"Owoc granatu: Świat w płomieniach"- Maria Paszyńska

"Owoc granatu: Świat w płomieniach"- Maria Paszyńska

"Kiedy raz zacznie się kłamać, potem nie można już skończyć. Udawanie prawdy o samym sobie staje się odruchem, wchodzenie w kolejne i kolejne role dokonuje się instynktownie, bezmyślnie, aż pewnego dnia orientujesz się, że nie masz pojęcia, kim jest człowiek, którego twarz widzisz w lustrze i nazywasz sobą."


     "Owoc granatu" seria, która szturmem podbiła serca polskich czytelników i zrobiła niemałe zamieszanie na rynku wydawniczym. Powiedziano o niej już naprawdę wiele, a niebawem premierę ma ostatni tom cyklu- "Powroty", tymczasem przychodzę do Was z recenzją "Świata w płomieniach", a więc trzeciej części tego, jakże poczytnego cyklu. 

     Iran, rok 1963.  Elżbieta i Stefania- skłócone od lat bliźniaczki wiodą spokojne i pozornie szczęśliwe życie w nowym świecie, jednak rzeczywistość wcale nie jest tak kolorowa: Stefania żyje z mężczyzną, z którym nie łączy jej absolutnie nic, brakuje jej chęci życia i motywacji do działania, natomiast Elżbieta złamana doświadczeniami wojny nie potrafi wymazać z pamięci krzywd, jakich doznała na Syberii. Dodatkowo w Iranie sytuacja polityczna robi się coraz bardziej napięta, po cichu mówi się, o możliwości wybuchu rewolucji.

     Mimo że "Świat w płomieniach" jest trzecią po "Dziewczętach wygnanych" i "Krainie snów" częścią serii "Owoc granatu" to dla mnie było to pierwsze spotkanie zarówno z samym cyklem, jak i w ogóle z twórczością Marii Paszyńskiej i szczerze powiedziawszy nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Powieści, których akcja osadzona jest w krajach muzułmańskich, choć coraz popularniejsze, nigdy nie były moją mocną stroną dlatego też dość długo zwlekałam z lekturą "Owocu granatu...", jednak w końcu postanowiłam dać jej szansę i zdecydowanie nie żałuję.

      Akcja powieści toczy się dwutorowo: z jednej strony poznajemy losy Elżbiety i rodziny Teherich z drugiej zaś śledzimy poczynania Stefanii i jej męża- Jędrzeja Walickiego, całość wzbogacona jest wątkami społeczno-politycznymi, które stanowią nie tylko tło dla powieści, ale są jej bardzo ważnym aspektem. 

      Język, jakim posługuje się Maria Paszyńska jest bardzo lekki, zrozumiały, ale nie nazbyt prosty dzięki czemu książkę czyta się błyskawicznie. Dodatkowo autorka wypracowała idealny balans między wszystkim wątkami powieści, dzięki czemu żaden z nich nie jest przesadnie wyeksponowany i górujący nad pozostałymi. 

     Bardzo interesującym  i ważnym elementem powieści jest sytuacja polityczna w Iranie w XX wieku. Autorka pokazuje jak okropnie zły kierunek obrali Irańczycy w zmianie swojego kraju: z kraju dość wolnego i otwartego stworzyli zamkniętą społeczność opartą na muzułmańskich radykałach. Maria Paszyńska, jako absolwentka iranistyki Wydziału Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego, ma olbrzymią wiedzę na temat Iranu i dzieli się z nią z czytelnikami w bardzo ciekawy sposób, zachęcając do poznania tamtejszej kultury jednocześnie nie narzucając się z nią przesadnie. 

     "Owoc granatu: Świat w płomieniach" to niesamowita, bardzo klimatyczna powieść wzbudzająca w czytelniku skrajne emocje: od szoku, przez śmiech i złość aż do wzruszenia. To piękna, poruszająca historia, osadzona w realiach XX-wiecznego Iranu, która wciąga czytelnika już od pierwszych stron i nie pozwala oderwać się od lektury, aż do samego końca. Zdecydowanie polecam Wam tę książkę, a sama biegnę nadrobić dwa poprzednie tomy! 


Tytuł: "Owoc granatu: Świat w płomieniach"
Autor: Maria Paszyńska
Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: 24.04.2019r.
Ilość stron: 320
ISBN: 978-83-245-8358-4

 
"Gdzie jest Olga?"- Danka Braun

"Gdzie jest Olga?"- Danka Braun

"Gdyby ludzie zachowywali się jak zwierzęta, to świat byłby wtedy bardziej ludzki."




     Połowa czerwca już za nami, a wiecie, co to oznacza? Tak! Premiera najnowszej powieści Danki Braun- "Gdzie jest Olga" już za nami i właśnie jej recenzję dziś dla Was przygotowałam:)

     Moje uwielbienie książek Danki Braun, nie jest niczym nowym, więc jeśli śledzicie mojego bloga, to z pewnością wiecie, że zapałałam miłością do twórczości autorki już od pierwszej jej książki, która wpadła w moje ręce, a był to "Zabójczy urok blondynki" (>recenzja<) i od tego czasu uczucie to jedynie przybiera na sile z każdą kolejną powieścią i choć ciągle tęskno mi do sagi z niesamowitą rodziną Orłowskich, powoli przyzwyczajam się do nowej serii z nieco nieporadnym życiowo detektywem Mirkiem Filerem. 

     "Gdzie jest Olga" jest drugim po "Morderstwie przy drodze krajowej 94" (>recenzja<), tomem serii z prywatnym detektywem w roli głównej i podobnie jak poprzednim razem Mirek Filer musi rozwikłać sprawę, w którą zamieszane są osoby z jego bliskiego otoczenia...

     Kiedy w tajemniczych okolicznościach zostaje zamordowany Roman Głowacki- przyjaciel rodziny Fillerów, podejrzenie niemal natychmiast pada na żonę denata- Olgę, tym bardziej, że kobieta zniknęła i nie daje znaku życia. W związku z tym syn małżeństwa prosi Mirka, o pomoc w odnalezieniu jego matki. Szybko okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać, a lista zadowolonych ze śmierci Głowackiego rośnie z każdym dniem. 
Jednak śledztwo nie jest jedyną rzeczą, jaka zaprząta głowę naszego detektywa, dużo trudniejszym dla niego wyzwaniem wydaje się być opieka nad rezolutną pięciolatką, która co rusz stawia przed swoim ojcem nowe wyzwania...

     Styl Danki Braun jest bardzo charakterystyczny, mam wrażenie, że nawet gdybym nie miała informacji, kto ową książkę napisał, to sam styl i budowa powieści od razu sugerowałyby Dankę Braun. Przede wszystkim nie jest to typowy kryminał, nazwałabym to raczej powieścią obyczajową z szeroko rozwiniętym wątkiem kryminalnym, bo tak naprawdę toczące się śledztwo jest dodatkiem, to codziennych zmagań z rzeczywistością głównego bohatera.  
Kolejnym charakterystycznym dla autorki elementem są rozdziały będące wspomnieniami danego bohatera: czy to w formie wpisów z pamiętnika, czy opowieści- występują w większości książek Danki Braun i "Gdzie jest Olga" nie stanowi tutaj wyjątku.       

      Na ogół wydaje mi się, że znam dość dobrze zarówno styl jak i same powieści Danki Braun, ale w najnowszej książce autorce udało się mnie zaskoczyć i to bardzo pozytywnie. Jeśli czytaliście recenzję "Morderstwa przy drodze krajowej 94" zapewne pamiętacie, że obstawałam przy opinii, że Mirka Filera nie da się lubić, że to trudny bohater, egoista, Piotruś Pan itp. i kiedy pojawiły się pierwsze informacje na temat "Gdzie jest Olga" autorka zapowiadała, że tym razem Filera da się polubić. Szczerze mówiąc liczyłam na to, ale szczególnie w to nie wierzyłam, bo byłam przekonana, że jest to postać o tak silnym charakterze, że nie da się go jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmienić tak, by pozostał przy tym autentyczny, ale zaczęłam czytać i... przeżyłam szok. Chyba nie doceniłam kreatywności Danki Braun, bo to, co zrobiła z postacią tego nieznośnego Piotrusia Pana to absolutne mistrzostwo świata. Mirek Filer zostawiony samemu sobie, a na dodatek z córką pod opieką, dojrzał i usamodzielnił się, co było dla niego dość bolesnym procesem, za to dla czytelnika- niezwykle komicznym i dzięki temu naprawdę go polubiłam!

     Kolejnym, charakterystycznym elementem książek Danki Braun jest jej poczucie humoru, które szczerze uwielbiam- bardzo kobiece i szalenie inteligentne. Płakałam ze śmiechu czytając o kolejnych zmaganiach Filera z meandrami jakże tajemnej sztuki kulinarnej lub odpowiedziami na błyskotliwe pytania małej Neli. 

     Ale "Gdzie jest Olga", to nie tylko Mirek Filer, to również cała gama drugoplanowych bohaterów, którzy są tak charakterystyczni, że ciężko o nich nie wspomnieć. Moje serce absolutnie skradła Nela- pięcioletnia córka Filera, której ciekawość świata i zmysł obserwacyjny wprawiłby w zakłopotanie niejednego dorosłego. Sympatię budzi też tytułowa Olga, choć jest kobietą nieco naiwną i zagubioną, to ma w sobie to "coś", co sprawia, że czytelnik dopinguje ją i trzyma za nią kciuki do samego końca. Ale pewnie nie byłabym sobą, gdybym się do kogoś nie przyczepiła i nie będę Wam pisać o typowo negatywnych bohaterach, bo nie miałoby to większego sensu, ale warto poświęcić chwilę Małgorzacie Filer czyli matce naszego detektywa. Jak tylko zaczęłam o niej czytać, to pierwszą moją myślą było "No to już wiemy, po kim Filer odziedziczył charakterek", bo pani Małgorzata to bardzo kontrowersyjna postać i w wielu miejscach miałam wrażenie, że zachowuje się dokładnie tak, jak jej syn w poprzedniej części: niesamowicie egoistyczna, zakochana w sobie i bardzo charakterna postać, do której mimo najszczerszych chęci, nie byłam w stanie zapałać jakąkolwiek sympatią.

     "Gdzie jest Olga" to książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie: Intrygująca, wciągająca akcja, świetny styl i zabawne dialogi, a do tego cała masa interesujących bohaterów i skomplikowanych relacji międzyludzkich. Danka Braun po  raz kolejny zaserwowała swoim czytelnikom emocjonalny rollercoaster i kilka nieprzespanych nocy- czy można chcieć czegoś więcej? Chyba tylko tego, by podobne książki ukazywały się jak najczęściej!  


Tytuł: "Gdzie jest Olga"
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data premiery: 11.06.2019r.
Ilość stron: 363
ISBN: 978-83-65897-69-5 





INNE KSIĄŻKI AUTORKI





 
"Nad Śnieżnymi Kotłami"- Krzysztof Koziołek

"Nad Śnieżnymi Kotłami"- Krzysztof Koziołek




     Lubicie czytać książki, których akcja toczy się w miejscach dobrze Wam znanych? Ja uwielbiam, bo dzięki temu mam rzeczywisty obraz opisanych miejsc i czuję się, jakbym podążała wraz z autorem szlakami, uliczkami, które sama przemierzałam dziesiątki, o ile nie setki razy. Dlatego też bardzo chętnie sięgnęłam po książkę Krzysztofa Koziołka, której akcja toczy się, w pobliskiej Szklarskiej Porębie, ale piękna sceneria, to nie jedyny aspekt, który zachęcił mnie do lektury "Nad Śnieżnymi Kotłami"...

     Rok 1939. Asystent kryminalny Anton Habicht zostaje wysłany do zbadania sprawy kradzieży w hotelu górskim Nad Śnieżnymi Kotłami, jednak szybko okazuje się, że drobna kradzież jest najmniejszym problemem, kiedy w grę wchodzi morderstwo, a w sprawę wydają się zamieszani najbardziej wpływowi mieszkańcy Schreiberhau, dodatkowo, kiedy śledztwo wydaje się bliskie zakończenia, pojawiają się kolejne trupy, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację w miasteczku.

     Książka utrzymana jest w konwencji kryminału retro, akcja toczy się w sierpniu 1939 roku, a więc tuż przed wybuchem II wojny światowej, kiedy to Karkonosze są częścią Niemiec, a wszyscy mieszkańcy tych terenów żyją zbliżającą się wojną z Polską. 

     Rzadko sięgam po kryminały retro, ponieważ często te stylizacje językowe są bardzo sztuczne i nachalne, jednak Krzysztof Koziołek stanął na wysokości zadania i w bardzo autentyczny sposób odtworzył realia roku '39 ubiegłego wieku, do tego stopnia, że miałam wrażenie, jakbym czytała książkę, która rzeczywiście została wydana kilkadziesiąt lat temu. Już pierwsze zetknięcie z książką jest bardzo przyjemne dla oka, gdyż jest ona naprawdę pięknie wydana. Monochromatyczna okładka z tłoczonymi, złotymi napisami idealnie koresponduje z tematyką powieści. Autor bardzo dokładnie oddał realia XX wieku, w książce obowiązują m.in. niemieckojęzyczne nazwy miejscowości czy ulic, których polskie wersje znajdziemy w przypisach. 

     Sporo miejsca, Krzysztof Koziołek poświęca również aspektom ideologicznym ówczesnych czasów, a więc ideologii nazistowskiej: wyczekiwanie wojny z Polską, wyższość rasy aryjskiej, uwielbienie Hitlera i higiena rasy- to wszystko i wiele więcej znajdziecie w niepozornej, zaledwie 350-stronnicowej książce, a oprócz tego oczywiście wątki kryminalne, a nawet szpiegowskie! 

     Jednak żeby nie było całkiem kolorowo, jest jeden element, który nie przypadł mi do gustu i jest to zakończenie powieści. Osobiście lubię, kiedy historia jest kompletna i zamknięta, a więc po epilogu mam przeświadczenie, że wiem wszystko i otrzymałam odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie zadawałam sobie w trakcie lektury, niestety tutaj zakończenie jest dość otwarte, a wątki nie zostały wyczerpane. Autor zdecydował się zostawić czytelnika z wieloma niedopowiedzeniami i nieco mnie ten aspekt rozczarował.

     "Nad Śnieżnymi Kotłami" to bardzo intrygujący kryminał retro mocno osadzony w realiach '39 roku. Autor wciąga czytelnika w wir zawiłych intryg, jednocześnie ukazując w ciekawy sposób nastroje, jakie panowały wśród Niemców przed wybuchem wojny, a wszystko to osadzone w niezwykle urokliwej scenerii Karkonoszy. Mimo że całość stylizowana jest na pierwszą połowę XX wieku, język jest lekki i bardzo przyjemny w odbiorze. Polecam wszystkim wielbicielom gatunku, gdyż jest to książka zdecydowanie warta uwagi. 


Tytuł: "Nad Śnieżnymi Kotłami"
Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 20.03.2019r.
Ilość stron: 350
ISBN: 978-83-287-1154-9

Nad Śnieżnymi Kotłami [Krzysztof Koziołek]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger