Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 26 września 2015

"Tajemnica sosnowego dworku"- Małgorzata J. Kursa

  
"Ktoś powiedział, że córki to zemsta losu za młodość ojców"

    Macie takich autorów, po których książki sięgacie w ciemno i zawsze jest to strzał w dziesiątkę? Dla mnie taką osobą jest Małgorzata J. Kursa- polska autorka powieści obyczajowych.

Jeśli od dłuższego czasu śledzicie mojego bloga, z pewnością natknęliście się na te nazwisko przy okazji recenzji "Najlepsze jest najbliżej"(>recenzja<) oraz "Teściową oddam od zaraz" (>recenzja<).
Za każdym razem, gdy sięgam po powieść pani Kursy, zastanawiam się co one w sobie takiego mają, że jestem wobec nich absolutnie bezkrytyczna i szczerze mówiąc do tej pory nie mogę tego zrozumieć, ale tak to już bywa, że najpiękniejsze jest to, co niepojęte.


Tytuł: Tajemnica sosnowego dworku
Autor: Małgorzata J. Kursa
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 2012 r.
ISBN: 978-83-932841-3-9
Ilość stron: 311

       "Tajemnica sosnowego dworku" jest kontynuacją "Najlepsze jest najbliżej", chociaż w opisie książki próżno szukać informacji na ten temat (ja sama dowiedziałam się o tym od autorki), to w obu powieściach występują Ci sami bohaterowie, a akcja toczy się około 3 lata po wydarzeniach z "Najlepsze jest najbliżej".
         
         Ci z Was, którzy czytali "Najlepsze..." lub chociaż jej recenzje pamiętają, że akcja toczyła się głównie wokół miłosnych zawirowań Olinki i Rambo. W "Tajemnicy sosnowego dworku" schodzą oni na dalszy plan, a ich miejsce zajmują Kasia Rawska- wrażliwa i nieśmiała pracownica fundacji Andrzeja oraz Marek Dorosz- przebojowy dziennikarz lokalnej kablówki. Oboje mają się ku sobie od jakiegoś czasu, jednak do drodze do ich szczęścia stoją... ich własne charaktery: Kasia jest niepoprawną romantyczką, marzącą o ślubnym kobiercu, potomstwie i stabilizacji, zaś Marek to typ wiecznego kawalera, zdeklarowany przeciwnik małżeństwa, twierdzi, że miłość ogłupia, a po ślubie mężczyźni stają się marionetkami w rękach swoich kobiet, z resztą chętnie dzieli się swoimi poglądami z żonatymi przyjaciółmi, dlatego kiedy zaczyna zależeć mu na Kasi, boi się swoich uczuć, co prowadzi do serii popełnionych przez niego głupot.
         Wbrew pozorom, wątek miłosny nie jest jedynym tematem powieści. Jak głosi tytuł, akcja toczy się przede wszystkim wokół sosnowego dworku- nowej siedziby fundacji, w której pracuje Kasia. Dworek, który przed laty był przyklasztornym szpitalem, jest miejscem magicznym i to dosłownie! Nie chcę zdradzić zbyt wiele, by nie psuć Wam zabawy, jednak nie bójcie się, nie jest to fantasy, a raczej baśniowy element w powieści obyczajowej.
          Jak w poprzedniej części, tak i tutaj, największy zamęt wprowadza Marta- najbardziej pozytywnie zakręcona postać jaka pojawiła się w polskiej literaturze kobiecej. Kobieta z nieskończonymi pokładami energii, którą pożytkuje głownie na pomoc przyjaciołom. Razem z Kasią całkowicie angażuje się w odkrycie tajemnicy dworku i poznanie dziejów rodziny Molnarów, a na pomoc wezwie m.in. Marka. Uszczęśliwiony Dorosz stanie na głowie byle tylko zaimponować uroczej Kasi. Czy mu się to uda? Jaką tajemnicę kryje w sobie dworek? Czy związek niepoprawnej romantyczki z miejscowym Casanovą ma rację bytu? Przekonacie się podczas lektury;)

        Po raz kolejny padam na kolana przed kunsztem pani Małgorzaty Kursy, jej powieści są najlepszym lekarstwem na jesienną chandrę. Na każdej książce p. Kursy znajduje się napis: "Uwaga! To nie jest książka dla wiecznie niezadowolonych ponuraków" i to jest kwintesencja formy prezentowanej przez autorkę, przy jej powieściach po prostu nie da się nie ubawić. Sam styl jest zupełnie inny niż u większości znanych mi pisarzy: nie znajdziecie tu kilkustronicowych opisów, w zamian autorka proponuje wartką akcję z rozbudowanymi dialogami i niebanalnymi postaciami, bo pani Małgorzata ma talent do kreowania fantastycznych, nietuzinkowych bohaterów, jak mało kto. 
Autorka dostarcza czytelnikowi całą gamę doznań: bawi kłótniami Marty z Doroszem i filozoficznymi rozmowami dzieci, rozczula męskimi rozmowami na temat rodziny i dzieci, ciekawi historią sióstr Molnar i wzrusza sceną pożegnania. Żałuję jedynie, że tak bardzo został okrojony wątek Olinki, bo bardzo polubiłam tę postać. 

      Na temat pani Małgorzaty Kursy i jej twórczości mogłabym pisać godzinami, jednak nie chcę się powtarzać, dlatego też na tym zakończę. "Tajemnicę sosnowego dworku" oczywiście gorąco polecam i mam nadzieję, że pojawi się kolejna powieść o przygodach tej wesołej gromadki, gdyż naprawdę miło było wrócić swoich ulubionych bohaterów. 

     A wy poznaliście już którąś z powieści p. Kursy?

środa, 23 września 2015

Premiera dnia: "Ciuciubabka"- Faye Kellerman

Z okazji rozpoczęcia współpracy w wydawnictwem HarperCollins przedstawiam wam książkę, która dziś ma swoją premierę, a mianowicie "Ciuciubabka" Faye Kellerman.

Książka dotarła do mnie dopiero wczoraj i nie zdążyłam się w nią jeszcze zagłębić, jednak mnie osobiście bardzo ciekawi:

Porucznik z wydziału zabójstw Los Angeles, Peter Decker, zostaje wezwany do kolejnej sprawy. O tym śledztwie będzie głośno. Cztery ofiary, morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. Napastnik włamał się na luksusowe ranczo strzeżone przez armię ochroniarzy. Jednym z zabitych jest właściciel posiadłości, miliarder Guy Kaffey. Twórca handlowego imperium miał wielu wrogów wśród kalifornijskich biznesmenów. Dużo wątpliwości budziła też jego działalność dobroczynna. Dlaczego wspierał wyłącznie byłych więźniów? Czy popełnił błąd, zatrudniając ich jako osobistych ochroniarzy?
Decker sprawdza każdą poszlakę, ale sprawa coraz bardziej się wikła, a kolejni podejrzani mają niepodważalne alibi Śledztwo zaczyna przypominać zabawę w upiorną ciuciubabkę.

Ciekawi was ta pozycja?
Recenzja pojawi się za kilka dnia tymczasem zapraszam do zapoznania się z fragmentem "Ciuciubabki":




Ciuciubabka [Faye Kellerman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 20 września 2015

THE NAME BOOK TAG

Dziś postanowiłam zrobić TAG, wypatrzony jakiś czas temu u KittyAilla z http://biblioteczkaciekawychksiazek.blogspot.com

Zasady są proste, do każdej litery swojego imienia należy dopasować książkę, której tytuł zaczyna się na tą literę.

Cóż, zaczynajmy;)



"Szyfr Szekspira"- Jennifer Lee Carrell. Powieść sensacyjna oparta na motywach dzieł Szekspira. Książka, którą uwielbiam. Niestety czytałam ją bardzo dawno temu i nie mam jej recenzji, ale zainteresowanych odsyłam na profil książki na lubimyczytac.pl >KLIK<

 




"Anioły i demony"- Dan Brown. Czy wspominałam już o swojej bezgranicznej miłości do dzieł Browna? Oczywiście, jakieś setki razy, więc chyba nic więcej nie muszę w tym temacie dodawać? ;)

 

 


  "Naśladowca"- Erica Spindler. Zakochałam się w tej książce i w stylu autorki. Rewelacyjny kryminał na najwyższym poziomie ;)  >Recenzja<


 

   

"Dziewczyna, która igrała z ogniem"- Stieg Larsson. Moja kolejna wielka miłość (ależ ja kochliwa jestem:D). O uwielbieniu dla serii MILLENNIUM pisałam już nie raz i myślę, że nikogo nie trzeba specjalnie zachęcać to zapoznania się z tą trylogią? >Recenzja<

 



"Rok w Paryżu" z serii "MERDE!" Stephena Clarke'a. Książka, o której pisałam jakiś czas temu (>recenzja<). Anglik w stolicy Francji, gwarantuje sporą dawkę poczucia humoru;)



"Ania i pocałunek w Paryżu" Stephanie Perkins, czyli moje ostatnie literackie odkrycie, jeśli chodzi o powieści obyczajowe. Jedyna w tym zestawieniu (i chyba jedyna trafiająca w mój gust) książka młodzieżowa, ale cóż może być przyjemniejszego niż całkiem nieźle napisana, miłosna historia, której akcja toczy się w Paryżu? Mi więcej do szczęścia nie trzeba (gdyby ktoś jeszcze nie czytał >recenzja<)

Ja nominuję do wykonania TAG'u:

wtorek, 15 września 2015

"Anna i pocałunek w Paryżu"- Stephanie Perkins

"Czemu tak jest, że pasujący do siebie ludzie tak rzadko się schodzą? Czemu ludziom tak trudno porzucić związek, nawet jeśli wiedzą, że jest niedobry?"

Tytuł: Anna i pocałunek w Paryżu
Autor: Stephanie Perkins
Wydawnictwo: Amber
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Data wydania: 5.03.2013r.
ISBN: 978-83-241-4423-5
Ilość stron:319
          Nawet taki wielbiciel kryminałów jak ja potrzebuje czasami chwili wytchnienia, przerwy od morderstw, detektywów, śledczych i oskarżonych. Wtedy właśnie chętnie sięgam po jakąś lekką "obyczajówkę", która mnie zrelaksuje i przy której nie będę musiała zbyt dużo myśleć:) 
Tak miało być i tym razem, z tą tylko różnicą, że tym razem sięgnęłam po pozycję z gatunku, którego nie czytałam już od kilku ładnych lat, a mianowicie po powieść dla młodzieży. 
        
       Jako, że chętnie czytam wszelkie powieści, których akcja toczy się w Paryżu, również po "Annę i pocałunek w Paryżu" sięgnęłam z przyjemnością. Treść jest pozornie dość zwyczajna: Ojciec wysyła 17-letnią Annę na rok do Paryża, gdzie ma uczęszczać do amerykańskiej szkoły. Dla wielu byłoby to spełnienie marzeń, ale Anna jest załamana. Nie chce opuszczać swojego domu w Atlancie, gdzie ma przyjaciół i względnie poukładane życie, jednak mimo początkowej niechęci, dziewczyna szybko znajduje przyjaciół, którzy pomagają jej odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Oczywiście nie może zabraknąć również jego...Etienne- zniewalająco przystojny, szarmancki, zawsze pomocny i... zajęty! Jednak czy można spędzić rok w mieście miłości i miłości nie zaznać? Absolutnie nie!

       Jeśli chodzi o kreacje bohaterów to stanowią obraz idealnych nastolatków. Zwłaszcza Anna- spokojna, poukładana 17-latka, pilna uczennica i miłośniczka kina. 
Również Etienne wydaje się być idealnym młodym chłopakiem: odpowiedzialny, obyty, miły i świetnie dogaduje się z Anną, spędzają wspólnie niemal każdą wolną chwilę. Łączą ich wspólne zainteresowania i zagmatwane sytuacje rodzinne, dzieli Ellie- dziewczyna Etienne'a.

       "Anna i pocałunek w Paryżu" to naprawdę piękna opowieść o młodych ludziach takich, jakimi chcielibyśmy ich widzieć: zabawnych, inteligentnych, ciekawych świata i mających kręgosłup moralny, co niestety w dzisiejszych czasach jest coraz rzadsze. 
Oczywiście, to tylko nastolatkowie, popełniają błędy, zakochują się w niewłaściwych osobach, czasami w drodze do celu obierają zły kierunek i nie potrafią poradzić sobie z natłokiem emocji i uczuć, które na nich spadają, jednak ja sama, mając już kilka lat więcej niż Anna, Etienne, czy inny bohaterowie, kilkukrotnie złapałam się na tym, że najpierw pobłażliwie pokiwałam głową na ich zachowanie, a po chwili uzmysłowiłam sobie, że mi samej również zdarza się popełniać te same, głupie błędy, co oni i jestem pewna, że nie jestem jedyną taką osobą. 
Co prawda Anna chwilami była infantylna, a Etienne niezdecydowany, jednak czy nie na tym polega urok tej pierwszej młodzieńczej miłości?  
              
        Szczerze mówiąc, sięgając po tę książkę w życiu nie spodziewałabym się, że aż tak mi się spodoba. Oczywiście, jest to powieść obyczajowa, bez nagłych zwrotów akcji, jednak chyba nikt tego nie oczekuje, prawda?
        Osobiście liczyłam na ciekawie poprowadzoną historię o miłości i przyjaźni z nutką paryskiego klimatu. I właśnie to otrzymałam, a nawet więcej. Paryska aura niemal wylewa się ze stron tej książki, obraz miasta  pojawia się we wszystkich kluczowych momentach, a romantyczny nastrój towarzyszy nam niemal cały czas. Czytając "Annę..." miałam wrażenie, że Paryż jest miejscem, gdzie miłość dodają gratis do biletu na metro;) 
Poza wątkiem miłosnym, ważne role w powieści pełnią motywy przyjaźni i więzi rodzinnych, nie brakuje również odrobiny młodzieńczego buntu, ironii i poczucia humoru. Jedynym elementem, który mi nieco przeszkadzał był czas teraźniejszy, którym posługiwała się autorka. Sam język jest bardzo prosty i adekwatny do treści, zwłaszcza, że wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy Anny. 

       Śmiało mogę polecić tę książkę fankom powieści obyczajowych, przede wszystkim tym, które lubią powieści młodzieżowe, ale nie tylko, gdyż wbrew pozorom nie jest o głupia historyjka miłosna, a ciepła opowieść o życiu młodych ludzi, ich próbach odnalezienia się w nowej dla nich rzeczywistości, o poznawaniu siebie i odwiecznym wyborze między szczęściem własnym, a dobrem bliskiej nam osoby, a przede wszystkim o tym, jak ciężko zrobić ten ryzykowny krok i przejść od przyjaźni do miłości i czy warto go zrobić (cóż, w powieściach zawsze bohaterom wychodzi to na dobre, ale nie jestem pewna, czy ten sam schemat zadziałałby w realnym świecie).
I tylko szkoda, że tak szybko się kończy, gdyż jest to lektura na 1-2 wieczory, a sama chętnie poświęciłabym jej znacznie więcej czasu. 

Pełna entuzjazmu po zakończonej książce wypatrzyłam drugą część pt. "Lola i chłopak z sąsiedztwa". Zapowiedź jest dla mnie nieco niejasna, gdyż z jednej strony, już na samej górze pojawia się zachęcający napis: "Powracają bohaterowie bestsellera "Anna i Pocałunek w Paryżu"", jednak w opisie nie doczytałam się ani słowa na temat roli, czy chociażby obecności Anny czy też Etienne w drugiej części. 

Może ktoś czytał i jest w stanie mi to wytłumaczyć?      

Tak czy inaczej "Annę i pocałunek w Paryżu" jeszcze raz gorąco polecam i dziękuję Ani z http://postcrossinganiszon.blogspot.com za tę książkę. Kochana, to był strzał w dziesiątkę ;)             




Anna i pocałunek w Paryżu [Stephanie Perkins]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

czwartek, 10 września 2015

Liebster Blog Award nominacja nr 5

Otrzymałam kolejną nominację do Liebster Blog Award za co serdecznie dziękuję: 
KittyAilla z http://biblioteczkaciekawychksiazek.blogspot.com

Zgodnie z zasadami zabawy: „Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Obowiązkiem jest też wklejenie znaku LBA do wpisu.” 


                                     1. Jest coś, czego nigdy byś nie zjadł/-a? 
Żabich udek:D Naprawdę. Od małego mam batrachofobię i nie chcę oglądać żab w żadnej formie (żywej czy martwej), a tym bardziej na własnym talerzu ;)

                     2. Ostatnio przeczytana książka, do której zapałałeś/-aś miłością?
Hmm... podobało mi się "Co nas nie zabije" Lagercrantza, ale "Millennium" kochałam już od dawna, więc to się nie liczy:) Ale kompletnie oszalałam na punkcie "Naśladowcy" Erici Spindler (>recenzja<) 

3.Czytujesz horrory?
Jakoś do tej pory nie mogę przełamać się do horrorów, kryminały, thrillery jak najbardziej, ale z horrorami mam problem.  

 4.Gdybyś dostał/-a 1000 zł, na co byś wydał/-a te pieniądze?
Powinnam pewnie stwierdzić, że na książki? Ale niekoniecznie bo preferuję raczej tanie czytanie;) Ale chętnie pojechałabym gdzieś na długi weekend;) 

 5.Jesteś osobą agresywną, spokojną czy jakoś po środku?
Chyba po środku. Nie jestem spokojna, łatwo mnie rozdrażnić, ale z pewnością nie jestem agresywna;)

6.Tańczyłeś/-aś kiedyś w deszczu?
Żeby to raz, w wakacyjny letni deszcz to świetny pomysł, więc polecam wszystkim;D


        7.Jak mniej więcej wyglądasz? (możesz wstawić zdjęcie, opisać, narysować etc.)
     Zdjęcie sobie daruję (może kiedyś), rysować nie umiem;) Cóż... niebieskie oczy, dość jasne (chwilowo) włosy, raczej niska;D  

8.Lubisz robić LBA czy rozwiązywanie ich jest dla ciebie drogą przez mękę?
Lubię, chociaż wolę TAGi (bo w nich nie muszę wymyślać pytań, a przy kolejnych LAB, ciężko wymyślać sensowne pytania tak, by się nie powtarzać. 

9.Wolisz miasto czy wieś?
Miasto, nie lubię tego na wsi (czy w małych miastach) każdy każdego zna, każdy wszystko o wszystkich wie (przynajmniej tak im się wydaje) i tak naprawdę młodzi ludzie nie mają co ze sobą zrobić.  

10.Masz jedną biblioteczkę czy książki w całym domu?
Chciałabym mieć jedną porządną biblioteczkę, ale w chwili obecnej wygląda to tak, że książki są wszędzie tam, gdzie znajdzie się trochę miejsca;) 

11.Cały jeden dzień możesz być niewidzialny/-a. Jak wykorzystasz ten czas?
Hmm... sama nie wiem, może obserwowałabym ludzi, dowiedziała się jacy są naprawdę, gdy myślą, że nikt ich nie widzi/słyszy ;) 


Wybaczcie, ale dziś nominacji nie będzie, gdyż nie mam na to teraz czasu, ale następnym razem się poprawię;D

sobota, 5 września 2015

"Co nas nie zabije"- David Lagercrantz

             Dziś recenzja książki, o której było głośno na długo przed jej premierą. Jedni cieszyli się na wieść, że ich ukochani bohaterowie powrócą, inni nawoływali do bojkotu książki. Nie chcę rozwodzić się tutaj nad dyskusją, która wywiązała się w związku z publikacją, gdyż poświęciłam już temu zagadnieniu osobny post (dla tych, którzy jeszcze nie widzieli, polecam, kilka słów nie tylko o książce, ale przede wszystkim o czytelnikach >klik<), tak więc oddaję w wasze ręce recenzję "Co nas nie zabije"- Davida Lagercrantza. 
Tytuł: Co nas nie zabije
Autor: David Lagercrantz
Wydawnictwo: Czarna Owca
Tłumaczenie: Irena i Maciej Muszalscy
Data wydania: 27.08.2015r
ISBN: 9788380150492
Ilość stron:496


           "Co nas nie zabije" jest kontynuacją kultowej już trylogii Stiega Larssona "Millennium", jednak, mimo że Larsson zostawił po sobie szkice kolejnych części, Lagercrantz nie miał z nimi styczności, więc pomysł na fabułę jest jego własny. 
           
          Od chwili, gdy usłyszałam, że powstanie kontynuacja "Millennium", zżerała mnie ciekawość, co też Lagercrantz nam zaproponuje i w jaką stronę pokieruje akcję, a co najważniejsze: czy będzie potrafił uchwycić ten niepowtarzalny klimat serii, swoisty bunt  Larssona i  charaktery bohaterów... i jestem mile zaskoczona.

          Kilka słów o fabule: Znany z poprzednich części serii dziennikarz śledczy Mikael Blomkvist przeżywa kryzys, od dawna nie znalazł naprawdę dobrego tematu, który mógłby dorównać rangą aferze związanej z Sapo i Zalachenką, środowisko dziennikarskie uznało, że czasy świetności Mikaela minęły bezpowrotnie, na domiar złego "Millennium" popadło w kłopoty finansowe i musieli sprzedać część udziałów. Niespodziewanie z dziennikarzem chce się spotkać prof. Frans Balder. Zaciekawiony obietnicą szokującego materiału, Blomkvist jedzie na spotkanie z profesorem, niestety gdy dociera na miejsce okazuje się, że Balder został zamordowany, a jedynym świadkiem jest jego ośmioletni syn August, jednak nie może on zeznawać, gdyż cierpi na autyzm i do tej pory nie potrafi mówić, ale kiedy okazuje się, że chłopiec jest sawantem i komunikuje się ze światem na swój własny sposób, jego życie staje się zagrożone. Dochodzenie prowadzą znani fanom serii: Jan Bublaski i Sonja Modig. Oczywiście na własny rachunek sprawę badał będzie też Blomkvist, nie zabraknie również nieposkromionej Lisbeth Salander, która jak zwykle nieźle namiesza...

          Pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę to okładka. Jest naprawdę rewelacyjna i idealnie pasuje do treści książki (żałuje jedyne, że nie jest bardziej zmatowiona). 
           Co do samej fabuły, najbardziej zdziwił mnie motyw przewodni tj. sztuczna inteligencja i zespół sawanta i chyba właśnie te elementy najbardziej zwracają uwagę na Lagercrantza, przypominają, że nie jest to "Millennium" sprzed dekady, autorstwa Larssona, a coś nowego, uwspółcześnionego. 
           Zafascynował mnie motyw zespołu sawanty. Przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam o sawantach, więc postać Augusta wywarła na mnie olbrzymie wrażenie, jeśli zaś chodzi o bohaterów znanych z poprzednich części serii to zdradzę wam jedynie, że nie stracili nic, ze swojego charakteru i w dalszym ciągu intrygują tak, jak w książkach Larssona. 
          Zastanawia mnie, jak wnikliwie Lagercrantz musiał badać trylogię, by tak dokładnie wpasować się w styl serii. Autor nie odciął się od tego, co stworzył Larsson, wręcz przeciwnie, często nawiązuje do treści poprzednich części, jednak wprowadza nowe wątki i własnych bohaterów. 
         Ciekawy jest temat szpiegostwa w sieci. Zjawisko powszechnie znane, nikogo już chyba nie dziwi, że w dobie globalne informatyzacji jesteśmy poddawani ciągłej inwigilacji, jednak to, w jaki sposób opisał ten problem Lagercrantz, naprawdę robi wrażenie. 

        Nie chcę zdradzać zbyt wiele, by nie zepsuć wam zabawy, dlatego powiem tak: jeśli boicie się, że "Co nas nie zabije" nie sprosta waszym oczekiwaniom, myślę, że możecie być spokojni. Lagercrantz naprawdę stanął na wysokości zadania! Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po zakończeniu lektury to: "Ciekawe, czy będą kolejne części", jeśli więc jesteście ciekawi jak potoczyły się dalsze losy waszych ulubieńców, czy "Millennium" przetrwa i co stało się z siostrą Lisbeth... polecam gorąco ;)  

  Co nas nie zabije [David Lagerkrantz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

piątek, 4 września 2015

O "Millennium" słów kilka

               Dziś dla odmiany kilka słów nie o książkach, a o czytelnikach. Cały czas wydawało mi się, że żeby być prawdziwym pasjonatem literatury trzeba mieć w sobie jakiś rodzaj wrażliwości, by zrozumieć to, co autor chciał nam przekazać, jednak chyba muszę zweryfikować nieco tę tezę. Przyczyniła się do tego kontynuacja kultowego już "Millennium" Stega Larssona, czyli "Co nas nie zabije" Davida Lagercrantza, a raczej burza, która się wokół niej rozpętała. Kiedy dowiedziałam się, że powstanie kontynuacja tej trylogii ucieszyłam się. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że to nie będzie dokładnie to samo, gdyż każdy autor ma swój niepowtarzalny styl, ale uznałam to za prezent dla fanów serii, którzy mogą przeżyć kolejną przygodę z Mikaelem Blomkvistem i Lisbeth Salander i po kilku latach przerwy, na nowo poczuć ten klimat, był to również swego rodzaju hołd złożony Larssonowi, chęć by jego dzieło doczekało się kontynuacji. Byłam pewna, że Ci którzy chcieliby przeczytać kolejną część będą zachwyceni, zaś Ci, którzy boją się rozczarowania, najzwyczajniej w świecie zrezygnują z lektury, jednak komentarze, które znalazłam na lubimyczytac.pl naprawdę mną wstrząsnęły. Już miesiąc przed premierą książki pojawiły się nawoływania do bojkotu książki, wszelkie możliwe inwektywy pod adresem spadkobierców Larssona i samego Lagercrantza, oskarżenia o chęć "wypromowania się" na czyjejś twórczości, a także wiele komentarzy o chciwości rodziny (mimo, że dochód ze sprzedaży ma zostać przekazany anty-rasistowskiemu magazynowi „Expo”, którego Larsson był współzałożycielem) i posądzenia Lagercrantza o plagiat.
         Czytając tę dyskusję, miałam chwilami wrażenie, że jestem na jakimś portalu plotkarskim, a nie na stronie dla miłośników literatury. Zastanawia mnie, skąd w oczytanych, wydawałoby się inteligentnych ludziach taka potrzeba plucia jadem, oceny moralności i zaglądania do czyjegoś portfela. Sama nie chcę oceniać czy Larsson byłby zadowolony z tej książki, czy też nie, bo skąd mogę to wiedzieć? Czy przeczytanie 3 książek autora i kilku artykułów na jego temat daje mi prawo do oceny moralności spadkobierców, albo co lepsze do oceny: czego chciał Larsson? Cóż, według mnie nie. Nie będę tu pisać o samej książce, powiem tylko, że kończę ją czytać i recenzja pojawi się już niebawem, jednak wydaje mi się, że wszelkie negatywne komentarze pod adresem Lagercratza, przed przeczytaniem "Co nas nie zabije", są wyjątkowo niesprawiedliwe, bez względu na to czy książka Wam się spodoba czy nie, czy zamierzacie ją przeczytać, czy też zupełnie was to nie interesuje darujmy sobie ten publiczny lincz, to do niczego nie prowadzi, a takie ciągłe plucie jadem jeszcze nigdy nikomu na dobre nie wyszło ;)