"Krew na sutannie"- Danka Braun

"Krew na sutannie"- Danka Braun

"Cóż, każda kobieta marzy o księciu na białym koniu, niestety zazwyczaj kończy się to na romansie ze stajennym."

 
Tytuł: Krew na sutannie
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 23.01.2018r.
Ilość stron: 352
ISBN: 978-83-65223-93-7


     I oto jest, po kilku miesiącach oczekiwania, które ciągnęły mi się niemiłosiernie, pojawiła się nowa książka Danki Braun!
     Tym razem przed rozpoczęciem lektury obiecałam sobie, że będę się przyglądać tej książce znacznie dokładniej niż poprzednim powieściom autorki. Bo przecież nie może być ciągle tak idealnie, prawda? Ile można w kółko chwalić i chwalić? I z takim nastawieniem zabrałam się za lekturę i w tym miejscu powinnam zamieścić całą listę rzeczy, które w książce mi się nie podobały: że fabuła słaba, że bohaterowie jacyś tacy „papierowi”, że humor nie ten i styl jakby stracił, ale w sumie to każdemu zdarza się gorszy moment. I przy wydawaniu średnio 2 książek w roku od kilku lat byłoby to w pełni usprawiedliwione. Ale cóż niestety nic takiego napisać Wam nie mogę, bo już po pierwszych pięćdziesięciu stronach przepadłam absolutnie wciągnięta w wir wydarzeń zaserwowanych nam przez Dankę Braun.

      Tym razem zostawiamy nieco z boku rodzinę Orłowskich, by rozwiązać pewną kryminalną zagadkę i poznać historię tajemniczej Beaty Tomczyk.
      Mark Biegler na prośbę znajomej Roberta Orłowskiego postanawia użyć swoich detektywistycznych zdolności by znaleźć mordercę prowincjała Edwarda Nasiadki- przełożonego Zgromadzenia Księży Katechetów.
       Szybko wychodzi na jaw, że powszechnie szanowanym prowincjał, wcale nie miał tak krystalicznego życiorysu, jak powszechnie sądzono, a z każdym kolejnym dniem śledztwa wydłuża się lista wrogów Nasiadki, a co za tym idzie, potencjalnych morderców. Tylko kto ostatecznie zabił? Aby dojść do prawdy Mark postanawia połączyć siły z komisarzem Biedą, jednak Zgromadzenie Księży Katechetów to dość zamknięty krąg niechętnie współpracujący nawet z Markiem, którego sami wynajęli.

       W międzyczasie poznajemy historię życia Beaty Tomczyk. Kobieta, która sama prosiła Marka o pomoc w odnalezieniu mordercy okazuje się mieć ze Zgromadzeniem znacznie więcej wspólnego, niż początkowo twierdziła. Na jaw wychodzą nowe fakty z życia Beaty, i jej powiązania z księżmi. Jaką naprawdę tajemnicę skrywa kobieta i czy ma coś wspólnego ze śmiercią prowincjała Nasiadki? Cóż, pewne jest jedno: w tej powieści nic nie jest takie, jakie się wydaje, a pierwsze wrażenia bywają bardzo mylne.

      Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele o bohaterach, by nie zepsuć Wam zabawy podczas czytania, ale zapewniam Was, że mimo iż są to postacie odbiegające swoim zachowaniem i charakterem od Orłowskich to, są to niesamowicie barwne, charyzmatyczne postacie, o których, nawet po zakończeniu lektury ciężko zapomnieć.

      Pomimo tego, że książka jest absolutnie spójna z poprzednimi powieściami autorki, to tym razem autorka pokusiła się o coś, czego wcześniej nie było: nawiązania do obecnej sytuacji społecznej i aktualnie panujących realiów a ponadto uderzyła w moim zdaniem, bardzo trudny w Polsce temat jakim jest kler. Nie oszukujmy się, w takim kraju, jakim jest Polska, gdzie Kościół ma ogromny wpływ na praktycznie każdą dziedzinę ludzkiego życia (i niestety nie ma znaczenia, czy i w co, człowiek wierzy, Kościół po prostu jest obecny w życiu każdego, czy ktoś tego chce, czy nie) uderzenie, nawet w fikcyjnej historii, w kler jest swojego rodzaju wsadzeniem kija w mrowisko i osobiście Danka Braun bardzo mi tym zaimponowała, bo mimo że historia jest wymyślona, to zawiera wiele prawd, które mają swoje odzwierciedlenie w realnym świecie: Bo idealizujemy księży, że wierzący często traktują ich jako kogoś lepszego, swojego rodzaju „nadludzi”, a prawda jest taka, że ksiądz to taki sam śmiertelnik jak każdy z nas i niejedno ma na swoim sumieniu i najwyższa pora abyśmy my-jako społeczeństwo w końcu to zauważyli.

    Jednak nie myślcie sobie, że nagle, po serii książek o charakterze stricte rozrywkowym autorka postanowiła wziąć się za literaturę misyjną, nie, nie, nie- to nadal jest ta sama niezastąpiona Danka Braun, która swoim poczuciem humoru potrafi doprowadzić do śmiechu największego ponuraka;)


„Ostatnio mordercy rozmnażają się jak muchomory sromotnikowe po deszczu. Kurwa mać, urządzili sobie casting na mordercę! Prokurator wściekły, bo miał taką fajną morderczynię, a tu nagle ksiądz też chce być mordercą.”


      Ale żeby nie było, że jest tak całkiem idealnie to znalazłam pewien szczegół, który lekko irytował mnie podczas lektury, a mianowicie zaburzona chronologia. Co prawda „Krew na sutannie” nie jest bezpośrednią kontynuacją „Historii pewnej zazdrości” a raczej książką odrębną, jednak biorąc pod uwagę, że występują w niej również Orłowscy, byłoby dobrze, gdyby chronologia książek została zachowana, tymczasem akcja najnowszej powieści toczy się przed wydarzeniami z „Historii pewnej zazdrości” to nieco zaburza odbiór fragmentów poświęconych Orłowskim.

     Cóż ja Wam mogę powiedzieć? Nie od dziś wiadomo, że jestem absolutnie zakochana w powieściach tej autorki i nic się w tym temacie nie zmieniło. Danka Braun wykreowała niesamowicie wciągającą historię pełną barwnych postaci, zawiłych intryg, i duchów przeszłości ale również przedstawiającą pełen wachlarz ludzkich uczuć ale i ułomności. Bo świat nie jest romantyczną idyllą, jest również pełen wad: intryg, zazdrości i ludzkich słabości i autorka doskonale zdaje sobie sprawę o czym przekonuję się za każdym razem sięgając po jej powieści.
„Krew na sutannie” to historia absolutnie nietuzinkowa i polecam ją Wam z całego serca bo warta jest każdej minuty poświęconej lekturze, a mi nie zostało nic innego, jak tylko czekać na kolejną książkę autorki.





 Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prozami
 
"Córka pedofila"- Ewa Pirce

"Córka pedofila"- Ewa Pirce

"Bać powinniśmy się jedynie ludzi, bo to oni stanowią przyczynę wszelkiego zła, do nich wszystko się zaczyna i oni potrafią zniszczyć, zabić i pozbawić drugiego człowieka siebie. To ludzie są największymi potworami żyjącymi na Ziemi i chyba tak już pozostanie"

Tytuł: "Córka pedofila"
Autor: Ewa Pirce
Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika
Ilość stron: 320

   
     W ostatnim czasie przyzwyczaiłam Was do recenzji lekkich, raczej niewymagających książek, jednak tym razem przyszedł czas na pozycję z zupełnie innej półki. Dziś chciałabym skupić waszą uwagę na "Córce pedofila" Ewy Pirce. 

     Cóż może być lepszym wstępem niż sam tytuł krzyczący do nas z okładki? Tu raczej nie ma miejsca na delikatne, subtelne wprowadzenie w temat, gdyż główny wątek mamy podany na tacy.
Tak właśnie. Lexi- bo tak nazywa się główna bohaterka powieści- jest córką pedofila. Ojciec znęcał się nad nią i molestował od najmłodszych lat. Matka odeszła lata wcześniej, a nikogo więcej Lexi nie miała i mieć nie chciała, bo i po co? Ludzie zawsze byli dla niej tylko i wyłącznie źródłem wszelkiego cierpienia. Pytanie tylko czy skrzywdzona nastolatka da się przekonać, że życie wcale nie musi być takie złe?

     Już na samym początku, kiedy poznajemy Lexi, uderza nas ogrom nienawiści jaką otoczona jest dziewczyna. Oprócz sadystycznego ojca, musi zmagać się z szyderstwami rówieśników i ogólną niechęciom społeczeństwa. 
     Kiedy wydaje się, że to już koniec i Lexi decyduje się na ostateczny krok niespodziewanie powstrzymuje ją obecność nieznajomego chłopaka, który jak się wkrótce okaże, porządnie namiesza w życiu nastolatki. 
     Nieoczekiwane wydarzenia sprawiają, że nasza bohaterka w krótkim czasie zyskuje dwóch przyjaciół, równie skrzywdzonych przez los jak ona sama.  Niestety równie szybko i niespodziewanie jak  zyskała przyjaciół, tak również może ich stracić i to niezależnie od własnych chęci.
     Ile wrogości i cierpienia jest w stanie znieść jedna niewinna nastolatka i czy po tak traumatycznych przeżyciach uda jej się jeszcze chociaż polubić życie? O tym musicie przekonać się sami. 

      Kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania "Córki pedofila" bałam się, że nie udźwignę tego tematu, że ciężko będzie mi przebrnąć przez lekturę, jednak obawy te były absolutnie nieuzasadnione. Autorka przedstawia nam całą historię z punkt widzenia głównej bohaterki co bardzo pomaga wczuć się w opowieść, choć muszę przyznać, że nie jest to łatwe doświadczenie, gdyż Ewa Pirce stworzyła tak realistyczny świat, że niemal czujemy cały ból głównej bohaterki i razem z nią zaczynamy się zastanawiać się nad istotą życia a także nad śmiercią, której w tej lekturze nie brakuje.   

     "Córka pedofila" nie niezwykle emocjonująca historia, która wciąga już od pierwszych stron i nie pozwala oderwać się od niej aż do epilogu. Autorka wykreowała niesamowicie realistyczny świat, a świadomość, że historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami dodatkowo potęguje emocjonalne reakcje, towarzyszące lekturze. Mimo tak ciężkiego tematu książkę pochłania się niemalże błyskawicznie, choć wrażliwym duszom polecam przed rozpoczęciem lektury zaopatrzyć się w paczkę chusteczek, bo tematyka książki nie jest ani lekka, ani przyjemna i niewątpliwie ma to odzwierciedlenie w emocjach jakie towarzyszom czytelnikowi. 
"Córka pedofila" to nie lekka powieść na poprawę humoru, wręcz przeciwnie, to bardzo obciążająca emocjonalnie historia, którą nawet po jej zakończeniu ciężko wyrzucić z głowy, ale mimo tego, a może zwłaszcza dlatego jest zdecydowanie warta polecenia, bo czasami warto wyjść z własnej strefy komfortu i zobaczyć że świat, nie zawsze jest kolorowy.





 Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wieża Czarnoksiężnika


"Nie omijaj szczęścia"- Ewa Podsiadły-Natorska

"Nie omijaj szczęścia"- Ewa Podsiadły-Natorska

Udane życie nie jest kawiorem- luksusowym towarem dostępnym tylko dla wybranych. Jest na wyciągnięcie ręki. Dla wszystkich. Nie sprowadza się do pieniędzy, kariery, dóbr materialnych, wakacji spędzonych w drogich hotelach, malowania paznokci lakierem za dwieście złotych czy noszenia małego pieska w torebce. Tylko do dostrzegania tego, co wokół nas, robienia tego, co się kocha, do częstego sprawiania sobie przyjemności.” 

Tytuł: Nie omijaj szczęścia
Autor: Ewa Podsiadły-Natorska
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania:08.06.2016r.
Ilość stron: 574
ISBN: 978-83-287-0343-8

      Moi drodzy, dziś razem z Ewą Podsiadły-Natorską po razu drugi zabieram Was na wycieczkę do cudownie pozytywnego Radomia. Tylko czy Radom w dalszym ciągu jest tak szczęśliwym, pełnym Błękitnych Dziewczyn miejscem? Czy projekt zapoczątkowany przez Kaję Redo przetrwał czy też okazał się tylko sezonowym trendem? Tego wszystkiego dowiecie się czytając drugą część „Błękitnych Dziewczyn” tj. „Nie omijaj szczęścia”

      Po Kongresie Szczęśliwych Polek życie Kai Redo nabiera tempa. Dziewczyna postanawia związać się z Michałem i podjąć pracę w jego zakładzie fotograficznym, dostaje też propozycje współpracy z popularnym magazynem. Jednak jak wiadomo, kiedy życie zaczyna mienić się wszystkimi odcieniami różu należy uważać, bo kłopoty czają się tuż za rogiem i tylko czekają na odpowiedni moment, żeby nieproszone namieszać w naszym życiu. Tak też dzieje się w przypadku Kai i jej najbliższych: Jej związek zaczyna zbaczać z obranego kursu a w głowie Kai pojawiają się wątpliwości co do uczuć jej partnera, dodatkowo musi stawić czoła swojemu byłemu narzeczonemu, który chce odzyskać dziewczynę. Również najlepsze przyjaciółki Kai borykają się z problemami: Mini jest nękana przez stalkera, a Madzia spodziewa się potomstwa. Czy w natłoku wydarzeń i kłopotów Kaja nadal będzie optymistycznie patrzącą na świat Błękitną Dziewczyną?

W Pierwszej części serii Kaja dała się poznać jako pozytywna, nieco zwariowana młoda kobieta z tysiącem pomysłów na minutę i jedną misją- nauczyć Polki być szczęśliwe i niewątpliwie osiągnęła w tym temacie sukces a założona przez nią strona z dnia na dzień przyciągała nowych czytelników. Jednak zastanawiałam się, jak wyewoluuje jej postać w chwili, gdy pewne sprawy przestaną układać się po jej myśli i napotka pierwsze problemy. W „Nie omijaj szczęścia” dostałam odpowiedź na swoje pytania. Cóż, pojawiające się problemy na ogół  przytłaczają każdego jednak najważniejsze jest to, jak sobie z nimi radzimy gdy minie już początkowa frustracja i Kaja jest najlepszym wzorem tego, jak powinniśmy radzić sobie z problemami, gdyż jak to mówią „Kiedy życie daje Ci cytryny, zrób z nich lemoniadę” i mam wrażenie, że właśnie tą złotą zasadą kieruje się nasza bohaterka, która każdy problem potrafi przekuć w sukces. Kiedy większość ludzi załamałaby się pod ciężarem piętrzących się problemów Kaja postanawia zainicjować nową akcję w ramach "Szczęśliwych Polek" a mianowicie "Pamiętnik Pozytywów", w którym zachęca Polki do zapisywania, co miłego przytrafiło im się każdego dnia.  Cóż,  nic tylko brać z niej przykład. 

„Nie omijaj szczęścia” to niezwykle optymistyczna powieść o przyjaźni, miłości, ale przede wszystkim o szukaniu szczęścia we wszystkich aspektach życia, o sprawianiu sobie drobnych przyjemności i przede wszystkim o tym jak ważne jest życie w zgodzie z samym sobą. Mam wrażenie, że ta lektura jest skuteczniejsza niż niejeden poradnik motywacyjny: zaraża pozytywnym nastawieniem i pozwala spojrzeć na własne życie nieco łaskawszym okiem. Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy potrzebują zastrzyku pozytywnej energii.



Za egzemplarz dziękuję Business & Culture

  
"Historia pewnej zazdrości"- Danka Braun

"Historia pewnej zazdrości"- Danka Braun

     Moi drodzy, po tygodniach a nawet miesiącach nieobecności nastał czas by powrócić na bloga z nową recenzją, a jak wracać to tylko z przytupem dlatego też dziś mam dla Was recenzję ostatniej książki Danki Braun "Historia pewnej zazdrości"


"Zanim wpuścisz do swojego życia mężczyznę, który przychodzi do ciebie z sercem na dłoni, sprawdź, czy przypadkiem nie wyrwał go z piersi innej kobiety." 

 
Tytuł: "Historia pewnej zazdrości"
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 23.05.2017r.
ISBN: 9788365223838
Ilość stron: 410


     Jak wielokrotnie już wspominałam, jestem olbrzymią fanką Danki Braun dlatego też niebywałą radość sprawiło mi wydawnictwo proponując zamieszczenie mojej rekomendacji na odwrocie książki, jednak przed rozpoczęciem lektury naszła mnie dziwna refleksja: Miałam już tak wysokie oczekiwania względem autorki, że zaczęłam obawiać się rozczarowania i zastanawiać się czy jest jeszcze w stanie mnie czymś zaskoczyć i wiecie co? Udało się! Po zakończeniu lektury przecierałam oczy ze zdumienia: Danka Braun po raz kolejny stanęła na wysokości zadania i mam wrażenie, że każda jej książka jest jeszcze lepsza od poprzedniej, a kiedy czytelnikowi zaczyna się wydawać, że autorka wdrapała się już na szczyt literackiego kunsztu ona wyciąga kolejnego asa z rękawa i wbija czytelnika w fotel. 

     Ale może kilka słów o fabule:
"Historia pewnej zazdrości" podobnie jak pozostałe części serii opowiada o perypetiach rodziny Orłowskich. Kiedy zaczynamy lekturę życie Orłowskich przypomina istną sielankę: Wszyscy świętują powrót do zdrowia wybudzonego ze śpiączki Eryka, Krzysiek i Wiki sprawiają wrażenie szczęśliwej rodziny a i po kryzysie u Roberta i Renaty nie widać już śladu. Jednak jak to w życiu bywa rodzinna sielanka nie trwa długo: Eryk nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i odrzuca zarówno Wiki- nową partnerkę swojego ojca jak i Kamila-przyrodniego brata. Wiki z dnia na dzień wydaje się być coraz bardziej nieszczęśliwa, przytłacza ją nowa sytuacja a dodatkowo stale czuje na plecach oddech konkurencji w postaci Agi- matki Eryka i byłej żony Krzyśka. Krzysiek natomiast znajduje się między młotem a kowadłem- lawiruje między ukochaną, synem oraz ojcem starając się zadowolić wszystkich jednocześnie co niestety szybko okaże się być misją niewykonalną. 
Sporo tego? A to zaledwie część tego co czeka na was w książce. Wszak nie zapominajmy, że Robert ma jeszcze dorastającą właśnie córkę- Izę, która to właśnie wkracza w dorosłe życie i zaczyna je od nieszczęśliwej miłości, ale jako nieodrodna córeczka swojego tatusia dziewczyna będzie walczyć o swoje z uporem maniaka, z jakim skutkiem? O tym musicie przekonać się sami. Dodam tylko, że kiedy na scenę wkracza jeszcze bardziej apodyktyczny niż zwykle Robert i postanawia na własną rękę ułożyć życie swoim dorosłym dzieciom- robi się naprawdę ciekawie, ale więcej Wam nie zdradzę;)
     Kilka słów należy się również samym bohaterom, bo mam wrażenie, że w tej części najbardziej widać jak olbrzymią przeszli przemianę. 
Renata jest chyba najbardziej stabilną, niezmienną postacią w całej rodzinie, swego rodzaju ostoją, którą uwielbiam od zawsze. 
Co do Roberta mam natomiast mieszane uczucia: To taki typ człowieka, który ma w sobie to "coś", co sprawia, że mimo wszystkich jego irytujących cech, nie da się go nie lubić jako bohatera, ale jednocześnie, gdybym spotkała kogoś takiego w swoim życiu, mogłoby to się skończyć potężną awanturą, jednak bez względu na  jego despotyczne podejście do życia potrafi oczarować każdego. 
Krzysiek z kolei, który we wcześniejszych częściach nieco mnie irytował, w końcu dojrzał do roli ojca rodziny a nie jedynie- jak było dotychczas- syna słynnego ojca, co jest dla niego olbrzymim plusem, gdyż w końcu widać w nim świadomego, odpowiedzialnego mężczyznę. 
Jednak absolutnie największą przemianę przeszła Iza-  dotychczas nie zwracałam większej uwagi na tę postać, ot zwykła nastolatka ze swoimi fanaberiami, córeczka tatusia i właściwie to byłoby tyle. A tutaj niespodzianka. Nadszedł czas kiedy Iza dojrzewa i z elokwentnej choć nieco rozpieszczonej nastolatki przeistacza się w piękną, mądrą, świadomą swojej wartości kobietę i zapewniam Was, że ta metamorfoza robi naprawdę olbrzymie wrażenie. 

    Duży plus dla autorki za jej styl. Nie od dziś wiadomo, że piękno tkwi w prostocie, a jeżeli tę prostotę połączymy ze sporą dawką poczucia humoru- otrzymamy kombinację idealną i taki właśnie jest styl Danki Braun- nie zanudza czytelnika dziesiątkami nic nie wnoszących opisów, na każdej stronie toczy się wartka akcja, a poczucie humoru autorki jest jedyne w swoim rodzaju...

"Niestety przeciętnej kobiecie bardziej przydaje się uroda niż intelekt, ponieważ przeciętny mężczyzna ma przeważnie lepiej rozwinięty wzrok niż mózg"

"Czy rzeczywiście droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek? Czy po to żonaty facet idzie do kochanki, żeby najeść się pierogów?"

     Mam wrażenie, że w każdej książce autorka skupia się na innym problemie w relacjach międzyludzkich i tym razem, jak sam tytuł wskazuje wszystko skupia się wokół zazdrości i nie chodzi tu jedynie o tę najpopularniejszą formę tj. zazdrość w związkach, ale również w relacjach rodzinnych i po zakończeniu lektury nasunął mi się jeden wniosek- prawda stara jak świat: Dwoje to para, troje to tłum...

     Danka Braun po raz kolejny wzniosła się na wyżyny literackiego kunsztu i wyzwala w czytelniku pełen wachlarz emocji: bawi, wzrusza, chwilami złości i skłania do refleksji- jedno jest pewne- po lekturze "Historii pewnej zazdrości" nie będziecie żałować ani jednej minuty poświęconej tej książce i tylko żal, że taka krótka, bo te 400 stron dosłownie pożera się jednym tchem a na dalsze przygody rodziny Orłowskich musimy czekać kolejne kilka miesięcy, co niewątpliwie jest największym minusem tej serii, bo nie od dziś uważam, że na okładkach książek Danki Braun powinno pojawiać się ostrzeżenie: "UWAGA! SILNIE UZALEŻNIAJĄCE"


 Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prozami
 
"Latarnia umarłych"- Leszek Herman

"Latarnia umarłych"- Leszek Herman






Tytuł: "Latarnia umarłych"
Autor: Leszek Herman
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 23.11.2016r.
Ilość stron: 607
ISBN: 978-83-287-0394-0


     "Latarnia umarłych" to druga część słynnej już powieści "Sedinum" (>recenzja<) i jednocześnie moje drugie spotkanie z twórczością autora.
     Tym razem do Pauliny, Igora i Johanna dołączy również paczka angielskich przyjaciół naszego uroczego arystokraty, a to oznacza jeszcze więcej przygód, wrażeń i szalonych pomysłów.
"Siedem listów z Paryża"- Samantha Verant

"Siedem listów z Paryża"- Samantha Verant

Tytuł: "Siedem listów w Paryża"
Autor: Samatha Verant
Wydawnictwo: MUZA
Tłumaczenie: Agnieszka Wilga
Data premiery: 08.06.2016r.
ISBN: 978-83-287-0301-8
Ilość stron: 367
 

     Są takie historie, których człowiek sam nie wymyśli, one się po prostu dzieją, nie pytając nikogo o zdanie i na tym polega ich piękno. Właśnie z takim przykładem mamy do czynienia w przypadku książki Samanthy Verant "Siedem listów z Paryża"
Konkurs magazynu FANBOOK

Konkurs magazynu FANBOOK

Moi drodzy czytelnicy, tym razem to Wy macie okazje wykazać się i napisać recenzję najlepszej książki jaką czytaliście w tym roku. Magazyn Fanbook ogłosił konkurs na najlepszą recenzję książki, która ukazała się w 2016 roku. Konkurs bardzo ciekawy, więc gorąco zachęcam Was do udziału i 
życzę powodzenia;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...




zBLOGowani.pl

Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger