Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 12 stycznia 2019

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: "Trzy razy miłość"- Jolanta Kosowska

"Kobiety są nieobliczalne, ufają każdemu."

Tytuł: "Trzy razy miłość"
Autor: Jolanta Kosowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 28.01.2019r.
Ilość stron: 297
ISBN: 978-83-8147-257-9


     Ona- ambitna, pracowita studentka medycyny. On- rozpuszczony chłopak z tzw. dobrego domu. Teoretycznie dzieli ich wszystko, ale jak wiemy- przeciwieństwa lubią się przyciągać, więc i w tej historii szybko pojawi się płomienne uczucie, jednak jeśli myślicie, że na tym koniec- jesteście w olbrzymim błędzie, bo to dopiero początek...

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Podsumowanie-czyli 5 najlepszych premier 2018 roku!

Rok 2018 obfitował w wiele, naprawdę dobrych książek. Dzisiaj przedstawię Wam moje Top 5, które dla mnie były absolutnymi hitami ubiegłego roku!



1. "Krew na sutannie"- Danka Braun

Nie od dziś wiadomo, że jestem absolutnie zakochana w powieściach Danki Braun. Kocham jej styl i nietuzinkowe pomysły na fabułę. Tym razem autorka sięgnęła po kontrowersyjny temat jakim jest kler, a wszystko to z Orłowskimi w tle, czego chcieć więcej?
Pełna recenzja tutaj: >clik<


Oprócz "Krwi na sutannie", autorka wydała w tym roku jeszcze dwie powieści: "Nie chodź po lesie nocą"( >recenzja<) oraz pierwszy tom nowej serii z Markiem Filerem0 "Morderstwo przy drodze krajowej 94" (>recenzja<)

Obie zdecydowanie polecam!






2. "Dom w malinowym chruśniaku"- Halina Kowalczuk



Niezwykle ciepła, klimatyczna i piękna w swej prostocie powieść o walce z przeciwnościami losu i odnajdywaniu własnej drogi do szczęścia. Autorka w cudowny sposób potrafi zagrać na uczuciach czytelnika: na ogół bawi, chwilami wzrusza ale również zmusza do refleksji nad własną definicją "szczęścia". Zdecydowanie najbardziej "kobieca" ze wszystkich książek jakie w tym roku przeczytałam. Już planuję nadrobić wcześniejsze książki tej autorki;)

(>Recenzja<)








3. "Wczorajsza róża"- Daria Rajda

Niezwykle udany debiut, młodej, polskiej autorki. Historia w stylu "od nienawiści do miłości" jednak bardzo nieoczywista, taka, o której będziecie myśleć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Pełna emocji i sprzecznych uczuć. To książka, którą chwilami macie ochotę spalić ze złości, ale jednak chęć przeczytania kolejnego rozdziału jest silniejsza i tak dotrwacie do zakończenia, które okaże się jeszcze bardziej nieprzewidywalne niż wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Na tych nieco ponad trzystu stronach autorka funduje czytelnikom emocjonalny rollercoaster, więc przygotujcie się na sporą dawkę emocji, a książka z pewnością Was nie zawiedzie.
(>recenzja<)



4. "Zagubione życie"- Piotr Podgórski

"Zagubione życie" to powieść obyczajowa z szeroko rozwiniętym wątkiem kryminalno-sensacyjnym. Głowna bohaterka zostaje wciągnięta w wir intryg, których sama nie jest świadoma i nieco nieudolnie błądzi przez dłuższy czas nie dopuszczając do swojej świadomości oczywistych sygnałów, dopiero prawda powiedziana prosto w oczy działa na nią jak kubeł zimnej wody i sprawia, że kobieta zaczyna łączyć fakty i uzmysławia sobie pozycję, w jakiej aktualnie się znajduje. Piotr Podgórski bardzo sprawnie operuje piórem, nadając całości lekki, niezobowiązujący ton. "Zagubione życie" to bardzo nieoczywista, jednak mimo wszystko optymistyczna opowieść o tym, jak przewrotny jest los i jakie potrafi płatać figle, ale także o tym, że po każdej burzy wychodzi słońce i, że zawsze warto dać sobie szansę na szczęście, trzeba tylko (albo aż) walczyć o swoje.  

(>recenzja<) 


5. "Powiem Ci coś"- Piotr Adamczyk


Piotr Adamczyk- postać, która w rodzimym, literackim światku znana jest absolutnie każdemu.
Jego "Pożądanie mieszka w szafie"- stała się absolutnych bestsellerem. Teraz autor powrócił z nową, historią i powiem Wam jedno: Po zakończeniu lektury miałam w głowie komplety mętlik. Już dawno nie czytałam tak dziwnej, niepokojącej a nawet trochę psychodelicznej powieści. Autor przenosi czytelnika do zupełnie innego, nieco abstrakcyjnego świata, którego każdy element wprawia w osłupienie. Już sami bohaterowie- ich zachowania, pasje, fantazje- przyprawiają o dreszcze. A wszystko to okraszone sporą dawką refleksji, tak charakterystycznych dla stylu Adamczyka...
(>recenzja<) 
 


Tak wygląda moje TOP 5, a jak jest u Was? Które książki z ubiegłego roku najbardziej zapadły Wam w pamięć?

środa, 2 stycznia 2019

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: "Nad lawendowym morzem"- Karolina Załuska

Tytuł: "Nad lawendowym morzem"
Autor: Karolina Załuska
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: styczeń 2019
Ilość stron: 392
ISBN: 978-83-8147-268-5

     350 mln- tyle osób cierpi na depresję na całym świecie, w tym 1,5 mln w Polsce, a statystyki są nieubłagane- co roku liczba ta ulega zwiększeniu. Żyjemy w sztucznym świecie napędzanym przez wyścigi szczurów lub ewentualnie like'i na facebooku, otaczamy się fikcją, w której sami nie potrafimy się odnaleźć, żyjemy wirtualnie, jednocześnie tracąc umiejętność rzeczywistej komunikacji i sami skazujemy się na samotność. Stworzyliśmy świat, w którym nie potrafimy żyć, z którym nie potrafimy sobie poradzić, a przy okazji nie radzimy sobie sami z sobą... i to w dużej mierze jest kwintesencja depresji- choroby XXI wieku i teoretycznie tej tematyce poświęcona jest debiutancka książka Karoliny Załuskiej. Szkoda, że tylko teoretycznie...

niedziela, 16 grudnia 2018

"Dom w malinowym chruśniaku"- Halina Kowalczuk




Tytuł: "Dom w malinowym chruśnaku"
Autor: Halina Kowalczuk
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 5.12.2018r.
Ilość stron: 336
ISBN: 978-83-65351-78-4

     Los uwielbia być przewrotny i zapewne świetnie wie o tym każdy, kto snuł jakiekolwiek plany względem własnego życia. W końcu jak to mówią: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach" i tak właśnie jest. Marzymy, planujemy, czynimy nawet jakieś kroki by plany owe zrealizować, a tu nagle dzieje się coś, co wywraca nasze życie do góry nogami. Świetnie wie o tym Alicja- bohaterka najnowszej powieści Haliny Kowalczuk pt. "Dom w malinowym chruśniaku".

sobota, 8 grudnia 2018

"Morderstwo przy drodze krajowej 94"- Danka Braun

"-Wiesz jakie jest lekarstwo na miłość od pierwszego wejrzenia? Spojrzeć drugi raz."

Tytuł: "Morderstwo przy drodze krajowej 94"
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 07.11.2018r.
Ilość stron: 346
ISBN: 978-83-65897-47-3
     Dawno nie było tutaj Danki Braun, prawda? A no dawno, bo poprzednia książka autorki miała premierę prawie pół roku temu, a to oznacza, że czas na coś nowego! I coś nowego otrzymaliśmy. Zupełnie nowego, gdyż autorka postanowiła rozpocząć nową serię powieści obyczajowo-kryminalnych z Mirkiem Filerem w roli głównej. 

     Mirek Filer to prywatny detektywy, który nie cieszy się raczej wielką sławą, a jego najczęstszym zajęciem jest tropienie niewiernych małżonków, aż do czasu kiedy zostaje aresztowany jego księgowy- Leszek Szajna. Mężczyzna jest podejrzany o morderstwo gwałciciela- Kazimierza Kropa, który przed trzydziestoma laty zabił jego matkę. Żona Szajny, przekonana o jego niewinności, prosi Filera o pomoc w oczyszczeniu męża z zarzutów. 
     Mirek rozpoczyna własne śledztwo i odkrywa, że chętnych by pozbyć się  Kropa było znacznie więcej: Rodzina, która przeszła przez niego piekło, zgwałcone przez niego w przeszłości kobiety oraz ich najbliżsi, a także koledzy spod celi. Gdzie by się nie obejrzeć, ciężko spotkać kogoś, kto dobrze życzył Kropowi, a jak wiadomo chęć zemsty to jeden z najpopularniejszych motywów zbrodni... W śledztwie mężczyźnie pomaga Tadeusz Milewicz- emerytowany policjant, który przed trzema dekadami prowadził sprawę Kropa. Kto tak naprawdę ma krew na rękach? Tego Wam nie zdradzę, ale jedno jest pewne: Takiego rozwiązania zagadki, z pewnością się nie spodziewacie. 

     Nie jest żadną tajemnicą, że jestem absolutną fanką Danki Braun, ale muszę przyznać, że kiedy okazało się, że nowa książka, nie będzie kontynuacją losów rodziny Orłowskich, a początkiem nowej serii- trochę się zaniepokoiłam.Bo jak to tak- Danka Braun bez Orłowskich? Ale cóż... autorka może zmieniła bohaterów, ale zachowała swój charakterystyczny styl prowadzenia akcji, lekkość pióra i jak zawsze niebanalny pomysł na fabułę, jedyne czego mi zabrakło to tak charakterystycznego dla Danki Braun poczucia humoru, które uwielbiam, a którego tutaj było wyjątkowo mało. 
     Znalazłam też jeden aspekt wspólny dla obu serii, a mianowicie postawa Mirka Filera bardzo przypomina mi zachowania Roberta Orłowskiego i niestety obaj drażnią mnie w równym stopniu (chociaż chyba detektyw nawet bardziej, gdyż do Roberta jednak czułam większą sympatię), niemniej jednak obaj mają zapędy szowinistyczne, a ich kobiety tak naprawdę pełnią funkcję ich służących, co okropnie mnie denerwowało. Mam wrażenie, że Mirek to taki "Piotruś Pan", na dodatek z dwoma lewymi rękoma i absolutnym hitem są tutaj opisy poranków, kiedy to jego kobieta, która wychodzi do pracy na długo przed tym, zanim królewicz w ogóle wstanie z łóżka musi zostawić mu przygotowane śniadanie. Ba! Nawet torebkę herbaty mu wkłada do kubka, żeby jaśnie Pan się nie przemęczył. I tak sobie myślę, że mimo że jest on głównym bohaterem powieści to naprawdę ciężko go lubić. Zdecydowanie wolałam Marka Bieglera, który wyjaśniał kryminalne zagadki w sadze o rodzinie Orłowskich. Tutaj najbardziej zdecydowanie polubiłam Magdę, która wydaje się być zwyczajnie dobrą, troskliwą osobą, choć drażniła mnie jej naiwność i to, jak daje się wykorzystywać, ale ostatecznie pokazała swój charakter. 

      "Morderstwo przy drodze krajowej 94" to powieść inspirowana prawdziwą historią jaka miała miejsce w rodzinie autorki. Danka Braun po raz kolejny wzniosła się na wyżyny literackiego kunsztu łącząc fakty z fikcją literacką i jak zawsze jest niezawodna. To powieść, która wciąga czytelnika w wir zawiłych intryg i relacji, pokazuje prawdę o ludzkich wadach i słabościach, a przede wszystkim zaskakuje. Każda kolejna strona to nowy wątek, nowy motyw i ludzki dramat, których sprawca jest jeden- Kazimierz Krop. Polecam Wam tę lekturę z całego serca, bo zdecydowanie jest warta zarwanej nocy, a zakończenie wbije Was w fotel. 

PS: Co nie zmienia faktu, że nadal nie mogę się doczekać, aż autorka wróci do rodziny Orłowskich;)

czwartek, 29 listopada 2018

"Nie ma nieba"- Jolanta Kosowska

"Kościoły to puste atrapy, w których nie mieszka nikt, a już na pewno nikt, kto nas kocha. Jak wytłumaczyć miłością te tysiące ludzkich krzyżowych dróg i ten ogrom panoszącego się wszędzie cierpienia?"

Tytuł: "Nie ma nieba"
Autor: Jolanta Kosowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 06.08.2015r.
Ilość stron: 289
ISBN: 978-83-7942-845-8
       Jeśli zaglądacie na mojego bloga regularnie, to z pewnością zauważyliście, że nie mam parcia na czytanie samych nowości, wręcz przeciwnie, lubię zaglądać do książek, które są już trochę zapomniane, dlatego też dziś mam dla Was recenzję powieści, która swoją premierę miała ponad 3 lata temu i już wówczas zrobiła niemałe zamieszanie, a mowa o książce Jolanty Kosowskiej- "Nie ma Nieba", która była  moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki, ale z pewnością nie ostatnim;)

     Akcja powieści toczy się wokół lekarzy i początkowo spodziewałam się raczej opisów codziennego funkcjonowania szpitala i poszczególnych przypadków medycznych, jednak szybko okazało się, że nie jest to wcale sednem powieści. Znacznie większy nacisk autorka kładzie na pokazanie zawiłych relacji, jakie łączą pacjentów z lekarzami oraz wewnętrznych dylematów z jakimi zmagają się lekarze. 

         Maciej- dobrze zapowiadający się młody lekarz, uwielbiany przez pacjentów, mający świetną intuicję, jednak z biegiem czasu i kolejnymi pacjentami, którym nie może pomóc, zrzuca lekarski kitel i zaczyna pracę w biurze podróży. Jednocześnie okazuje się, że jego narzeczona wychodzi za mąż, ale... za innego mężczyznę...
        Małgorzata- młoda lekarka o wielkiej wrażliwości, co w jej zawodzie staje się udręką. Sytuacja staje się jeszcze trudniejsza, gdy zaprzyjaźnia się z jednym z nieuleczalnie chorych pacjentów.

      Nie zdradzę Wam szczegółowych losów Macieja i Małgorzaty, by nie zepsuć Wam zabawy, powiem tylko, że w ich historii nic nie jest oczywiste,  a odpowiedzialność za ludzkie życie, potrafi odbić piętno na życiu prywatnym lekarzy.

       Czytając "Nie ma nieba" odniosłam wrażenie, że autorka bardzo stara się przekonać czytelnika  do lekarzy, do ich misji, powołania i pokazać ich w samych superlatywach. Cóż... chyba żyjemy w dwóch różnych rzeczywistościach, bo takich lekarzy jakich przedstawia pani Kosowska: pełnych poświęcenia, życzliwości, prawdziwie przejmujących się losem pacjenta- nie spotkałam nigdy. Ani jednego. wręcz brzmi to dla mnie nieco utopijnie. Ale załóżmy na chwilę, że faktycznie tak jest, że tacy lekarze istnieją: lekarze, którzy przejmują się każdym pacjentem, zaprzyjaźniają się z nimi, przeżywają każdą przegraną z chorobą jak indywidualną klęskę... i tak przez całą karierę. I tak się zastanawiam ile jest w stanie wytrzymać człowiek z takim nastawieniem do życia 20 lat? 30? 40? 
Mam wrażenie, że ta książka wcale nie jest o lekarzach. Jest o ludziach, którzy wybrali w swoim życiu nieodpowiednią dla siebie drogę zawodową i z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu postanowili pójść na medycynę. Może z poczucia misji? Chęci niesienia pomocy? Jednak prawda jest taka, że żadne z nich tak naprawdę nie nadaje się do tego zawodu. Praca ich wyniszcza, wykańcza psychicznie, a pacjenci bardzo chętnie wykorzystują ich słabości. 

     Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka kreuje bohaterów. Ich przeżycia, emocje i zachowania- nie zawsze odpowiednie, pełne wad i często irytujące sprawiają, że stają się oni bardziej prawdziwi. Choć tak naprawdę z trójki głównych bohaterów, ciężko powiedzieć, żebym naprawdę polubiła któregoś z nich. Najwięcej mojej sympatii, mimo wszystko, zdobył chyba Maciek, choć nie rozumiem wielu jego zachowań i denerwował mnie fakt, że przez tyle czasu uciekał przed konfrontacją. 
Małgorzata to dla mnie po prostu synonim naiwności i niezdecydowania. Kobieta, która sama chyba do końca nie wie, czego chce, za sprawą swojej ogromnej wrażliwości daje sobą manipulować na każdy możliwy sposób. 
Mamy jeszcze Roberta- młodego mężczyznę chorego na nowotwór. Zazwyczaj choroby powodują, że patrzymy na bohatera nieco łaskawszym okiem, jednak w tym przypadku, kompletnie nie potrafiłam z siebie wykrzesać ani krzty sympatii dla jego osoby. Dla mnie do jedynie komplety egoista, widzący tylko i wyłącznie czubek własnego nosa i żerujący na ludzkiej wrażliwości. Bez skrupułów wykorzystuje ludzkie współczucie i nie przeszkadza mu nawet fakt, że swoim zachowaniem niszczy komuś życie.  

     Po całość lektury, raczej nie mam wiele do zarzucenia autorce w kwestii jej pracy słowem, ale jest rzecz, która regularnie, przez większość książki przeszkadzała mi w lekturze: Opisy. O ile rozumiem i lubię opisy przeżyć, emocji, uczuć czy konkretnych sytuacji, o tyle czytanie po pięć razy niemalże tego samego opisu Dolomitów doprowadzało mnie do szewskiej pasji:D

    Podsumowując: "Nie ma nieba" to powieść bardzo nieoczywista, w której znajdziecie wszystko to, czego absolutnie się nie spodziewacie. To nie tylko historia lekarzy i pacjentów, to przede wszystkim opowieść o relacjach międzyludzkich, pełna sprzecznych emocji i uczuć, a także tajemnic, które potrafią przewrócić życie 180 stopni. Mimo delikatnych niedociągnięć, jest do zdecydowanie lektura warta polecenia.




     "

       

czwartek, 22 listopada 2018

"Lissy"- Luca D'Andrea

Tytuł: "Lissy"
Autor: Luca D'Andrea
Wydawnictwo: W.A.B
Tłumaczenie: Andrzej Szewczyk
Data premiery: 3.10.2018r.
Ilość stron: 400
ISBN: 9788328060241

    A gdyby tak zacząć wszystko od nowa? Uciec od teraźniejszości, zapomnieć o przeszłości?Powiedzieć sobie „tabula rasa” i zacząć budować swoje życie na nowo, od podstaw w innym miejscu, z innymi ludźmi? Zostawić wszystko i ruszyć w nieznane? Decyzja ciężka, ale nie niemożliwa. Na taki krok decyduje się Marlene- bohaterka najnowszej książki Luki D'Andrei pt. „Lissy”.
   Marlene Wegener- młoda, dwudziestodwuletnia dziewczyna, która, na pierwszy rzut oka, złapała Pana Boga za nogi. Z biednego gospodarstwa wiejskiego trafia do miejskiej elity za sprawą ślubu z dwadzieścia lat starszym Robertem Wegenerem. Herr Wegenerem- mężczyzną z tajemniczą przeszłością i równie obrzydliwą teraźniejszością, przed którym ludzie nie czują respektu, a czysty strach.

   Piękny dom, wystawne przyjęcia, wszechogarniający luksus- brzmi trochę jak bajka o kopciuszku? Tylko, że klatka, nawet ta ze złota nadal pozostaje klatką. Dlatego Marlene postanawia uciec. Obmyśla precyzyjny plan, który wprowadza w życie, jednak nie wszystko układa się tak jak powinno i w wyniku nieprzewidzianych okoliczności zamiast zagranicę, kobieta trafia do górskiej chaty Bau'ra- Simona Kellera. Szybko okazuje się, że krok który miał być dla niej wybawieniem, staje się dopiero początkiem jej problemów, a z raz obranej ścieżki, nie da się zawrócić, a Herr Wegener nie wybacza. Nigdy.

   Herr Wegener- twardy, brutalny, bezwzględny. Nie cofnie się przed niczym by osiągnąć swój cel, siejąc postrach w całym Tyrolu. Mroczna przeszłość Wegenera sięga czasów drugiej wojny światowej, kiedy to zaczął budować swoje imperium i kiedy pierwszy raz... stał się panem życia i śmierci.

  Najbardziej tajemniczą postacią w całej powieści jest Simon Keller, początkowo niepozorny, skromny baur, z biegiem czasu poznajemy jego drugą, bardziej mroczną stronę i od tego momentu nic już nie będzie takie jak dotychczas...

  „Lissy” to bardzo nieoczywista powieść, pełna mrocznych tajemnic, i trzymająca czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony, jednocześnie budząc strach brutalnością scen i opisów. Ale pod grubą warstwą przemocy, żądzy krwi i tajemnic kryje się drugie dno tej powieści: psychologiczna gra, która pozwala czytelnikowi niejako przeniknąć do wnętrza postaci i przez chwile patrzeć na świat oczami poszczególnych bohaterów i zgłębić sekrety ich zawiłych psychik.
To książka, w której zatraca się granica między dobrem a złem, w której nic nie jest jedynie czarne lub białe, a każdy bohater, każde wydarzenie jawi się całą paletą szarości, bo nikt nie jest w stu procentach dobry, ani w stu procentach zły.

    Nieco rozczarowało mnie zakończenie książki, które z decydującej akcji nagle przenosi czytelnika kilka lat do przodu przez co omijają nas kolejne kluczowe wydarzenia z życia bohaterów. Co prawda dowiadujemy się jaki finalnie los ich spotkał, ale nie mamy możliwości śledzić ich zmagań i drogi jaką muszą pokonać by znaleźć się w miejscu swojego przeznaczenia.

   „Lissy” to coś więcej niż tylko kolejny krwawy thriller, to pełne spektrum uczuć i emocji: miłość, nienawiść, chęć zemsty, poczucie dumy i wyższości, troska, bezsilność, brutalność, bezwzględność... a to dopiero początek, bo za każdym razem kiedy będzie Wam się wydawać, że zrozumieliście już wszystko, wydarzy się coś, co zupełnie odwróci Wasze postrzeganie bohaterów i całej historii i pamiętajcie, zło ma zawsze najbardziej niepozorne oblicze.