedacy stają się królami, a ich brak zmienia milionerów w żebraków.Starzy ludzie dzięki marzeniom odzyskują młodość, podczas gdy młodzi, pozbawieni marzeń, zmieniają się w starców"

Tytuł: "Nie porzucaj marzeń"
Autor: Augusto Cury
Tłumaczenie: Katarzyna Stachowicz
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 21.03.2018r.
Ilość stron: 208
ISBN: 978-83-276-3432-0
      Ostatnio chwaliłam się, że mam szczęście do dobrych książek i za co się nie wezmę- wszystko mi się podoba. I chyba w złą godzinę to powiedziałam, bo moje szczęście właśnie się skończyło. Tym razem sięgnęłam po książkę, która według zapowiedzi miała być poradnikiem dla tych, którzy zapomnieli jak ważne w życiu człowieka są marzenia. 

     Tematyka mnie zaintrygowała dlatego też chętnie sięgnęłam po książkę.  Autor postanowił na nieco niekonwencjonalne podejście do tematu i stara się zachęcić czytelnika do refleksji nad samym sobą przez analizę życiorysów wybitnych postaci takich jak Jezus, Abraham Lincoln czy Martin Luther King. W kolejnych rozdziałach przybliża nam profile psychologiczne swoich bohaterów, analizuje ich zachowania, to czym się kierowali, z jakimi trudnościami musieli się zmierzyć i jak przezwyciężali wszelkie trudności. Niestety na tym kończy się to, co mogę powiedzieć dobrego na temat tej książki. "Nie porzucaj marzeń" to zaledwie 200 stron, a ja męczyłam się z tą książką całe wieki. Sięgałam po nią kilkanaście razy z nadzieją, że przekonam się do lektury, która spędzała mi sen z powiek bo ciągle zastanawiałam się: "co jest z nią nie tak". 

Szczerze? Ciągnie nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie. Tematyka jest ciekawa, autor doświadczony, ale cóż, chyba po prostu "nie zaiskrzyło". Z poradnikami zazwyczaj jest tak, że albo trafiają w człowieka i wtedy czytelnik jest w stanie wyciągnąć z nich dla siebie jak najwięcej i spojrzeć na swoje życie nieco inaczej, albo wręcz przeciwnie: mimo, że autor stara się nas przekonać do wprowadzenia pewnych zmian, do przewartościowania własnego życia i znalezienia dla siebie nowej drogi, to czasami po prostu to do nas nie trafia. I właśnie tak było tym razem. We mnie ta książka nie trafiła kompletnie, co nie znaczy, że w waszym przypadku będzie tak samo, cóż, musicie spróbować sami, w końcu "no risk no fun".



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins





środa, 21 marca 2018

"Powiem Ci coś"- Piotr Adamczyk

"Kiedyś, gdy mężczyzna spotykał kobietę, zostawał z nią do końca życia, może dlatego, że było krótkie. Potem pojawiła się teoria, że związek wypala się po siedmiu latach i ludzie masowo zaczęli się rozwodzić. Dziś naukowcy mówią, że kryzys następuje po czterech, a nawet już po trzech latach. Niebawem pewnie ogłoszą, że zaczyna się miesiąc przed  ślubem. Tak czy owak, jedno jest pewne. Miłość to produkt o coraz krótszym terminie ważności."

Tytuł: "Powiem Ci coś"
Autor: Piotr Adamczyk
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Data wydania: 08.03.2018r.
Ilość stron: 366
ISBN: 978-83-65897-24-4

      Piotr Adamczyk- postać, która w rodzimym, literackim światku znana jest absolutnie każdemu (i wbrew pozorom wcale nie musi kojarzyć się z popularnym aktorem znanym z roli Papieża:D). Dziennikarz, laureat licznych nagród za reportaże, których napisał już w swojej karierze kilkaset (mimo że z wykształcenia jest filozofem), a także autor książek.  Jego "Pożądanie mieszka w szafie"- stała się absolutnych bestsellerem. Teraz autor powrócił z nową, historią i powiem Wam jedno: Po lekturze "Powiem Ci coś" nic już nie będzie takie jak wcześniej.