"Naszyjnik z turmalinem"- Katarzyna Antonina Ostrowska

"Naszyjnik z turmalinem"- Katarzyna Antonina Ostrowska

"To, co nazywasz przypadkiem, może się okazać przeznaczeniem..."



      Florentyna Sulimirska zostaje wysłana do Łysej Góry, gdzie ma pomóc w organizacji lokalnego festiwalu sztuki regionalnej. Szybko okazuje się, że pozornie spokojnie miasteczko kryje w sobie tajemnice z przeszłości, które ciągle czekają na rozwikłanie. Florentyna w towarzystwie kilku miejscowych bierze na siebie ciężar wyjaśnienia najmroczniejszych tajemnic Łysej Góry. Kobieta nie spodziewa się nawet, że niepozorny wyjazd służbowy wywróci jej życie do góry nogami...

     "Naszyjnik z turmalinem" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Ostrowskiej  i mam nadzieję, że nie ostatnie, bo byłaby to olbrzymia strata! Autorka ma bardzo lekkie pióro, z dużą łatwością operuje słowem. Katarzyna Ostrowska postawiła na bardzo prostą budowę powieści: jeden główny wątek, jedna główna bohaterka i kilka drugoplanowych postaci. Bardzo konkretnie, bez rozdrabniania się na kilka wątków, bez chmary zbędnych postaci i wymyślnych ozdobników językowych i mam wrażenie, że właśnie to jest kluczem do sukcesu tej książki. 

     Powieści liczy sobie zaledwie 230 stron, ale mam wrażenie, że w tej niewielkiej objętości zmieściło się wszystko to, co najważniejsze. Akcja bardzo szybko nabiera rozpędu i wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Mimo że zaczyna się dość niepozornie: od wyjazdu służbowego do niewielkiej mieściny, to z każdą kolejną stroną pojawiają się nowe, zaskakujące elementy historii: stary pałac, pamiątkowy naszyjnik, spiski w miejscowym urzędzie, koło gospodyń wiejskich, duchy, a nawet templariusze!- Zapewniam Was, autorka zadbała o to, by podczas lektury czytelnik nie miał ani chwili na nudę! 

     "Naszyjnik z turmalinem" to bardzo lekka, wciągająca powieść, która urzeka swoją prostotą i oryginalnym pomysłem na fabułę. Autorka wciąga czytelnika w wir intryg i zawiłych tajemnic już od pierwszych stron i robi wszystko, by utrzymać jego zainteresowanie aż do samego końca.  Barwni bohaterowie, intrygująca akcja i lekki przyjemny styl sprawiają, że chce się więcej i więcej! Ale na końcu książki widnieje informacja "Koniec tomu pierwszego", więc po cichu liczę, że niebawem doczekamy się kontynuacji losów Florentyny i zwariowanej gromadki z Łysej Góry. Zdecydowanie polecam wszystkim tym, którzy szukają lekkiej, relaksującej lektury do urlopowej walizki.


 
"Zapach konwalii"- Danuta Korolewicz

"Zapach konwalii"- Danuta Korolewicz



      Maturzystka, dorosły mężczyzna, troskliwy brat, zazdrosna była i zwariowana artystka- taki wachlarz charakterów zaserwowała swoim czytelnikom Danuta Korolewicz w drugim tomie "Błękitnego lata" pt. "Zapach konwalii", zapowiadało się niezwykle interesująco, a jak było? Niestety rozczarowująco...

   "Zapach konwalii" jest moim drugim, po rewelacyjnym "Lecie z ciotką spirytystką" (>recenzja<), spotkaniem z twórczością Danuty Korolewicz i z pewnością nie ostatnim, choć tym razem niestety książka bardzo mnie zawiodła. Nie czytałam pierwszej części serii, więc nie mogę ich porównać, jednak nieznajomość "Błękitnego lata" absolutnie nie przeszkadzała mi w odbiorze "Zapachu konwalii", gdyż autorka tłumaczy dość dokładnie wszystkie wątki, jednak największym problemem książki jest... sama fabuła. 

     Ania- licealistka przygotowująca się właśnie do matury tworzy szczęśliwy związek z młodym mężczyzną po studiach- Mariuszem. Niestety ich sielankę zakłóca Matylda- była dziewczyna Mariusza, która zrobi wszystko, by rozdzielić parę. Sytuacji nie ułatwia również brat Ani-Grzegorz, który martwiąc się o wyniki egzaminów siostry, coraz mniej przychylnie patrzy na jej związek...

     Pamiętacie blogi z opowiadaniami, które kilka, może kilkanaście lat temu były niesamowicie popularne? Sama jako nastolatka je uwielbiałam (nawet pisałam własnego), jednak nie oszukujmy się, nie były to raczej zbyt ambitne historie i niestety akcja opisana w książce kojarzy mi się dokładnie z takimi blogami. Przez większą część lektury miałam przykre wrażenie, że ta książka jest o niczym i niestety po jej zakończeniu nadal tak uważam. 

     Dodatkowo miałam olbrzymi problem z bohaterami, których po prostu nie lubiłam. Anka jest rozchwiana emocjonalnie i dość infantylna, a Mariusz daje się podejść jak dziecko i zachowuje się po prostu beznadziejnie...

     Mam wrażenie, że jedynym naprawdę wartościowym elementem powieści jest drugoplanowy wątek Ary- malarki, artystki, która mimo olbrzymiego talentu i osiągniętego sukcesu nie potrafi poradzić sobie sama ze sobą i z własnymi emocjami...
Aspektem, który zdecydowanie się tutaj broni jest również styl autorki- prosty i lekki, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. 

     "Zapach konwalii" to książka, która niestety jest dla mnie jedynym z największych czytelniczych rozczarowań tego roku: irytujący bohaterowie, i miałka akcja to ostatnie, na co miałabym ochotę. Całe szczęście styl autorki pozostał niezmiennie bardzo dobry, dzięki czemu znacznie łatwiej jest przebrnąć przez całość. Jednak mimo tego nadal cenę sobie Danutę Korolewicz i wierzę, że był to tylko wypadek przy pracy, dlatego też chętnie dam jej kolejną szansę;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger