""Apokalipsy według Joanny"- Anna Robak-Reczek

""Apokalipsy według Joanny"- Anna Robak-Reczek

    


    Koniec świata. Czyż nie brzmi donośnie? Cóż, apokalipsa zawsze działała na wyobraźnię. Co kilka lat pojawiają się nowe teorie spiskowe dotyczące kolejnej, tym razem w 100% pewnej daty końca świata (wszak wszystkie wcześniejsze, "pewne" daty, były tylko takim drobnym żarcikiem, czy też błędem przy obliczeniach, ale teraz to już na pewno koniec). A skoro apokalipsa już lada moment, to wypadałoby się do niej przygotować, więc przy każdym następnym "końcu świata", kolejni ludzie zasilają grono preppersów, by być przygotowanymi na każdą ewentualność. Ale co, jeśli koniec świata już był? I to nie raz czy dwa? Co jeśli apokalipsa to nie, wielki wybuch zmiatający wszystko z powierzchni ziemi, a w rzeczywistości każdy z nas przeżywa swój własny, indywidualny koniec świata? Jeśli wydaje Wam się, że postradałam zmysły, to zdecydowanie musicie sięgnąć po najnowszą powieść Anny Robak-Reczek, a jakże intrygującym tytule: "Apokalipsy według Joanny".

    Joanna to dorosła kobieta- matka, żona, córka, zmagająca się z problemami życia codziennego jak każdy z nas- raz z większymi, raz z mniejszymi- jak to w życiu bywa. Jednak w pewnym momencie dochodzi do ściany: codzienność zaczyna ją przytłaczać, odczuwa lęki, których nie potrafi pokonać, dodatkowo śledząc bieżące wydarzenia, nabiera przekonania, że zbliża się koniec świata i przerażona tą perspektywą, postanawia przygotować się na nadchodzącą apokalipsę: Śledzi grupy preppersów, gromadzi zapasy i przygotowuje schronienie dla rodziny w odziedziczonym po rodzicach, domku w lesie. Jednak przygotowania nie przynoszą jej upragnionej ulgi. Wręcz przeciwnie: z każdym kolejnym dniem, kobieta coraz bardziej zamyka się w sobie i staje się coraz bardziej samotna we własnym domu. Dzieci dorastają i zaczynają żyć własnym życiem, mąż przeżywa drugą młodość i korzysta z uroków świata, a w Joannie, z każdym kolejnym dniem, umiera chęć do życia i do walki. Aż w końcu dochodzi do momentu, kiedy zupełnie się poddaje: Nie wychodzi z domu, nie je, nie śpi. Przeżywa swój własny, prywatny koniec świata. Jednak każdy koniec, jest jednocześnie początkiem i tu z pomocą Joannie przychodzi Thijs- partner jej zmarłego brata, który na nowo budzi w niej chęci do życia i walki...

    Długo zastanawiałam się, co powinnam powiedzieć Wam, o tej powieści i szczerze mówiąc, nawet w momencie, w którym to piszę, nie mam co do tego pewności. To, co z całą pewnością mogę Wam powiedzieć, to że ta powieść, wbrew pozorom wcale nie jest tak lekka, na jaką by się zapowiadała. Nie jest to wcale zabawna historia, z akcją pędzącą w zawrotnym tempie. Wręcz przeciwnie: To raczej spokojna powieść, o dość leniwym tempie, wymagająca odrobiny skupienia i refleksji, która pozwala człowiekowi zatrzymać się na chwilę i spojrzeć z perspektywy na otaczający nas świat i ludzi, obudzić w sobie, pokłady empatii, o jakie sami sobie byście nie podejrzewali i pomyśleć ciepło o osobach, o których dotychczas nie mieliście najlepszego zdania. Bo każdy przechodzeń, nielubiany współpracownik, sąsiad czy koleżanka, ma własne zmartwienia, o których my sami nie mamy pojęcia.

    „Apokalipsy według Joanny” to pozornie prosta, lekka powieść, o mocnym, drugim dnie, którego początkowo zupełnie się nie spodziewałam. To historia zmuszająca do refleksji, poruszająca czułe struny ludzkiej wrażliwości i sprawiająca, że choć przez chwilę potrafimy spojrzeć na drugiego człowieka z pewną empatią, bez oceniania i pretensji, bo to, że czyjeś problemy wydają nam się błahe, nie znaczy, że takie są dla drugiej osoby. Każdy z nas dostaje taki ciężar, jaki jest w stanie unieść, dlatego czasem warto powstrzymać się od niewybrednych komentarzy i ocen, bo być może ktoś właśnie przeżywa swój własny, prywatny koniec świata...

 

Tytuł: "Apokalipsy według Joanny"
Autor: anna Robak-Reczek
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 01.03.2021r.
Ilość stron: 303
ISBN: 978-83-66332-42-3


Inne książki autorki:
"Odzyskanie"- >recenzja<

"Obudź się Kopciuszku"- Natalia Sońska

"Obudź się Kopciuszku"- Natalia Sońska

 "Zza najcięższych chmur również można dostrzec słońce, a nawet jeśli towarzyszy mu rzęsisty deszcz, zawsze pozostaje barwna, pocieszająca tęcza. Trzeba tylko chcieć ją zauważyć."



    Listopadowy klimat w tym roku jakoś nie nastawia szczególnie pozytywnie. Złota jesień odchodzi w zapomnienie, a na śnieżną zimę jeszcze też się nie zapowiada, więc trwamy w tej szarówce gdzieś między jednym a drugim, słuchając w międzyczasie o nowych zachorowaniach, zgonach i obostrzeniach. Cóż, nie jest to aura szczególnie sprzyjająca dobremu nastrojowi, więc przydałoby się, chociaż sięgnąć po nieco podnoszącą na duchu lekturę. I tak oto sięgnęłam po książkę "Obudź się Kopciuszku" Natalii Sońskiej.

Alicja to młoda, jednak doświadczona przez życie lekarka, o spokojnym usposobieniu i stroniąca od ludzi. Ma co prawda grupkę przyjaciół, z którymi zna się jeszcze z czasów szkolnych i szybko zdobywa sympatię nowo poznanych osób, jednak sama stroni od zawierania znajomości, dlatego też z nieskrywaną niechęcią przyjmuje do wiadomości pomysł swoich przyjaciół, by przywitać Nowy Rok w Zakopanem. Huczna impreza i cała masa turystów to ostatnie, o czym marzyła Alicja, jednak sytuacja zmienia się, gdy podczas sylwestrowej nocy kobieta poznaje Michała- przystojnego ratownika TOPR, przy którym czuje się zadziwiająco dobrze i swobodnie. I zapewne tutaj powinno pojawić się "zakochali się od pierwszego wejrzenia i żyli długo i szczęśliwie". Nie, nie tym razem. Bo Alicja to nie jest typowa bohaterka powieści obyczajowych. To kobieta o bardzo skomplikowanej psychice, borykająca się z demonami przeszłości, bojąca się wszystkiego, co nieznanie i będąca mistrzynią ucieczek, jednak mimo tak skomplikowanej osobowości głównej bohaterki z olbrzymią przyjemnością śledziłam jej przemianę, kiedy to z zamkniętej w sobie, otoczonej niewidzialnym murem samotnicy rozkwita i staje się pewną siebie i szczęśliwą kobietą.

O Natalii Sońskiej głośno jest od dawna i już jakiś czas temu miałam ochotę zapoznać się z jej twórczością, ale ciągle coś stawało mi na drodze, tak więc "Obudź się Kopciuszku" jest pierwszą pozycją, z dorobku autorki, po którą sięgnęłam i jak szybko po nią sięgnęłam, tak szybko pożałowałam... pożałowałam, że tak późno się na to zdecydowałam, bo absolutnie przepadłam! Historia wykreowana przez autorkę jest najzwyczajniej w świecie piękna. Sielskie górskie pejzaże, świąteczny klimat w najlepszym tego słowa znaczeniu, wartościowy bohaterowie i ciepło serc unoszące się w powietrzu. Bo nie jest to książka jedynie o miłości. To również historia prawdziwej przyjaźni, która potrafi potrząsnąć człowiekiem i postawić go na nogi, kiedy on sam robi wszystko, by zrujnować własne życie, to również historia o często trudnych relacjach rodzinnych i o wybaczeniu, o tym, że żyjąc przeszłością i rozdrapując stare rany, nigdy nie uda nam się znaleźć upragnionego szczęścia, bo czasami trzeba wyjść ze swojej bezpiecznej, bo znanej, strefy komfortu i odważyć się żyć- Tak naprawdę, pełną piersią, z wiarą w samego siebie i we własne szczęście.

Przyznam się szczerze, że sięgając po "Obudź się Kopciuszku" najbardziej zaintrygował mnie tytuł. Cóż, nie ma co ukrywać jestem "typową babą" i wszelkie baśniowe nawiązania działają na moją wyobraźnię, ale to w jaki sposób, autorka nawiązała treścią do tytułu to naprawdę mistrzostwo świata i sama do siebie śmiałam się pod nosem, czytając te fragmenty. Więcej zdradzić Wam nie mogę, ale zapewniam Was, że dawno nie miałam do czynienia z tak trafnym tytułem.

"Obudź się Kopciuszku" to pełna świątecznej magii, nastrojowa, powieść, mająca w sobie to coś, co absolutnie urzeka czytelnika i sprawia, że książkę pochłonęłam w jeden wieczór, a podczas lektury uśmiech niemal nie schodził mi z twarzy i wcale nie była to kwestia humoru, a raczej tego, że powieść jest po prostu piękna i sprawia, że człowiekowi naprawdę robi się ciepło na sercu... Czyli idealna na obecne czasy.


Tytuł: "Obudź się Kopciuszku"
Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 09.11.2016 r. 
Ilość stron: 320
ISBN: 9788379765287

"Lato koloru wiśni", "Zima koloru turkusu"- Carina Bartsch

"Lato koloru wiśni", "Zima koloru turkusu"- Carina Bartsch

 

    Dziś mam dla Was recenzję, jakiej jeszcze nigdy dla Was nie pisałam, a mianowicie recenzję serii. Dotychczas, zawsze każdy tom recenzowałam dla Was oddzielnie, jednak stwierdziłam, że książki, które chcę Wam zaprezentować, są zbyt ściśle związane ze sobą, więc nie byłoby najmniejszego sensu pisać dwóch recenzji, które byłyby niemalże identyczne. W końcu nie o ilość tutaj chodzi...

    Emely i Elyas znają się od dziecka, jednak zbieg niefortunnych wydarzeń i nieporozumień sprawił, że nie mieli ze sobą kontaktu od blisko ośmiu lat. Pech chciał, że oboje studiują w Berlinie, a do mieszkania chłopaka wprowadza się Alex- jego siostra, będąca jednocześnie najlepszą przyjaciółką Emily. Myślicie, że sytuacja nie może już być bardziej zagmatwana- owszem może, a to za sprawą faktu, że Alex zakochuje się w najlepszym przyjacielu swojego brata i nie wiedząc, jak rozwinąć znajomości, nieświadomie męczy zarówno Emely jak i Elyasa zmuszając ich to spędzenia wspólnie czasu, co szybko zmienia się w swego rodzaju wyrachowaną grę z ich strony, w której każde próbuje udowodnić swoją wyższość, jednak uczucia i emocje mają do to siebie, że nawet uśpione w najskrytszych zakamarkach duszy, łatwo dają się zbudzić, a od nienawiści do miłości droga bywa znacznie krótsza, niż można to sobie wyobrazić...

    „Lato koloru wiśni” i „Zima koloru turkusu” to dwutomowa seria autorstwa Cariny Bartsch utrzymana w konwencji new adults, jednak bohaterowie nie są nastolatkami, a studentami mającymi 24-25 lat, więc również ich perspektywa nie jest tak naiwna, jak bywa to często w podobnych powieściach. Dodatkowo zawsze cieszę się, kiedy bohaterowie są w przybliżonym do mnie wieku, gdyż podobnych powieści jest naprawdę niewiele.

    Największą zaletą serii i elementem, który absolutnie „robi robotę” jest kreacja bohaterów, dawno nie spotkałam postaci, które aż tak bym uwielbiała. Emely to absolutnie mój typ człowieka- sarkastyczna, złośliwa, niezdarna, a jednocześnie bardzo uczuciowa, natomiast Elyas... ach Elyas to po prostu Elyas, tego nie da się streścić w dwóch zdaniach. Początkowo pozujący na typ bad boy'a, z czasem odsłania się coraz bardziej i pokazuje swoje prawdziwe oblicze, cóż jeżeli wyobrazicie sobie współczesnego księcia na białym koniu- to właśnie byłby Elyas.

    Dużym atutem powieści jest zawarta w nim spora dawka humory, zarówno sytuacyjnego, jak i słownego, który idealnie uderzył w moje gusta i sprawiał, że co chwilę śmiałam się pod nosem.

    Jeśli czytacie mój opis i zastanawiacie się: „Ot kolejne naiwne romansidło, i co w tym takiego?” to powiem Wam szczerze: Nie wiem. Naprawdę nie mam pojęcia, co takiego mają w sobie te książki, że nie mogłam się od nich oderwać i byłam absolutnie zafascynowana. Owszem jest to „romansidło”, chociaż nie tylko, bo znajdziecie tam również cięższe tematy, jednak nie oszukujmy się- główny wątek stanowi historia miłosna i to jej w większość poświęcona jest akcja, jednak Carina Bartsch sprawiła, że obie książki mają w sobie „to coś”, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od nich i absolutnie wsiąkamy w akcję, przeżywając każdy, najdrobniejszy jej zwrot.

    „Lato koloru wiśni” i „Zima koloru turkusu” to powieści, które mają w sobie magię nie do opisania. Pozornie ich akcja wydaje się być raczej prosta i oczywista, nieodbiegająca od podobnych przedstawicieli tego samego gatunku, a jednak potrafią zaczarować i sprawić, że niczym zahipnotyzowani kroczymy za bohaterami ulicami Berlina i przeżywamy wszystkie wydarzenia, emocjonujemy się, wzruszamy i denerwujemy razem z nimi i chyba właśnie na tym polega piękno literatury kobiecej- że wśród tysięcy podobnych powieści znajdzie się ta jedna, niepozorna, która potrafi chwycić czytelnika za serce i tak właśnie jest z tą serią...


"Błędne siostry"- Renata L. Górska

"Błędne siostry"- Renata L. Górska

 "Jakkolwiek wydaje się to dziwne, czasem dopiero cofając się, będziemy zdolni ruszyć do przodu. Być może odkryjemy nawet, że choć w cieniu prawdy kryją się lęki, przez jej światło na powrót wnika w nas nadzieja."



Są takie momenty w życiu każdego z nas, kiedy mamy wrażenie, że los śmieje nam się w twarz, rzucając co rusz nowe kłody pod nogi, kiedy czujemy się źle sami ze sobą i mamy wrażenie, że czego się nie dotkniemy- kończy się porażką. Tylko co wtedy? Można walczyć, lub spojrzeć na własne życie w pewnego dystansu. I właśnie tę drugą opcję wybrała Karola- bohaterka powieści Renaty L. Górskiej- „Błędne siostry”.

Karola to młoda, żyjąca w Niemczech Polka. Jednak życie na emigracji wcale jej nie służy: związek daleki jest od ideałów, praca staje się coraz bardziej niepewna, a dodatkowo męczą ją powracające ataki migreny. Ostatecznie, za radą lekarza, postanawia odpocząć od życia na obczyźnie i dzięki uprzejmości przyjaciółki, zatrzymuje się w tajemniczym domu na polanie w Karkonoszach.

Cicha okolica w sąsiedztwie uzdrowiska, piękno gór i stary domek „z duszą” wydają się być idealnymi miejscem, by odpocząć od zgiełku miasta i własnych problemów, jednak spokój kobiety szybko zostaje zakłócony pojawieniem się niespodziewanego gościa, z którym przyjdzie jej dzielić dom przez najbliższy czas.

Kim okaże się tajemniczy nieznajomy i czy Karola zdoła odnaleźć upragniony spokój? Tego Wam nie zdradzę, ale zapewniam Was, że nie wszystko będzie tak proste i oczywiste jak może się wydawać.

'Błędne siostry”są moim kolejnym po „Historia kotem się toczy” (>recenzja<) i „Za plecami anioła” (>recenzja<) spotkaniem z twórczością Renaty L. Górskiej i to, co za każdym razem zachwyca mnie w jej powieściach to niesamowity klimat, który im towarzyszy. Autorka po raz kolejny zdecydowała się osadzić akcję swojej książki w małej urokliwej wiosce, z dala od miejskiego gwaru i ten klimat naprawdę udziela się czytelnikowi. Dodatkowo dużym plusem jest również kreacja bohaterów, którzy są bardzo charakterystyczny i zdecydowanie nie da się przy nich nudzić. Każde z nich ma swój bagaż ciężkich doświadczeń, z którymi muszą się uporać, by ruszyć z miejsca, a demony przeszłości wcale nie chcą dać tak szybko za wygraną i nieustannie przypominają o sobie...

Niezwykle ciekawym akcentem, dopełniającym całości, jest element pewnej metafizyki, który spaja całą historię i nadaje jej nieco bajecznej tajemniczości.

„Błędne siostry” to literatura kobieca w najlepszym tego słowa znaczeniu, pełna napięcia, emocji i wieloznaczności. Tajemniczy bohaterowie, których początkowo praktycznie nie znamy i odkrywamy ich historie stopniowo, z biegiem czasu- dodatkowo pobudzają ciekawość, a bieżące wydarzenia dziejące się w domu na polanie, zadowolą każdą, nawet najbardziej romantyczną duszyczkę, bo nie da się ukryć, że jest to historia miłości, ale nie tylko, to również opowieść o poznawaniu samego siebie i odkrywaniu własnej tożsamości, o docenianiu nawet najbłahszych, szczęśliwych chwil i o trudnej sztuce radzenia sobie z własną przeszłością.

Zdecydowanie polecam wszystkim romantycznym duszom, które mają ochotę na lekką, a jednocześnie niesamowicie wciągającą historię.


Tytuł: "Błędne siostry"
Autor: Renata L. Górska
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 10.10.2017 r. 
ISBN: 9788376746562



"Zgubne pożądanie"- Danka Braun

"Zgubne pożądanie"- Danka Braun

"Im lepiej poznaję ludzi, tym bardziej rozumiem, dlaczego Noe zabrał na arkę tylko zwierzęta." 

 

       Młoda pani architekt- Edyta Pawlik, wiedzie spokojne, monotonne wręcz życie: przygotowuje się do ślubu z Damianem- swoim wieloletnim parterem, realizuje się zawodowo, odkłada pieniądze na pensjonat, który planowała otworzyć wspólnie z przyszłym mężem i wszystko byłoby idealnie gdyby nie religijne przekonania Damiana, który zamierza zachować czystość aż do ślubu, co dla dorosłej, 28-letniej Edyty stanowi niemały problem. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Edyta musi zmienić pracę i podejmuje się zaprojektowania hotelu dla miejscowego potentata, gdzie współpracując z niezwykle czarującym szefem, będzie musiała na nowo zastanowić się nas swoim życiem i priorytetami. Jak potoczą się jej dalsze losy-tego Wam nie zdradzę, ale możecie być pewni- zdecydowanie będzie się działo!

    Danka Braun wróciła. Jednak muszę Was ostrzec, że jeśli czytaliście jej wcześniejsze powieści, to możecie być zdziwieni, bo wróciła z czymś zupełnie nowym! Autorka pokusiła się o napisanie powieści z pogranicza literatury kobiecej i erotyki, czego szczerze mówiąc, naprawdę się obawiałam, bo dotychczas autorka słynęła z powieści obyczajowych z wątkami kryminalnymi, ale nie martwcie się, pewnych nawyków nie tak łatwo się wyzbyć i nawet w erotyku znalazło się miejsce na trupa :) 

Po raz pierwszy, podczas lektury książki Danki Braun miałam tak bardzo mieszane uczucia. Najpierw, gdy dostałam wiadomość o zbliżającej się premierze powiedziałam "Biorę w Ciemno". Dosłownie, bo, prawdę mówiąc, nawet nie przeczytałam, o czym jest książka, bo i po co? Przecież to Danka Braun, więc musi być dobra! W drugiej fazie wzięłam się za lekturę, zaczęłam czytać i... mój entuzjazm znacznie osłabł. Młoda kobieta, wstrzemięźliwy seksualnie narzeczony i przystojny, arogancki szef- bardziej kiczowato to brzmieć nie może. Zamknęłam książkę i odłożyłam w kąt na dobre 2 tygodnie. Ale w końcu stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Otworzyłam ponownie z bardzo sceptycznym nastawieniem, ale zaczęłam czytać i sama nie wiem kiedy... Przepadłam!

Nie mam pojęcia, w jaki sposób autorka tego dokonała, ale ta pozornie tandetna historia, naprawdę się broni! Z każdą kolejną stroną, Danka Braun odsłania przed nami kolejne fragmenty zawiłej historii, która w rzeczywistości jest dużo bardziej skomplikowana, niż początkowo może się wydawać. 

To, co zawsze jest wielkim walorem wszystkich powieści autorki, to kreacja bohaterów. Bardzo cenię sobie, że żadna z postacią nie jest chodzącym ideałem, bo skoro ideałów nie ma w życiu, to dlaczego mają być w powieściach obyczajowych? Każda z postaci ma swoje wady, irracjonalne, irytujące zachowania i momentami chce się nimi potrząsnąć, żeby się opamiętali, ale przecież właśnie tacy są ludzie-pełni niedoskonałości, podejmujący głupie decyzje i błądzący w życiu niczym dzieci we mgle. I chyba właśnie na tym polega czar powieści autorki, że jej bohaterowie nie są oderwani od rzeczywistości, a obserwując ich poczynania, możemy odnaleźć w nich zachowania naszych bliskich, przyjaciół, a czasami również nas samych... 

Ale żeby nie było tak zupełnie cukierkowo, to tym razem się przyczepie do jednego aspektu. Powieści Danki Braun słyną z bardzo charakterystycznego, sarkastycznego, ironicznego poczucia humoru, które uwielbiam, a którego tutaj mi zdecydowanie zabrakło, nad czym ubolewam, bo wydaje mi się, że odpowiednio dopasowane, humorystyczne wstawki nadałyby całości większej lekkości. 

"Zgubne pożądanie" to najnowsze, literackie dziecko Danki Braun i tym razem autorka pokazała pazurki i udowodniła czytelnikom, że czego się nie dotknie, zamienia w złoto (albo w bestseller :D). Danka Braun wyszła ze swojej strefy komfortu, sięgając po nowy dla niej gatunek, jakim jest erotyk i po raz kolejny pokazała, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i nawet po tylu napisanych powieściach, ciągle potrafi zaskoczyć swoich czytelników. Dla mnie było to niezwykle ciekawe, literackie spotkanie z Danką Braun, jakiej dotychczas nie znałam i jeśli, w przyszłości autorka zdecyduje się na kolejny eksperyment, to z pewnością również zagości na mojej półce. 


KONKURS: "Splamiona jego żądzą"- Marta Milda

KONKURS: "Splamiona jego żądzą"- Marta Milda

Już dziś premierę ma najnowsza książka Marty Mildy- "Splamiona jego żądzą" z tej okazji obiecany konkurs!

Zasady są bardzo proste:
Wystarczy zgłosić się w komentarzu pod tym postem i odpowiedzieć na pytanie:


Dlaczego lubisz/nie lubisz czytać powieści erotyczne?

Jeśli nie wiecie jeszcze, czy warto wziąć udział w konkursie, to zachęcam Was do zapoznania się z moją recenzją (>recenzja<)



KONKURS TRWA DO 10.07.2020 r.  (do północy)



Regulamin konkursu:
  1. W konkursie mogą wziąć udział wszystkie osoby posiadające adres do korespondencji na terenie Polski. 
  2. Organizatorem konkursu jest autorka bloga www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com
  3. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Novae Res
  4. Za wysyłkę nagrody odpowiada jej sponsor.
  5. Konkurs trwa od 25.06.2020 r. do 10.07.2020r. do północy.
  6. Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać zadanie konkursowe w komentarzu pod tym postem.
  7. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu siedmiu dni od dnia zakończenia konkursu.
  8. Zwycięzca konkursu ma obowiązek skontaktować się ze mną drogą mailową na adres: sandra.galka94@gmail.com w celu podania danych do wysyłki w ciągu maksymalnie 3 dni, jeśli tego nie zrobi, po tym czasie zostaniem wyłoniony nowy zwycięzca. 
  9. Zwycięzca konkursu automatycznie wyraża zgodę na przekazanie jego danych osobowych. (imienia, nazwiska i adresu) sponsorowi nagrody w celu jej wysyłki.
  10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
  11. Zgłoszenie swojego udziału w konkursie jest równoznaczne z akceptacją powyższego regulaminu oraz w przypadku wygranej z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych celem ogłoszenia wyników konkursu. 

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: "Splamiona jego żądzą"- Marta Milda

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA: "Splamiona jego żądzą"- Marta Milda

"Kiedy giną w Tobie twoje najgłębsze pragnienia i marzenia, giniesz ty i ostatnia iskra nadziei gaśnie. W życiu możesz stracić wszystkie pieniądze, część siebie czy nienarodzone dziecko, ale pragnień i marzeń nie możesz stracić, bo wtedy usychasz ty i nie ma już na nic nadziei."


     Czytacie powieści erotyczne i wydaje Wam się, że nic was już w nich nie zdziwi? A może, podobnie jak ja myślicie, że nie jest to gatunek dla Was? Bez względu na to, do której grupy się zaliczacie, mam dziś dla Was książkę, która zupełnie zmieni wasze postrzeganie tego typu powieści... Ladies and Gentleman przed wami... "Splamiona jego żądzą"- Marty Mildy.

     On- młody, chłopak z Ukrainy, który przyjechał do Polski w poszukiwaniu lepszego życia. Tymczasem utknął jako nielegalny emigrant, pracujący w tartaku.

    Ona- Piękna, inteligentna Bogini. Dojrzała kobieta z "wyższych sfer". Obiekt westchnień każdego mijającego ją mężczyzny.

    Ale to nie koniec, bo jest jeszcze ktoś... Ten trzeci...

   ON- pan i władca. Biznesmen. Właściciel wielu przedsiębiorstw, jeden z najbogatszych Polaków i... mąż Bogini...

     Kiedy Andrej kolejny raz przychodzi do pracy, ma mocne postanowienie, by prosić właściciela firmy, o zmianę stanowiska i lepsze warunki. Nie spodziewa się nawet, że ten dzień na zawsze odmieni jego życie. Grzegorz zaintrygowany młodym pracownikiem, postanawia dać mu pracę we własnym domu, gdzie chłopak poznaje żonę swojego szefa- Patrycję. Ambitny chłopak wierzy, że los w końcu się do niego uśmiechnął, nie spodziewa się jednak, że kładzenie tynków to najmniej istotny z jego nowych obowiązków...   

     Osobiście nie jestem fanką powieści erotycznych, gdyż uważam, że większość z nich jest niestety przesadzona do tego stopnia, że stają się wręcz komiczne. Jednak z twórczością Marty Mildy spotkałam się już przy okazji jej debiutanckiej powieści "Dwanaście warunków Pani Prezes" (>recenzja<), dlatego z ciekawością sięgnęłam po jej nową książkę i nie zawiodłam się.

     Autorka ma bardzo ciekawe i moim zdaniem mądre podejście do gatunku, jakim jest powieść erotyczna. Jak na tego typu powieść przystało mamy tutaj sporo scen erotycznych, jednak są one napisane ze swego rodzaju elegancją. Autorka buduje napięcie, tworzy atmosferę i podsyła czytelnikowi kolejne "smaczki", jednak wszystko to jest zrobione z zachowaniem pewnej klasy, dzięki czemu całość powieści nas intryguje, a nie irytuje, jak to często bywa w podobnych powieściach.

     Osobiście bardzo podoba mi się pomysł na fabułę, który początkowo wydawał mi się dość prosty i oczywisty, ale w rzeczywistości okazał się bardzo oryginalny i sama nie spotkałam się z podobnymi wątkami.

   Olbrzymi plus należy się autorce na kreację bohaterów, którzy są niezwykle charyzmatyczni. Każde z nich ma swój niepowtarzalny charakter. Nie są to bezwolne lalki zainspirowane Gray'em. To postacie z krwi i kości- targane sprzecznymi emocjami, mające swoje historie, przeżycia, które ukształtowały ich w określony sposób, borykające się z różnorakimi problemami i mierzące się z własnymi lękami i mimo ich "nienormatywnych" relacji, bez problemu zaskarbiają sobie sympatię czytelnika.

     Dodatkowym atutem, jakiego kompletnie nie spodziewałam się znaleźć, w tego typu lekturze jest... poczucie humoru autorki. Chwilami naprawdę płakałam ze śmiechu! I nie mam tu na myśli śmiechu z zażenowania, a świetnie skonstruowany i napisany komizm sytuacyjny.

     Nie mogę nie wspomnieć również o warsztacie literackim Marty Mildy, gdyż autorka operuje bardzo lekkim i "ładnym" językiem, który czyta się niezwykle przyjemnie. Pamiętam, że w "Dwunastu warunkach Pani Prezes" miałam w tym temacie kilka zastrzeżeń i kwestii, które mnie wówczas drażniły i byłam ciekawa, jak będzie tym razem i jestem pozytywnie zaskoczona, gdyż teraz naprawdę nie mam do czego się przeczepić!

     "Splamiona jego żądzą" to coś znacznie więcej niż kolejny, miałki erotyk, jakich w ostatnich latach pojawiło się mnóstwo na półkach księgarni. To pikantna, elektryzująca opowieść,  przepełniona emocjami, skrajnymi uczuciami, pełna namiętności, ale również bólu, tęsknoty i samotności, ukazująca ludzkie bolączki i traumy. Zdecydowanie polecam zarówno zwolennikom gatunku, którzy chcą przeczytać coś zupełnie innego, jak również przeciwnikom powieści erotycznych, by przekonali się, że tego typu powieść można napisać z fabułą, charakterem i klasą...


Tytuł: "Splamiona jego żądzą"
Autor: Marta Milda
Wydawnictwo: Novae Res
Data premiery: 24.06.2020 r.
ISBN:
9788381478915
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...




zBLOGowani.pl

Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger