"Dom w malinowym chruśniaku"- Halina Kowalczuk

"Dom w malinowym chruśniaku"- Halina Kowalczuk




Tytuł: "Dom w malinowym chruśnaku"
Autor: Halina Kowalczuk
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 5.12.2018r.
Ilość stron: 336
ISBN: 978-83-65351-78-4

     Los uwielbia być przewrotny i zapewne świetnie wie o tym każdy, kto snuł jakiekolwiek plany względem własnego życia. W końcu jak to mówią: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga to opowiedz mu o swoich planach" i tak właśnie jest. Marzymy, planujemy, czynimy nawet jakieś kroki by plany owe zrealizować, a tu nagle dzieje się coś, co wywraca nasze życie do góry nogami. Świetnie wie o tym Alicja- bohaterka najnowszej powieści Haliny Kowalczuk pt. "Dom w malinowym chruśniaku".
"Morderstwo przy drodze krajowej 94"- Danka Braun

"Morderstwo przy drodze krajowej 94"- Danka Braun

"-Wiesz jakie jest lekarstwo na miłość od pierwszego wejrzenia? Spojrzeć drugi raz."

Tytuł: "Morderstwo przy drodze krajowej 94"
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 07.11.2018r.
Ilość stron: 346
ISBN: 978-83-65897-47-3
     Dawno nie było tutaj Danki Braun, prawda? A no dawno, bo poprzednia książka autorki miała premierę prawie pół roku temu, a to oznacza, że czas na coś nowego! I coś nowego otrzymaliśmy. Zupełnie nowego, gdyż autorka postanowiła rozpocząć nową serię powieści obyczajowo-kryminalnych z Mirkiem Filerem w roli głównej. 

     Mirek Filer to prywatny detektywy, który nie cieszy się raczej wielką sławą, a jego najczęstszym zajęciem jest tropienie niewiernych małżonków, aż do czasu kiedy zostaje aresztowany jego księgowy- Leszek Szajna. Mężczyzna jest podejrzany o morderstwo gwałciciela- Kazimierza Kropa, który przed trzydziestoma laty zabił jego matkę. Żona Szajny, przekonana o jego niewinności, prosi Filera o pomoc w oczyszczeniu męża z zarzutów. 
     Mirek rozpoczyna własne śledztwo i odkrywa, że chętnych by pozbyć się  Kropa było znacznie więcej: Rodzina, która przeszła przez niego piekło, zgwałcone przez niego w przeszłości kobiety oraz ich najbliżsi, a także koledzy spod celi. Gdzie by się nie obejrzeć, ciężko spotkać kogoś, kto dobrze życzył Kropowi, a jak wiadomo chęć zemsty to jeden z najpopularniejszych motywów zbrodni... W śledztwie mężczyźnie pomaga Tadeusz Milewicz- emerytowany policjant, który przed trzema dekadami prowadził sprawę Kropa. Kto tak naprawdę ma krew na rękach? Tego Wam nie zdradzę, ale jedno jest pewne: Takiego rozwiązania zagadki, z pewnością się nie spodziewacie. 

     Nie jest żadną tajemnicą, że jestem absolutną fanką Danki Braun, ale muszę przyznać, że kiedy okazało się, że nowa książka, nie będzie kontynuacją losów rodziny Orłowskich, a początkiem nowej serii- trochę się zaniepokoiłam.Bo jak to tak- Danka Braun bez Orłowskich? Ale cóż... autorka może zmieniła bohaterów, ale zachowała swój charakterystyczny styl prowadzenia akcji, lekkość pióra i jak zawsze niebanalny pomysł na fabułę, jedyne czego mi zabrakło to tak charakterystycznego dla Danki Braun poczucia humoru, które uwielbiam, a którego tutaj było wyjątkowo mało. 
     Znalazłam też jeden aspekt wspólny dla obu serii, a mianowicie postawa Mirka Filera bardzo przypomina mi zachowania Roberta Orłowskiego i niestety obaj drażnią mnie w równym stopniu (chociaż chyba detektyw nawet bardziej, gdyż do Roberta jednak czułam większą sympatię), niemniej jednak obaj mają zapędy szowinistyczne, a ich kobiety tak naprawdę pełnią funkcję ich służących, co okropnie mnie denerwowało. Mam wrażenie, że Mirek to taki "Piotruś Pan", na dodatek z dwoma lewymi rękoma i absolutnym hitem są tutaj opisy poranków, kiedy to jego kobieta, która wychodzi do pracy na długo przed tym, zanim królewicz w ogóle wstanie z łóżka musi zostawić mu przygotowane śniadanie. Ba! Nawet torebkę herbaty mu wkłada do kubka, żeby jaśnie Pan się nie przemęczył. I tak sobie myślę, że mimo że jest on głównym bohaterem powieści to naprawdę ciężko go lubić. Zdecydowanie wolałam Marka Bieglera, który wyjaśniał kryminalne zagadki w sadze o rodzinie Orłowskich. Tutaj najbardziej zdecydowanie polubiłam Magdę, która wydaje się być zwyczajnie dobrą, troskliwą osobą, choć drażniła mnie jej naiwność i to, jak daje się wykorzystywać, ale ostatecznie pokazała swój charakter. 

      "Morderstwo przy drodze krajowej 94" to powieść inspirowana prawdziwą historią jaka miała miejsce w rodzinie autorki. Danka Braun po raz kolejny wzniosła się na wyżyny literackiego kunsztu łącząc fakty z fikcją literacką i jak zawsze jest niezawodna. To powieść, która wciąga czytelnika w wir zawiłych intryg i relacji, pokazuje prawdę o ludzkich wadach i słabościach, a przede wszystkim zaskakuje. Każda kolejna strona to nowy wątek, nowy motyw i ludzki dramat, których sprawca jest jeden- Kazimierz Krop. Polecam Wam tę lekturę z całego serca, bo zdecydowanie jest warta zarwanej nocy, a zakończenie wbije Was w fotel. 

PS: Co nie zmienia faktu, że nadal nie mogę się doczekać, aż autorka wróci do rodziny Orłowskich;)
"Nie ma nieba"- Jolanta Kosowska

"Nie ma nieba"- Jolanta Kosowska

"Kościoły to puste atrapy, w których nie mieszka nikt, a już na pewno nikt, kto nas kocha. Jak wytłumaczyć miłością te tysiące ludzkich krzyżowych dróg i ten ogrom panoszącego się wszędzie cierpienia?"

Tytuł: "Nie ma nieba"
Autor: Jolanta Kosowska
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 06.08.2015r.
Ilość stron: 289
ISBN: 978-83-7942-845-8
       Jeśli zaglądacie na mojego bloga regularnie, to z pewnością zauważyliście, że nie mam parcia na czytanie samych nowości, wręcz przeciwnie, lubię zaglądać do książek, które są już trochę zapomniane, dlatego też dziś mam dla Was recenzję powieści, która swoją premierę miała ponad 3 lata temu i już wówczas zrobiła niemałe zamieszanie, a mowa o książce Jolanty Kosowskiej- "Nie ma Nieba", która była  moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki, ale z pewnością nie ostatnim;)

     Akcja powieści toczy się wokół lekarzy i początkowo spodziewałam się raczej opisów codziennego funkcjonowania szpitala i poszczególnych przypadków medycznych, jednak szybko okazało się, że nie jest to wcale sednem powieści. Znacznie większy nacisk autorka kładzie na pokazanie zawiłych relacji, jakie łączą pacjentów z lekarzami oraz wewnętrznych dylematów z jakimi zmagają się lekarze. 

         Maciej- dobrze zapowiadający się młody lekarz, uwielbiany przez pacjentów, mający świetną intuicję, jednak z biegiem czasu i kolejnymi pacjentami, którym nie może pomóc, zrzuca lekarski kitel i zaczyna pracę w biurze podróży. Jednocześnie okazuje się, że jego narzeczona wychodzi za mąż, ale... za innego mężczyznę...
        Małgorzata- młoda lekarka o wielkiej wrażliwości, co w jej zawodzie staje się udręką. Sytuacja staje się jeszcze trudniejsza, gdy zaprzyjaźnia się z jednym z nieuleczalnie chorych pacjentów.

      Nie zdradzę Wam szczegółowych losów Macieja i Małgorzaty, by nie zepsuć Wam zabawy, powiem tylko, że w ich historii nic nie jest oczywiste,  a odpowiedzialność za ludzkie życie, potrafi odbić piętno na życiu prywatnym lekarzy.

       Czytając "Nie ma nieba" odniosłam wrażenie, że autorka bardzo stara się przekonać czytelnika  do lekarzy, do ich misji, powołania i pokazać ich w samych superlatywach. Cóż... chyba żyjemy w dwóch różnych rzeczywistościach, bo takich lekarzy jakich przedstawia pani Kosowska: pełnych poświęcenia, życzliwości, prawdziwie przejmujących się losem pacjenta- nie spotkałam nigdy. Ani jednego. wręcz brzmi to dla mnie nieco utopijnie. Ale załóżmy na chwilę, że faktycznie tak jest, że tacy lekarze istnieją: lekarze, którzy przejmują się każdym pacjentem, zaprzyjaźniają się z nimi, przeżywają każdą przegraną z chorobą jak indywidualną klęskę... i tak przez całą karierę. I tak się zastanawiam ile jest w stanie wytrzymać człowiek z takim nastawieniem do życia 20 lat? 30? 40? 
Mam wrażenie, że ta książka wcale nie jest o lekarzach. Jest o ludziach, którzy wybrali w swoim życiu nieodpowiednią dla siebie drogę zawodową i z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu postanowili pójść na medycynę. Może z poczucia misji? Chęci niesienia pomocy? Jednak prawda jest taka, że żadne z nich tak naprawdę nie nadaje się do tego zawodu. Praca ich wyniszcza, wykańcza psychicznie, a pacjenci bardzo chętnie wykorzystują ich słabości. 

     Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka kreuje bohaterów. Ich przeżycia, emocje i zachowania- nie zawsze odpowiednie, pełne wad i często irytujące sprawiają, że stają się oni bardziej prawdziwi. Choć tak naprawdę z trójki głównych bohaterów, ciężko powiedzieć, żebym naprawdę polubiła któregoś z nich. Najwięcej mojej sympatii, mimo wszystko, zdobył chyba Maciek, choć nie rozumiem wielu jego zachowań i denerwował mnie fakt, że przez tyle czasu uciekał przed konfrontacją. 
Małgorzata to dla mnie po prostu synonim naiwności i niezdecydowania. Kobieta, która sama chyba do końca nie wie, czego chce, za sprawą swojej ogromnej wrażliwości daje sobą manipulować na każdy możliwy sposób. 
Mamy jeszcze Roberta- młodego mężczyznę chorego na nowotwór. Zazwyczaj choroby powodują, że patrzymy na bohatera nieco łaskawszym okiem, jednak w tym przypadku, kompletnie nie potrafiłam z siebie wykrzesać ani krzty sympatii dla jego osoby. Dla mnie do jedynie komplety egoista, widzący tylko i wyłącznie czubek własnego nosa i żerujący na ludzkiej wrażliwości. Bez skrupułów wykorzystuje ludzkie współczucie i nie przeszkadza mu nawet fakt, że swoim zachowaniem niszczy komuś życie.  

     Po całość lektury, raczej nie mam wiele do zarzucenia autorce w kwestii jej pracy słowem, ale jest rzecz, która regularnie, przez większość książki przeszkadzała mi w lekturze: Opisy. O ile rozumiem i lubię opisy przeżyć, emocji, uczuć czy konkretnych sytuacji, o tyle czytanie po pięć razy niemalże tego samego opisu Dolomitów doprowadzało mnie do szewskiej pasji:D

    Podsumowując: "Nie ma nieba" to powieść bardzo nieoczywista, w której znajdziecie wszystko to, czego absolutnie się nie spodziewacie. To nie tylko historia lekarzy i pacjentów, to przede wszystkim opowieść o relacjach międzyludzkich, pełna sprzecznych emocji i uczuć, a także tajemnic, które potrafią przewrócić życie 180 stopni. Mimo delikatnych niedociągnięć, jest do zdecydowanie lektura warta polecenia.




     "

       
"Lissy"- Luca D'Andrea

"Lissy"- Luca D'Andrea

Tytuł: "Lissy"
Autor: Luca D'Andrea
Wydawnictwo: W.A.B
Tłumaczenie: Andrzej Szewczyk
Data premiery: 3.10.2018r.
Ilość stron: 400
ISBN: 9788328060241

    A gdyby tak zacząć wszystko od nowa? Uciec od teraźniejszości, zapomnieć o przeszłości?Powiedzieć sobie „tabula rasa” i zacząć budować swoje życie na nowo, od podstaw w innym miejscu, z innymi ludźmi? Zostawić wszystko i ruszyć w nieznane? Decyzja ciężka, ale nie niemożliwa. Na taki krok decyduje się Marlene- bohaterka najnowszej książki Luki D'Andrei pt. „Lissy”.
   Marlene Wegener- młoda, dwudziestodwuletnia dziewczyna, która, na pierwszy rzut oka, złapała Pana Boga za nogi. Z biednego gospodarstwa wiejskiego trafia do miejskiej elity za sprawą ślubu z dwadzieścia lat starszym Robertem Wegenerem. Herr Wegenerem- mężczyzną z tajemniczą przeszłością i równie obrzydliwą teraźniejszością, przed którym ludzie nie czują respektu, a czysty strach.

   Piękny dom, wystawne przyjęcia, wszechogarniający luksus- brzmi trochę jak bajka o kopciuszku? Tylko, że klatka, nawet ta ze złota nadal pozostaje klatką. Dlatego Marlene postanawia uciec. Obmyśla precyzyjny plan, który wprowadza w życie, jednak nie wszystko układa się tak jak powinno i w wyniku nieprzewidzianych okoliczności zamiast zagranicę, kobieta trafia do górskiej chaty Bau'ra- Simona Kellera. Szybko okazuje się, że krok który miał być dla niej wybawieniem, staje się dopiero początkiem jej problemów, a z raz obranej ścieżki, nie da się zawrócić, a Herr Wegener nie wybacza. Nigdy.

   Herr Wegener- twardy, brutalny, bezwzględny. Nie cofnie się przed niczym by osiągnąć swój cel, siejąc postrach w całym Tyrolu. Mroczna przeszłość Wegenera sięga czasów drugiej wojny światowej, kiedy to zaczął budować swoje imperium i kiedy pierwszy raz... stał się panem życia i śmierci.

  Najbardziej tajemniczą postacią w całej powieści jest Simon Keller, początkowo niepozorny, skromny baur, z biegiem czasu poznajemy jego drugą, bardziej mroczną stronę i od tego momentu nic już nie będzie takie jak dotychczas...

  „Lissy” to bardzo nieoczywista powieść, pełna mrocznych tajemnic, i trzymająca czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony, jednocześnie budząc strach brutalnością scen i opisów. Ale pod grubą warstwą przemocy, żądzy krwi i tajemnic kryje się drugie dno tej powieści: psychologiczna gra, która pozwala czytelnikowi niejako przeniknąć do wnętrza postaci i przez chwile patrzeć na świat oczami poszczególnych bohaterów i zgłębić sekrety ich zawiłych psychik.
To książka, w której zatraca się granica między dobrem a złem, w której nic nie jest jedynie czarne lub białe, a każdy bohater, każde wydarzenie jawi się całą paletą szarości, bo nikt nie jest w stu procentach dobry, ani w stu procentach zły.

    Nieco rozczarowało mnie zakończenie książki, które z decydującej akcji nagle przenosi czytelnika kilka lat do przodu przez co omijają nas kolejne kluczowe wydarzenia z życia bohaterów. Co prawda dowiadujemy się jaki finalnie los ich spotkał, ale nie mamy możliwości śledzić ich zmagań i drogi jaką muszą pokonać by znaleźć się w miejscu swojego przeznaczenia.

   „Lissy” to coś więcej niż tylko kolejny krwawy thriller, to pełne spektrum uczuć i emocji: miłość, nienawiść, chęć zemsty, poczucie dumy i wyższości, troska, bezsilność, brutalność, bezwzględność... a to dopiero początek, bo za każdym razem kiedy będzie Wam się wydawać, że zrozumieliście już wszystko, wydarzy się coś, co zupełnie odwróci Wasze postrzeganie bohaterów i całej historii i pamiętajcie, zło ma zawsze najbardziej niepozorne oblicze.
"Wczorajsza róża"- Daria Rajda

"Wczorajsza róża"- Daria Rajda

"-Nie doceniasz mnie, kochany- odpowiedziałam pewna siebie- nie jesteś w moim typie.
- A jaki jest Twój typ?- Spoważniał jeszcze bardziej. 
- Miły, szczery, troskliwy...-zaczęłam wymieniać rozmarzona- ale przede wszystkim wierny i niegrający na wiele frontów jak ty.
-Marzysz o czymś nierealnym, wiesz."

Tytuł: "Wczorajsza róża"
Autor; Daria Rajda
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 19.09.2018r.
Ilość stron: 307
ISBN: 978-83-8147-056-8

     Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. Być może, ale czy może wyniknąć z tego coś dobrego? Czy różnice, które początkowo wydają się pociągające, nie stają się z biegiem czasu zgubne i w rezultacie, czy nie staramy się upodobnić się wzajemnie do siebie i zatrzeć te sprzeczności?
Jedno jest pewne: relacje oparte na przeciwnościach zawsze budzą zainteresowanie i właśnie tej tematyce jest, w dużej mierze, poświęcona debiutancka powieść Darii Rajdy- „Wczorajsza róża”

Magda- młoda, ambitna, samodzielna kobieta zaraz po studiach. Jej świat runął w gruzach gdy narzeczony zostawił ją dla „długich nóg w czerwonych szpilkach”.

Krzysiek- Lokalny playboy. Nieziemsko przystojny i równie bogaty wzbudza zachwyt płci pięknej i zazdrość ich drugich połówek. Wiecznie wolny, bawiący się życiem i kobietami.

     Dwoje ludzi, których dzieli w zasadzie wszystko, a łączy jedno uczucie: wzajemna niechęć. Ona gardzi typem macho, który nie potrafi zaangażować się żadną relacje. On widzi w niej kolejną panienkę, która powinna patrzeć na niego maślanym wzrokiem i dziwi go, a zarazem pociąga fakt, że jest inaczej.

     Co stanie się gdy w wyniku zbiegu nieprzewidzianych okoliczności będą zmuszeni spędzić ze sobą noc? Zaczną patrzeć na siebie nieco przychylniejszym okiem? A może nauczą się czegoś od siebie? Jedno jest pewne, skutki, jakie będzie niosło za sobą te wydarzenie będą nieodwracalne, a zmiany jakie zajdą w tej dwójce okażą się absolutnie nieprzewidywalne.

„Wczorajsza róża” to debiut Darii Rajdy, muszę przyznać, bardzo udany debiut. Początkowo miałam mieszane uczucia, gdyż bohaterowie to ludzie świeżo po studiach, którzy właśnie wkraczają w prawdziwe, dorosłe życie, a chwilami sytuacje i opisy przypominały mi bardziej poczynania licealistów, którzy ledwo odebrali dowód osobisty i wydaje im się, że są „dorośli”. Na szczęście autorka dość szybko przeszła do właściwej części akcji i tutaj już bohaterowie prezentują się jak na swój wiek przystało. Z mojej strony duży plus dla autorki za właśnie taki przedział wiekowy bohaterów, bo obecnie w literaturze jest ich bardzo mało. Zazwyczaj mamy albo powieści typowo new adults gdzie królują nastolatkowie, którzy za wiele o życiu jeszcze nie widzą, a później przeskakujemy w przedział czterdziestolatek, którym życie już dało w kość i z jakiś przyczyn muszą poukładać swój świat na nowo. A pomiędzy? Pustka. I Daria Rajda właśnie w tę pustkę się idealnie wpisała, za co dla niej duży plus.

Bardzo podoba mi się kreacja bohaterów, opis ich przeżyć, emocji i przemiany jakie w nich następują. Zarówno Magda, jak i Krzysiek to bohaterowie z krwi i kości, ze swoimi wadami, słabościami, czasami irytują i ciężko czytelnikowi zrozumieć ich decyzje, ale dzięki temu wydają się bardziej prawdziwi i bliscy przeciętemu, szaremu człowiekowi.

Początkowo historia sprawia wrażenie, kolejnej wersji bajki o Kopciuszku, ale nic bardziej mylnego, a jeśli już chcecie rozpatrywać akcję tych kategoriach, to jest to naprawdę bardzo abstrakcyjna aranżacja Kopciuszka z jeszcze bardziej nieprzewidywalnym zakończeniem.

„Wczorajsza róża” to niezwykle wciągająca historia o przeciwieństwach, które przyciągają do siebie ludzi i przeciwnościach losu, które ich od siebie oddalają. Pełna emocji i sprzecznych uczuć. To książka, którą chwilami macie ochotę spalić ze złości, ale jednak chęć przeczytania kolejnego rozdziału jest silniejsza i tak dotrwacie do zakończenia, które okaże się jeszcze bardziej nieprzewidywalne niż wszystko, co wydarzyło się wcześniej. Na tych nieco ponad trzystu stronach autorka funduje czytelnikom emocjonalny rollercoaster, więc przygotujcie się na sporą dawkę emocji, a książka z pewnością Was nie zawiedzie.

"Zagubione życie"- Piotr Podgórski

"Zagubione życie"- Piotr Podgórski

"Ludzie uciekają przed sobą, przed tymi, których kochają. Nie dają sobie szansy na miłość. A tak nie wolno. Nie można jej, ot tak, od siebie odepchnąć."

Tytuł: "Zagubione życie"
Autor: Piotr Podgórski
Wydawnictwo:Lucky
Data wydania: 21.09.2018r.
Ilość stron: 335
ISBN: 978-83-65351-73-9
     

     Jesteście pewni Waszego życia? Bliskich? Rodziny? Przyjaciół? Znacie ich na wylot i ufacie bezgranicznie? A może nie raz okazało się, że ludzie, za których dalibyście uciąć sobie rękę w rzeczywistości wcale nie są tymi, za kogo ich uważaliście? Jeżeli tak, to z pewnością świetnie zrozumiecie Jolę- bohaterkę najnowszej książki Piotra Podgórskiego pt."Zagubione życie". 
"Wiedźmy na gigancie"- Małgorzata Kursa

"Wiedźmy na gigancie"- Małgorzata Kursa

"Jeżeli ze wszystkich mediów wyłażą bezmózgie kmiotki, które nie znają własnego języka, to czego oczekujesz od ich słuchaczy i widzów? Inteligencja sporej liczby naszych rodaków zaczyna się i kończy na Pudelku"

Tytuł: "Wiedźmy na gigancie"
Autor: Małgorzata J. Kursa
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 320
ISBN: 978-83-65351-71-5

      Literacki światek od zawsze budzi podziw i kojarz się z wysoką kulturą, wszak jak mogłoby być inaczej w środowisku pisarzy, którzy "popełniają" kilka książek rocznie i rodzimy język powinni mieć opanowany do perfekcji, a tak się składa, że sprawne operowanie słowem automatycznie kojarzy nam się z kulturą. Tylko czy rzeczywiście tak jest?
     Osobiście wcale nie czuję się specjalną znawczynią jeśli chodzi o autorów i wydawnictwa i znajdzie się całe gro blogerek, które z pewnością mogą na ten temat powiedzieć znacznie więcej i które dużo bardziej wsiąknęły w ten nieco hermetyczny świat. Ja sama, mimo początkowego zachwytu, szybko zaczęłam dostrzegać ciemne strony zarówno autorów, wydawnictw, jak i samej blogosfery i wycofałam się nieco z tego towarzystwa wzajemnej adoracji, choć oczywiście nadal współpracuję z wydawnictwami i autorami, co do których mam pełne zaufanie, jednak niestety biorąc pod uwagę liczbę osób, z którymi miałam styczność- obecnie zostawiłam sobie zaledwie garstkę z nich, na resztę zwyczajnie szkoda mi czasu i nerwów. Bo literacki światek moi drodzy, wcale nie jest tak idylliczny jak się wydaje i w rzeczywistości wszyscy są dla Ciebie niesamowicie mili pod warunkiem, że spełniasz wszystkie ich oczekiwania. Wydawnictwa dadzą Ci wszystko czego zapragniesz pod warunkiem, że najlepiej od ręki będziesz publikować recenzje ICH książek, bo dla każdego z nich to właśnie ICH tytuły są absolutnym priorytetem i ani waż się myśleć o własnym blogu, bo recenzje MUSZĄ pojawić się na pierdyliardzie stron wszystkich możliwych księgarni internetowych, o jakich tylko wydawca słyszał. Nie lepiej z resztą wyglądają często współprace z autorami, którzy są przemili, cudowni i ozłocą Cię, jeśli tylko publikujesz życzliwą im recenzję pełną "Ochów" i "Achów". Gorzej sytuacja wygląda jeśli w książce, którą dostajesz do recenzji coś Ci się nie podoba, wtedy przestaje być miło, bo niestety moi drodzy o ile spora część polskich autorów potrafi głosić piękne tyrady o tym, jak cenna jest konstruktywna krytyka, o tyle niewielu jest takich, którzy są w stanie ją znieść i o ile ograniczają się jedynie do ich ignorowania- nie jest źle, ale są i tacy, którzy zaczynają z owymi recenzjami polemizować- i wtedy jest już gorzej, bo recenzja, choćby najbardziej profesjonalna, zawsze będzie miała w sobie ten subiektywny pierwiastek oceniający, a jak powszechnie wiadomo  "de gustibus non est disputandum", więc zazwyczaj kończy się na tym, że autor nie rozumie krytyki i uważa, że jeżeli książka nie przypadła mi do gustu to mogłam po prostu ją odłożyć i przemilczeć zamiast czytać do końca i pisać recenzję.  I właśnie o tym, w dużej mierze jest książka, którą chciałabym Wam dzisiaj pokazać. Autorka postanowiła z lekkim dystansem pokazać czytelnikowi blaski i cienie literackiego światka, a co z tego wyszło? Przekonajcie się sami, ale zacznijmy od fabuły...

TERCET to świetnie prosperująca agencja literacka składająca z trzech, a właściwie od niedawna już czterech wiedźm:
"Wiedźma odpowiedzialna, czyli naczelna- Maja Potoczek;
wiedźma kryminalna, czyli Anna Klejnik;
wiedźma pyskata, czyli Małgorzata Knypek
oraz wiedźma rozsądna, czyli Ida Złotowska."
nad którymi zapanować próbuje Piotr- sekretarek i osobisty ochroniarz w jednej osobie. I w zasadzie, na tym mogłabym poprzestać, bo te określenia idealnie opisują każdą z nich. Każda inna, wszystkie zwariowane i oddane agencji, przy takiej wybuchowej mieszance charakterów, nie da się nudzić o czym niejednokrotnie przekonał się sekretarek, a i wy przekonacie się, kiedy sięgniecie po książkę. 
Życie agencji płynie swoim rytmem do czasu, kiedy wiedźmy wchodzą na wojenną ścieżkę z Adasiem- początkującym autorem komedii kryminalnych, słynącym z niesamowicie nadmuchanego ego i braku dystansu do własnej "twórczości", która niestety pozostawia wiele do życzenia. Wschodząca "gwiazda" literatury zrobi wszystko by stać się numerem jeden i wyprzedzić konkurencję, jednak kiedy wiedźmy dyskredytują go na swoim portalu, mężczyzna poprzysięga zemstę, a musicie wiedzieć, że u Adasia wszystkie chwyty są dozwolone...

Ci z Was, którzy spotkali się wcześniej z twórczością Małgorzaty J. Kursy, wiedzą, że słynie ona ze specyficznego stylu, który albo się kocha, albo nienawidzi. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej grupy, dlatego początkowo byłam książką nieco rozczarowana. Czytałam, czytałam, czytałam, poznałam wiedźmy i współpracujących z nimi autorów i zastanawiałam się "no dobra, ale właściwie o co chodzi?", początek książki bardzo mi się dłużył. Nie mogłam wciągnąć się w fabułę, miałam wrażenie, że ilość opisów jest absolutnie nieproporcjonalna do akcji, która według mnie stała w miejscu i w pewnym momencie poczułam się naprawdę rozczarowana, bo po książki pani Małgorzaty zawsze sięgałam w ciemno i jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Na szczęście kiedy już minęłam wszystkie opisy i wprowadzenia akcja nabrała tempa i przez resztę powieści uśmiech praktycznie nie schodził mi z twarzy, bo bawiłam się naprawdę świetnie. Błyskotliwe dialogi, cała masa gagów i charyzmatyczni bohaterowie- to elementy, które zawsze kojarzyły mi się z autorką i to dla nich warto sięgnąć po tę książkę.

"Wiedźmy na gigancie" to kolejna świetna pozycja w dorobku Małgorzaty J Kursy. Autorka w charakterystyczny dla siebie, lekko prześmiewczy sposób obnaża wszystkie grzeszki literackiego świata odzierając go z tej nieco mistycznej otoczki. Co prawda już na wstępie autorka zapowiada, że bohaterowie powieści są postaciami fikcyjnymi i nie mają odzwierciedlenia w świecie rzeczywistym, jednak ja od początku do końca widziałam przy każdym z bohaterów konkretne osoby z literackiego światka, czy trafione? Nie wiem. Ale tego kogo miałam przed oczami czytając o kolejnych autorkach, czy przede wszystkim o Adasiu, tego już Wam nie zdradzę, niech pozostanie to moją słodką tajemnicą. Jedyne do czego się przyczepię to początek. Mniej opisów-więcej akcji i byłoby idealnie.
Zdecydowanie polecam, bo "Wiedźmy na gigancie" to gwarantowana porcja dobrej, lekkiej rozrywki dla każdego książkoholika. 


                                           

                                                  Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Lucky








"Lato z ciotką spirytyską"- Danuta Korolewicz

"Lato z ciotką spirytyską"- Danuta Korolewicz

Tytuł: "Lato z ciotką spirytystką"
Autor: Danuta Korolewicz
Wydawnictwo: Lucky
Ilość stron: 384
ISBN: 978-83-65351-72-2

 
        Lato w pełni, sezon urlopowy trwa w najlepsze, więc każdy kto tylko ma taką możliwość stara się wyrwać choć na kilka dni z dala od domu. Z takiego założenia wyszła również Magda- studentka z Torunia, której życie przewróciło się do góry nogami po tym, jak zostawił ją chłopak. Mając w perspektywie długie, samotne wakacje w mieście, niemalże z nieba spada jej propozycja jej ciotki- Walerii, która zaprasza ją do siebie i proponuje wakacyjną pracę w miejscowej bibliotece, w małej miejscowości, jaką jest Warba. 

     Lato w bibliotece, w dodatku w małej mieścinie. Zapowiada się niezwykle spokojnie (o ile nie nudno). Cóż, nic bardziej mylnego. Już na wstępie zwariowana ciotka zapowiada swojej siostrzenicy obowiązkowe uczestnictwo w jej cotygodniowych seansach spirytystycznych, jeśli do tego dodamy odwiedziny Doroty-najlepszej przyjaciółki Magdy, podejrzaną szajkę działającą w mieście i nowego mężczyznę w życiu Magdy, który szybko okaże się być niedostępny dla dziewczyny, a to za sprawą widniejącej na jego szyi koloratki, szybko okaże się, że nie ma tu miejsca na nudę, a Warba nie będzie wcale tak spokojnym miasteczkiem, na jakie się zapowiadała.

     Kiedy dostałam książkę w swoje ręce prawdę mówiąc nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością Danuty Korolewicz, więc była to dla mnie absolutna zagadka. Spodziewałam się lekkiej, humorystycznej lektury ze zwariowaną ciotką w tle. A co dostałam? Ciekawie skrojoną powieść obyczajową z wątkami humorystycznymi i... kryminalnymi.

     Autorka posługuje się bardzo prostym, lekkim językiem, co sprawia, że całość czyta się bardzo szybko, choć przy tego typu powieściach chciałoby się trochę więcej humoru, zwłaszcza, że tematyka aż się o to prosiła, dlatego w tym miejscu mały minus z mojej strony.

     Kilka słów należy się również bohaterom, gdyż są to niesamowicie barwne postacie.

Magda- główna bohaterka to dziewczyna o dwóch twarzach, pozornie spokojna i odpowiedzialna, pod wypływem odpowiednich impulsów staje się zwariowaną i żadną przygód studentką, jednak w tym szaleństwie jest metoda, gdyż Magda bo postać, którą darzy się sporą sympatią od pierwszej do ostatniej strony. 
Waleria- zwariowana, nieokrzesana ciotka-spirytystka. Jej cotygodniowe seanse stały się słynne w całej Warbie, z czego kobieta jest niesamowicie dumna.  Mimo dojrzałego już wieku Waleria nie potrafi usiedzieć w miejscu i ma tysiąc pomysłów na minutę, z których każdy kolejny jest jeszcze bardziej zwariowany od poprzedniego.
Wikary Dominik- to zdecydowanie mój ulubiony bohater w całej historii. Swoją odpowiedzialnością stanowi swoistą przeciwwagę dla szalonych bohaterek. Niezwykle tajemniczy i mimo noszonej koloratki czarujący mężczyzna, wokół którego dzieje się wiele podejrzanych rzeczy.

"Lato z ciotką spirytystką" to lekka, przyjemna powieść z kryminalną historią w tle i pewną dawką humoru. Zwariowane bohaterki, seanse spirytystyczne, trup i podejrzana szajka rządząca miastem, a na domiar wszystkiego zamieszany w sprawę ksiądz- to i wiele więcej otrzymacie sięgając po najnowszą książkę Danuty Korolewicz, którą zdecydowanie polecam jako lekką lekturę na letnie wieczory.
 



                                          Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Lucky.


"Obca w świecie singli"- Krystyna Mirek

"Obca w świecie singli"- Krystyna Mirek

"Miłość to ułuda dla naiwnych nastolatków albo samotnych czterdziestek. Pułapka natury, żeby gatunek ludzki nie zaginął. Żaden człowiek obdarzony odrobioną inteligencji w nią nie wierzy"

Tytuł: "Obca w świecie singli"
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: 23.05.2018r.
Ilość stron: 351
ISBN: 978-83-8117-524-1

      Najnowsza książka Krystyny Mirek od dnia premiery (a może nawet wcześniej) atakowała mnie niemal z każdego możliwego miejsca. Reklamy, recenzje, witryny sklepowe, nawet przy pocztowym okienku, po prostu nie mogłam się od niej odpędzić, więc kiedy po raz kolejny zobaczyłam ją, tym razem w bibliotece, postanowiłam w końcu ją przeczytać, by tylko w końcu przestała mnie prześladować i przede wszystkim, żeby zrozumieć jej fenomen. O samej autorce słyszałam wiele dobrego i kilka z jej tytułów znajdowało się od jakiegoś czasu na mojej liście książek "do przeczytania", ale jako że lista ta niestety nie ma końca, to sami domyślacie się zapewne jak to się skończyło, stanęło na tym, że trzymana przeze mnie "Obca w świecie singli" miała być moim pierwszym spotkaniem z twórczością Krystyny Mirek, ale z pewnością nie ostatnim. 
 
     W samej książce od początku najbardziej zaintrygował mnie tytuł. Bardzo chwytliwy i byłam szczerze zaciekawiona co autorka będzie chciała zrobić z tym tematem i muszę przyznać, że poszła w stronę, której zupełnie się nie spodziewałam.
 
     Karolina wiedzie z pozoru szczęśliwe życie. Ma 5-letnią córeczkę i kochającego (tak przynajmniej jej się wydaje) partnera Patryka. Wszystko zmienia się o 180 stopni, kiedy dowiaduje się, że jej ukochany ma kochankę, dla której zamierza zostawić rodzinę. Zrozpaczona kobieta zostaje sama z córką, restauracją, o której prowadzeniu nie ma bladego pojęcia i masą długów.

     Jakub to mężczyzna, któremu początkowo wydaje się, że złapał Pana Boga za nogi. Zdolny kucharz, pochodzący z biednej rodziny, w dodatku z małego miasteczka, wydawałoby się pozbawiony perspektyw, aż do momentu kiedy wiąże się z Agnieszką, jak się później okazuje, córką właściciela jednej z najlepszych restauracji w Krakowie. Teść szybko dostrzega jego talent i bierze pod swoje skrzydła. Niestety Agnieszka nie jest zadowolona, że jej przyszły mąż coraz bardziej upodabnia się do przyszłego teścia, dlatego gdy Jakub po raz kolejny urodziny ich córki spędza w pracy, kobieta zabiera dziewczynkę i wyprowadza się z Krakowa. 
 
     Jak to bywa w tego typu powieściach Karolina i Jakub spotykają się zupełnym przypadkiem, gdy los prowadzi Jakuba do opustoszałej restauracji Karoliny. Oboje z bagażem przykrych doświadczeń, znajdują się na życiowym zakręcie, wkrótce odkrywają, że świetnie się dogadują i że mogą sobie nawzajem pomóc. Jednak w książce tak jak w życiu, nigdy nie może być zbyt idealnie, a kiedy sielanka trwa w najlepsze to znakiem tego, że coś wisi w powietrzu. Wkrótce oboje zostaną wystawieni na ciężką próbę własnych charakterów i zasad i tylko od nich zależy, czy wyjdą z niej zwycięsko, czy też wrócą z podkulonymi ogonami do dawnego życia. 
 
     Krystyna Mirek pisze bardzo lekkim, przyjemnym językiem tak, że książkę się niemalże pochłania. Sama przeczytałam ją w zaledwie dwa wieczory. Bardzo polubiłam również bohaterów, bo są to postacie z krwi o kości, które mają swoje wady, ułomności i chwilami ich zachowanie strasznie wkurza, ale to wszystko sprawia, że stają się jakby bardziej prawdziwi i bliżsi czytelnikowi. Choć szczerze przyznam zabrakło mi "tego czegoś", co sprawia, że książka jest wyjątkowa i myśli się o niej jeszcze długo po zakończeniu lektury. Powieść podobała mi się, czytało się ją lekko i przyjemnie, ale nie wzbudziła ona we mnie żadnych głębszych uczuć. Ot po prostu miła, relaksująca lektura na koniec dnia i w takich kategoriach bym ją polecała.     

      "Obca w świecie singli" to bardzo nastrojowa, raczej prosta historia o odnajdywaniu własnej życiowej drogi i utraconego szczęścia, a przede wszystkim o relacjach międzyludzkich, bo można wmawiać sobie wszystko: że w pojedynkę żyje się łatwiej, spokojniej, bez ciągłych rozczarować itd. ale prawda niestety jest taka, że nikt nie jest stworzony do życia w samotności.
 
"Julia"- Anne Fortier

"Julia"- Anne Fortier

"Raz wyznana miłość ma tylko dwie drogi. Jedna prowadzi do spełnienia druga ku rozczarowaniu. Zastój jest niemożliwy."

Tytuł: Julia
Autor: Anne Fortier
Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawnictwo: Świat Książki
Data premiery: 21.04.2010r.
Ilość stron: 477
ISBN: 978-83-247-1785-9

     Dziś przychodzę do was z recenzją książki, o której pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu od pewnej blogerki (nie-recenzentki) i już wtedy mnie zaciekawiła, ale wówczas nie mogłam nigdzie na nią trafić, ale minęło kilka lat, a ja zobaczyłam ją w jednej z facebookowej wymienialni i wiedziałam, że muszę ją mieć. 

     "Julia" to powieść głęboko osadzona w szekspirowskim klimacie "Romea i Julii". Julie Jacobs- tytułowa bohaterka otrzymuje po śmierci ciotki list, który odsyła ją do włoskiej Sieny, w poszukiwaniu spadku po matce dziewczyny. Amerykanka wyrusza w podróż na stary kontynent w poszukiwaniu przeznaczenia. Ku swojemu ogromnemu zdziwieniu w skrytce pocztowej, do której klucz zostawiła jej ciotka, nie znajduje żadnych kosztowności, a plik listów z XV wieku wraz z dziennikiem matki Julie i egzemplarzem "Romea i Julii". Po przeanalizowaniu całej zawartości dziewczyna postanawia iść tropem pozostawionych jej przez matkę wskazówek i rozwikłać tajemnicę, którą jej matka przepłaciła życiem. Wkrótce dziewczyna odkrywa, że wydarzenia opisane w sztuce Williama Shakespeare'a miały miejsce w rzeczywistości jednak znacznie wcześniej i nie w Weronie, a w Siennie, dodatkowo dziewczyna odkrywa, że jest potomkinią Julii, a jak wiadomo, jeśli jest Julia, to musi być również Romeo... i jest, choć to akurat postać bardzo nieoczywista, więc miejcie się na baczności.
     Jednocześnie poznajemy historię przodków Romea i Julii czyli Giulietty Tolomei i Romea Marescotti, która splata się z losami naszych współczesnych bohaterów i pokazuje historię tropów, na które trafiają. Okazuje się, że nad oboma rodami wisi klątwa, którą odczynić mogą jedynie potomkowie Romea i Giulietty. 

     Julie postanawia zrobić wszystko, by rozwikłać tajemnicę, którą skrywa w sobie Sienna, jednak to miasto ciągle żyje historią i bardzo ciężko odróżnić, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem, a zaufanie niewłaściwej osobie może mieć niewyobrażalną cenę...

     Mimo tego, że cenię Shakespeare'a, to chyba nigdy do końca nie byłam przekonana do "Romea i Julii" może dlatego, że zawsze wydawało się to nieco zbyt naiwne, a może po prostu ze względu na to, że kocham happy endy, (a skoro na ogół brakuje ich w życiu, to chociaż poczytajmy o nich w książkach:D) jednak współczesna wersja to powiew świeżości, autorka odarła bohaterów z tego naiwnego, młodzieńczego podejścia do tematu, dając całości nieco bardziej dojrzały zarys, jednocześnie zachowując wpisany w historię romantyzm. 

     "Julia" to niesamowicie wciągająca powieść o miłości i przeznaczeniu, ale również pełna kłamstw, zawiłych intryg i nikczemnych zbrodni i zapewniam Was, że takiej wersji historii Romea i Julii jeszcze nie widzieliście, dlatego zachęcam Was do lektury, bo to książka w której każdy znajcie coś dla siebie: zarówno romantyczne dusze, jak i poszukiwacze przygód. Autorka zaprezentowała bardzo ciekawe, świeże spojrzenie, jednocześnie szanując średniowieczne tradycje i kulturę. To powieść wobec której ciężko zachować obojętność i mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu.


"Nie chodź po lesie nocą"- Danka Braun

"Nie chodź po lesie nocą"- Danka Braun

Tytuł: "Nie chodź po lesie nocą"
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 12.06.2018r.
Ilość stron: 329
ISBN: 978-83-65897-34-3

     Tradycyjnie już przełom wiosny i lata oprócz pięknej aury niesie za sobą coś jeszcze- premierę kolejnej książki Danki Braun, na którą czekałam z nie mniejszym zniecierpliwieniem niż na pierwsze upalne dni, bo jak powszechnie wiadomo mogę odpuścić sobie wiele nowości, ale nigdy Danki Braun. I tym razem nie zawiodłam się i zaraz po premierze zabrałam się za lekturę "Nie chodź po lesie nocą".

     Pierwszą niespodzianką była już tematyka książki. Jako że poprzednia powieści tj. "Krew na sutannie" (>recenzja<) była thrillerem, to tym razem spodziewałam się typowej obyczajówki o losach Orłowskich, a tutaj niespodzianka- kolejny thriller! (Owszem wiedziałabym o tym, gdybym zajrzała w zapowiedzi, ale szczerze mówiąc, jeśli chodzi o książki Danki Braun, nigdy nie zaprzątam sobie głowy czytaniem zapowiedzi bo wiem, że nawet gdyby wydała atlas dinozaurów to wszystko co sygnuje swoim nazwiskiem biorę w ciemno:D )

     Tym razem opuszczamy piękny Kraków by razem z rodziną Orłowskich udać się w nieco spokojniejsze miejsce. Orłowscy bowiem spędzają urlop w odziedziczonym domu Świętej Zośki w rodzinnym mieście Renaty- Żuradzie. Podczas pobytu mają okazję bliżej poznać kuzynkę Renaty- Mariolę Wąsowską wraz z rodziną oraz ich przyjaciół- Pietrzyków.
     Szybko okazuje się, że mała mieścina wcale nie jest tak spokojna, jak można było się tego spodziewać bo już na początku pobytu Orłowskich zostaje zamordowany Jacek Wąsowski- mąż Marioli, a śledztwo po raz kolejny prowadzi komisarz Bieda w asyście niezastąpionego Marka Bieglera. Kto mógł chcieć śmierci bogatego, powszechnie szanowanego biznesmena? Okazuje się, że lista potencjalnych morderców wcale nie jest krótka i z każdym kolejnym dniem wydłuża się o kolejnych podejrzanych.  

     Konstrukcja książki jest bardzo podobna do "Krwi na sutannie", bo między kolejnymi etapami śledztwa poznajemy historię życia Marioli i jej małżeństwa z Jackiem, a czego tam nie było: Ślub, dzieci, zdrady, romanse, rozstania i powroty- a to zaledwie zalążek tego, co czeka Was na kartach "Nie chodź po lesie nocą".

     Nie będę rozwodzić się po raz kolejny nad rodziną Orłowskich, gdyż pisałam Wam o nich już nie raz. Oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie przyczepiła się do jednego szczegółu, który raził mnie już w poprzedniej książce i o którym autorka już na wstępie uprzedziła mnie, że tym razem również się powiela, a mianowicie- chronologia. Książka mimo że dopiero wydana, chronologicznie wpasowuje się treścią gdzieś mniej więcej w części serii wydane około 2016 roku, a od czego czasu w życiu Izy, Marty czy Krzyśka wydarzyło się naprawdę sporo o czym mogliśmy przeczytać we wcześniejszych częściach i byłoby dobrze kontynuować te wątki, zwłaszcza, że były naprawdę ciekawe. Poza tym, mimo całego uwielbienia dla thrillerów Danki Braun, trochę brakuje mi tu Orłowskich i chętnie poczytałabym już kolejną część skupiającą się typowo na ich rodzinie.

     "Nie chodź po lesie nocą" to kolejna świetna książka Danki Braun, po którą zawsze sięgam w ciemno i polecam absolutnie każdemu, bo to świetne, wciągające powieści, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Miłość, zdrada, morderstwo, konflikty i tajemnice z przeszłości, które potrafią przewrócić wszystko do góry nogami. Autorka po raz kolejny pokazała, że nie boi się trudnych, kontrowersyjnych tematów i że potrafi pisać o nich z niesamowitą lekkością tak, że chce się tylko więcej i więcej. Jedyne czego mi zabrakło to tak charakterystycznego dla autorki, nieco sarkastycznego poczucia humoru, którego tym razem było wyjątkowo mało, ale za to pochwalę się Wam, że pierwszy raz udało mi się rozszyfrować Dankę Braun i wytropić mordercę zanim ona sama podała mi go na tacy:)



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prozami







"Wszyscy ludzie przez cały czas"- Marta Guzowska

"Wszyscy ludzie przez cały czas"- Marta Guzowska

"Możesz oszukiwać wszystkich przez jakiś czas albo kilka osób przez cały czas, ale nie zdołasz oszukiwać wszystkich ludzi przez cały czas."

Tytuł: "Wszyscy ludzie przez cały czas"
Autor: Marta Guzowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania:08.04.2015r.
Ilość stron: 397

     Dziś mam dla Was recenzję książki, którą upolowałam już dość dawno, bo jakieś 2 lata temu i sporo czasu musiało upłynąć, żebym w końcu się za nią zabrała, ale cóż, co się odwlecze to nie uciecze i w końcu udało mi się dotrzeć do ostatniej strony. 

    "Wszyscy ludzie przez cały czas" to trzeci tom kryminalnej serii z Mario Ybl'em w roli głównej. W tej części słynny antropolog bierze udział w badaniach archeologicznych na Krecie, które zmienią jego życie. Słońce, plaża i turystyczne zabytki- czy nie z tym właśnie kojarzy Wam się Kreta? Nie tym razem. Przy tej lekturze możecie zapomnieć o sielskiej wizji wyspy rodem z katalogu biura podróży. Tu Kreta jawi się jako tajemnicze, nieco mroczne miejsce pełne zagadek, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością, a ludzie są zupełnie inni niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. 
      Tym razem Mario zostaje poproszony o pomoc przy stanowisku, na którym w ruinach starożytnej świątyni odkryto szkielet człowieka. Mario podejrzewa, że składano tam ofiary z ludzi, jednak szybko okazuje się, że tajemnice starożytnej Krety są niczym w porównaniu z tym, jakie sekrety wyspa skrywa obecnie a sam Mario chętnie wcieli się w rolę detektywa i spróbuje rozwikłać aktualne sprawy, tylko czy oby na pewno wszyscy chcą by prawda ujrzała światło dzienne? I komu tak naprawdę można zaufać w miejscu, w którym wścibski i arogancji antropolog wcale nie jest mile widziany? 

     Marta Guzowska poza tym, że jest pisarką, jest również doktorem archeologii. Pracowała na legendarnym stanowisku w Troi, prowadziła badania na terenie Grecji i Izraela, a prywatnie zjeździła całą Turcję, wyspy greckie i pół basenu Morza Śródziemnego, dlatego też w swoich książkach bazuje nie tylko na wyobraźni i research'u ale przede wszystkim własnej wiedzy i doświadczeniach, mimo tego jej styl urzeka pewną prostotą, autorka przemyca w poszczególnych wątkach tajniki archeologii, jednak robi to w bardzo subtelny, nienatarczywy sposób, dzięki czemu czytelnik przyswaja pewną wiedzę, jednak nie ma poczucia jakby studiował podręcznik, co niestety często bywa zgubne w przypadku wielu autorów, którzy mając olbrzymią wiedzę na dany temat bardzo chcą pochwalić się nią światu w każdej kolejnej powieści.
      Duży plus należy się autorce również za kreację głównego bohatera. Mario Ybl to niezwykle nietuzinkowa postać. Pewny siebie, przemądrzały, arogancki cwaniak. Teoretycznie- ciężko go znieść. Praktycznie- nie da się go nie lubić. Przez całą lekturę miałam gdzieś z tyłu głowy myśl, że z kimś mi się ta postać kojarzy, i na koniec olśniło mnie. Wiem, że popełnię teraz zbrodnię na literaturze porównując książkę do serialu telewizyjnego, ale dla mnie Mario Ybl to taki dr House antropologii i jak dla mnie jest to zdecydowanie wystarczający argument, by poznać pozostałe części z serii o jego przygodach.


     "Wszyscy ludzie przez cały czas" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale z pewnością nie ostatnie. Autorka stanęła na wysokości zadania i stworzyła ciekawy, nieoczywisty kryminał, który mimo tego, że rozwiązanie zagadki wcale nie jest proste i ciężko rozwiązać samodzielnie wszystkie zagadki przed zakończeniem lektury, nie wymaga od czytelnika specjalnego wysiłku czy skupienia na kilku wątkach  i pozwala zwyczajnie zrelaksować się podczas  czytania. Ja ze swojej strony zdecydowanie polecam.
"Szalona wiosna"- Aleksandra Tyl

"Szalona wiosna"- Aleksandra Tyl

"Czytał wszystko, łącznie z ogłoszeniami i nekrologami. Te ostatnie zostawiał sobie na koniec, na deser. Zawsze wprawiały go w dobry nastrój. Inni poumierali, a ja wciąż żyję-cieszył się nieustannie, starając się nie myśleć o tym, ile mu jeszcze zostało."

Tytuł: "Szalona wiosna"
Autor: Aleksandra Tyl
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 24.04.2018r.
Ilość stron: 463
ISBN: 978-83-65897-28-2

      Jak mówi znane przysłowie: "Cudze chwalicie swego nie znacie" i tak w dużej mierze jest niestety z polską literaturą. Sięgamy po pisarzy brytyjskich, amerykańskich czy skandynawskich, a nie zdajemy sobie sprawy, jakie perełki możemy znaleźć wśród polskich autorów. Osobiście kocham rodzimych pisarzy miłością absolutną, jednak wbrew powszechnej opinii, że Polacy potrafią pisać tylko kryminały, uważam, że literaturą polska powieścią obyczajową stoi. I dziś, przychodzę do Was z moim najnowszym odkryciem, którym jest "Szalona wiosna" Aleksandry Tyl. 
 
     Dorota- zwariowana, odważna i nieco nieokrzesana kobieta musi zmierzyć się z nową rzeczywistością: straciła pracę, ukochany mężczyzna zostawił ją dla innej, a na domiar złego wracając z imprezy zostaje napadnięta i okradziona i tylko kompletnym zbiegiem okoliczności trafia do  szamana, który twierdzi, że potrafi przenosić świadomość człowieka do innego ciała. Dorota, nie zastanawiając się długo postanawia skorzystać z okazji i zemścić się na swoim byłym, przenosząc się do ciała jego obecnej partnerki. Brzmi absurdalnie? Wyobraźcie sobie zatem, co się stanie, gdy świadomość Doroty w wyniku pomyłki trafi do ciała zupełnie obcego mężczyzny? Jedno jest pewne: Tu nie ma miejsca na nudę i mam nadzieję, że sami się o tym przekonacie. 
 
     "Szalona wiosna" to ostatnia już, czwarta część serii, jednak nie znaczy to, że jeśli nie przeczytaliście wcześniejszych części, to nie możecie sięgnąć po "Szaloną wiosnę", wręcz przeciwnie; książkę, nawet jako samodzielną powieść czyta się naprawdę dobrze i nie ma najmniejszych problemów z odnalezieniem się w fabule, czego sama jestem najlepszym przykładem, gdyż jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. 
 
     Aleksandra Tyl ma naprawdę lekkie pióro, posługuje się prostym językiem, ale włada nim perfekcyjnie tak, że czytelnik wręcz pochłania kolejne strony. Duży plus należy się również za konstrukcję książki, a mianowicie, podział na rozdziały, co jest obecnie coraz rzadziej stosowane, a znacznie ułatwia czytanie, zwłaszcza kiedy nie możemy pozwolić sobie na zarwanie nocy z lekturą w ręce i musimy znaleźć odpowiedni moment na przerwanie czytania.

Jedyny minus, jaki zauważyłam w całości to zakończenie. Po tak barwnej, wartkiej akcji spodziewałam się na koniec jakiś fajerwerków, a tego mi niestety zabrakło.
 
     "Szalona wiosna" to niezwykle lekka, pozytywna i nieco zwariowana powieść o kobietach, życiowych zakrętach i relacjach damsko-męskich, która bawi, ale również wzrusza, a sama autorka pokazuje, że nawet w przypadku powieści obyczajowych, w których powiedziano już naprawdę wiele i wydawałoby się, ciężko będzie wymyślić coś nowego, można wprowadzić powiew świeżości i sprawić, że czytelnik dostaje w swoje ręce książkę, niepodobną do niczego co wcześniej czytał. Zdecydowanie polecam wszystkim miłośniczkom powieści obyczajowych, a sama lecę nadrabiać zaległości i biorę się za wcześniejsze części serii. 
 
 
 
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prozami
 
 

"Nie porzucaj marzeń"- Augusto Cury

"Nie porzucaj marzeń"- Augusto Cury

"Posiadanie marzeń sprawia, że biedacy stają się królami, a ich brak zmienia milionerów w żebraków.Starzy ludzie dzięki marzeniom odzyskują młodość, podczas gdy młodzi, pozbawieni marzeń, zmieniają się w starców"

Tytuł: "Nie porzucaj marzeń"
Autor: Augusto Cury
Tłumaczenie: Katarzyna Stachowicz
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 21.03.2018r.
Ilość stron: 208
ISBN: 978-83-276-3432-0
      Ostatnio chwaliłam się, że mam szczęście do dobrych książek i za co się nie wezmę- wszystko mi się podoba. I chyba w złą godzinę to powiedziałam, bo moje szczęście właśnie się skończyło. Tym razem sięgnęłam po książkę, która według zapowiedzi miała być poradnikiem dla tych, którzy zapomnieli jak ważne w życiu człowieka są marzenia. 

     Tematyka mnie zaintrygowała dlatego też chętnie sięgnęłam po książkę.  Autor postanowił na nieco niekonwencjonalne podejście do tematu i stara się zachęcić czytelnika do refleksji nad samym sobą przez analizę życiorysów wybitnych postaci takich jak Jezus, Abraham Lincoln czy Martin Luther King. W kolejnych rozdziałach przybliża nam profile psychologiczne swoich bohaterów, analizuje ich zachowania, to czym się kierowali, z jakimi trudnościami musieli się zmierzyć i jak przezwyciężali wszelkie trudności. Niestety na tym kończy się to, co mogę powiedzieć dobrego na temat tej książki. "Nie porzucaj marzeń" to zaledwie 200 stron, a ja męczyłam się z tą książką całe wieki. Sięgałam po nią kilkanaście razy z nadzieją, że przekonam się do lektury, która spędzała mi sen z powiek bo ciągle zastanawiałam się: "co jest z nią nie tak". 

Szczerze? Ciągnie nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie. Tematyka jest ciekawa, autor doświadczony, ale cóż, chyba po prostu "nie zaiskrzyło". Z poradnikami zazwyczaj jest tak, że albo trafiają w człowieka i wtedy czytelnik jest w stanie wyciągnąć z nich dla siebie jak najwięcej i spojrzeć na swoje życie nieco inaczej, albo wręcz przeciwnie: mimo, że autor stara się nas przekonać do wprowadzenia pewnych zmian, do przewartościowania własnego życia i znalezienia dla siebie nowej drogi, to czasami po prostu to do nas nie trafia. I właśnie tak było tym razem. We mnie ta książka nie trafiła kompletnie, co nie znaczy, że w waszym przypadku będzie tak samo, cóż, musicie spróbować sami, w końcu "no risk no fun".



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins





"Powiem Ci coś"- Piotr Adamczyk

"Powiem Ci coś"- Piotr Adamczyk

"Kiedyś, gdy mężczyzna spotykał kobietę, zostawał z nią do końca życia, może dlatego, że było krótkie. Potem pojawiła się teoria, że związek wypala się po siedmiu latach i ludzie masowo zaczęli się rozwodzić. Dziś naukowcy mówią, że kryzys następuje po czterech, a nawet już po trzech latach. Niebawem pewnie ogłoszą, że zaczyna się miesiąc przed  ślubem. Tak czy owak, jedno jest pewne. Miłość to produkt o coraz krótszym terminie ważności."

Tytuł: "Powiem Ci coś"
Autor: Piotr Adamczyk
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Data wydania: 08.03.2018r.
Ilość stron: 366
ISBN: 978-83-65897-24-4

      Piotr Adamczyk- postać, która w rodzimym, literackim światku znana jest absolutnie każdemu (i wbrew pozorom wcale nie musi kojarzyć się z popularnym aktorem znanym z roli Papieża:D). Dziennikarz, laureat licznych nagród za reportaże, których napisał już w swojej karierze kilkaset (mimo że z wykształcenia jest filozofem), a także autor książek.  Jego "Pożądanie mieszka w szafie"- stała się absolutnych bestsellerem. Teraz autor powrócił z nową, historią i powiem Wam jedno: Po lekturze "Powiem Ci coś" nic już nie będzie takie jak wcześniej.

"Ekologicza zemsta"- Małgorzata J. Kursa

"Ekologicza zemsta"- Małgorzata J. Kursa

"Kobieta to jednak niezrozumiały dla normalnego człowieka twór boży."

Tytuł: "Ekologiczna zemsta"
Autor: Małgorzata J. Kursa
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 25.10.2012r.
Ilość stron: 247
ISBN: 978-83-932841-7-7

      Zauważyłam, że ostatnio mam szczęście do dobrych książek. Czego nie wezmę do ręki- wszystko mi się podoba, chociaż nie wiem, czy to kwestia szczęścia, czy może obniżyłam loty i stałam się mniej wymagająca? Niemniej jednak do powieści Małgorzaty Kursy mam słabość "od pierwszego zaczytania" i zawsze chętnie sięgam po jej książki bo potrafią poprawić czytelnikowi nastrój w najbardziej beznadziejnych momentach. Nie inaczej było i tym razem. "Ekologiczna zemsta" to naturalny antydepresant i już na wstępie ostrzegam, przy tej książce ubawicie się do łez!

     Malwina i Eliza to dwie dojrzałe kobiety i niegdyś bliskie przyjaciółki. Kiedy Malwina po latach życia na obczyźnie wraca do ojczyzny chce odnowić znajomość, a gdy dowiaduje się, że Eliza została okradziona postanawia pomóc przyjaciółce zemścić się na złodzieju. Jako że policja nie miała wystarczających dowodów by rozwiązać sprawę, kobiety postanawiają na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość posługując się dość nieoczywistymi środkami. Pomocą służą im syn Elizy- Piotr wraz z nowo poznaną dziewczyną- Lalą.  
     Jednak szybko okazuje się, że w Kraśniku jest więcej rzezimieszków, którym wypadałoby dać nauczkę. Na kim ostatecznie zemści się "ekologiczny gang" i w jakie tarapaty wpadną dwie niesforne i nieco zwariowane kobiety? Cóż, tego nie da się opowiedzieć, to trzeba po prostu przeczytać;)

     "UWAGA! TO NIE JEST KSIĄŻKA DLA WIECZNIE NIEZADOWOLONYCH PONURAKÓW!"- Brzmi napis na odwrocie każdej powieści Małgorzaty Kursy, które czytałam i na dobrą sprawę jest to trafione w samo sedno podsumowanie twórczości autorki. Często słuchając wypowiedzi autorek powieści obyczajowych lub czytając ich książki mam wrażenie, że na siłę próbują narzucić sobie pewnego rodzaju misję by ich książki sprawiały wrażenie poważniejszych, niż są w rzeczywistości. Próbują za wszelką cenę wpleść jakieś moralizatorskie wątki lub skłonić czytelników do refleksji z lepszym lub gorszym skutkiem, bo uważają, że prosta relaksująca historia do poczytania na długie wieczory to za mało, że to za proste i kończy się zazwyczaj na tym, że próbują rywalizować same ze sobą byle tylko było mądrzej, poważniej, dojrzalej etc. Małgorzata Kursa wyłamała się z tego trendu i od samego początku jej "misja" jest jedna: bawić czytelnika i jest to strzał w dziesiątkę. Autorka pisze bardzo prosto: nie kombinuje, nie tworzy pięćdziesięciu bohaterów i miliona wątków tylko skupia się na dwóch, trzech konkretnych wątkach, które staranne prowadzi od pierwszej do ostatniej strony. 
     Dużym plusem są bardzo dobrze wykreowani, charyzmatyczni bohaterowie, których pomysły przekraczają wszelkie granice wyobraźni czytelnika, a dialogi dosłownie zwalą go z nóg. Malwina i Eliza do bohaterki nie do podrobienia, dwie dorosłe ale nieco nieokrzesane kobiety z milionami zwariowanych pomysłów na minutę i wyjątkowym talentem do pakowania się w tarapaty. Jedno jest pewne: z nimi nie można się nudzić.   

     "Ekologiczna zemsta" to bardzo lekka i przezabawna historia, która wciąga już od pierwszego zdania. Lekkie pióro i niesamowite poczucie humoru autorki sprawiają, że jeśli już sięgniecie po lekturę nie oderwiecie się od niej do samego końca. Ale uważajcie, Małgorzata Kursa wie, jak uzależnić czytelnika od swoich powieści, więc kiedy już sięgniecie po pierwszą z nich od razu będziecie chcieli więcej i więcej...
"Początek"- Dan Brown

"Początek"- Dan Brown

Czas, który kiedyś był dla nas okazją do samotnej refleksji- kilka minut w autobusie, spacer do pracy albo chwila oczekiwania na umówione spotkanie- stały się teraz nie do wytrzymania, dlatego impulsywnie sięgamy po telefon komórkowy, słuchawki i gry, niezdolni oprzeć się uzależniającej technologii. Cuda przeszłości powoli znikają, zastępowane nieustannym głodem wszystkiego, co najnowsze”

Tytuł: Początek
Autor: Dan Brown
Wydawnictwo: Sonia Draga
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Data premiery: 03.10.2017r.
Ilość stron: 576
ISBN: 9788381101431

 
      Dan Brown- jedni go kochają, drudzy nienawidzą, a jeszcze inni zupełnie nie rozumieją jego fenomenu. Dla jednych jest mistrzem gatunku, dla drugich zaś przereklamowanym tworem ambitnego PR-owca. Jednak wśród miłośników literatury, a zwłaszcza powieści sensacyjnych, próżno szukać osoby, która nigdy nie słyszała o autorze i jego najpopularniejszych powieściach, jak chociażby przeniesione na szklany ekran: „Kod da Vinci” czy „Anioły i Demony”. Swoją drogą bądźmy szczerzy, kto na hasło „Robert Langdon” nie widzi przed oczami twarzy Toma Hanksa?
Bez względu na to, czy Browna się kocha czy nienawidzi, trzeba mu oddać jedno: stał się swego rodzaju symbolem gatunku i mimo że konkurencja rośnie to za każdym razem kiedy tylko po kilku latach przerwy Dan Brown pojawia się z nową książką, za każdym razem staje się ona Bestsellerem i jest szeroko komentowana w literackim światku. Nie inaczej było tym razem. Dan Brown, wrócił z nową książką i po raz kolejny wywołał burzę...

      Znany z wcześniejszych części serii Robert Langdon zostaje zaproszony przez swojego przyjaciela i byłego studenta- Edmonda Kirscha do Muzeum Guggenheima w Bilbao, gdzie ekscentryczny futurysta ma ogłosić światu swoje najnowsze odkrycie, które-jak zapowiada gospodarz wieczoru- ma obalić wszystkie dotychczasowe wierzenia dotyczące powstania świata i odpowiedzieć na fundamentalne pytania, na które ludzkość od zawsze szukała odpowiedzi:
„Skąd pochodzimy” i „Dokąd zmierzamy”. Jednak niespodziewanie, tuż przed rozpoczęciem prezentacji Kirch zostaje zastrzelony na oczach zebranych gości.
Robert Langdon w towarzystwie Ambry Vidal- przyjaciółki Kirscha i jednocześnie przyszłej królowej Hiszpanii ucieka z muzeum i z pomocą pozostawionych przez Edmonda wskazówek i wynalazków, próbuje znaleźć sposób, by dowiedzieć się, co tak naprawdę odkrył Kirsch i pokazać światu jego dzieło. Jednocześnie oboje chcą dowiedzieć się kto stoi za morderstwem, którego byli świadkami, nieoczekiwanie okazuje się, że kolejne tropy prowadzą do... pałacu królewskiego. Czy to możliwe by przyszły król Hiszpanii miał coś wspólnego z zamordowaniem słynnego futurysty, czy może Kościół postanowił za wszelką cenę nie dopuścić do ogłoszenia odkrycia, które zburzy cały ich dotychczasowy ład? I cóż takiego odkrył Edmond Kirsch, że ktoś posunął się do zbrodni, by tylko jego prezentacja nie ujrzała światła dziennego? Cóż, tego wszystkiego dowiecie się po zakończeniu lektury.

      „Początek” to moje kolejne spotkanie z twórczością Dana Browna i za każdym razem jestem pod ogromny wrażeniem tego, jak sprawnie autor potrafi manipulować czytelnikiem i kierować jego myśli w kierunku, który okazuje się ślepą uliczką, po to by na końcu pokazać prawdę tak oczywistą, że aż dziwne, że samemu się wcześniej na to nie wpadło. Nie inaczej jest i tym razem. „Początek” to kolejna znakomita część serii z Robertem Langdonem i czytelnicy, którzy już znają te książki wiedzą doskonale, czego można się po autorze spodziewać, bo Brown w każdej swojej powieści posługuje się pewnym szablonem. Niemniej jednak ten szablon się sprawdza, a zawiłe intrygi i nowa tematyka sprawiają, że rozwiązania kolejnych zagadek wcale nie są oczywiste. Natomiast tym, którzy nie znają jeszcze twórczości Browna powiem jedno: Naprawdę warto. „Początek” to kawał dobrej sensacji, z nawiązaniami do historii, sztuki i religii, ale tym razem pojawił się również wątek technologii i sporo w tej powieści prawdy o tym, w jaki sposób my sami funkcjonujemy dziś w świecie, w którym jesteśmy niejako zakładnikami nowoczesnych technologii.
W każdym razie zapewniam Was, że Dan Brown nadal jest w świetnej formie i „Początek” jest tego najlepszym dowodem. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom gatunku, zwłaszcza, że na kolejną nowość spod ręki słynnego mistrza sensacji przyjdzie nam zapewne czekać kolejne kilka lat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger