"Wszyscy ludzie przez cały czas"- Marta Guzowska

"Wszyscy ludzie przez cały czas"- Marta Guzowska

"Możesz oszukiwać wszystkich przez jakiś czas albo kilka osób przez cały czas, ale nie zdołasz oszukiwać wszystkich ludzi przez cały czas."

Tytuł: "Wszyscy ludzie przez cały czas"
Autor: Marta Guzowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania:08.04.2015r.
Ilość stron: 397

     Dziś mam dla Was recenzję książki, którą upolowałam już dość dawno, bo jakieś 2 lata temu i sporo czasu musiało upłynąć, żebym w końcu się za nią zabrała, ale cóż, co się odwlecze to nie uciecze i w końcu udało mi się dotrzeć do ostatniej strony. 

    "Wszyscy ludzie przez cały czas" to trzeci tom kryminalnej serii z Mario Ybl'em w roli głównej. W tej części słynny antropolog bierze udział w badaniach archeologicznych na Krecie, które zmienią jego życie. Słońce, plaża i turystyczne zabytki- czy nie z tym właśnie kojarzy Wam się Kreta? Nie tym razem. Przy tej lekturze możecie zapomnieć o sielskiej wizji wyspy rodem z katalogu biura podróży. Tu Kreta jawi się jako tajemnicze, nieco mroczne miejsce pełne zagadek, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością, a ludzie są zupełnie inni niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. 
      Tym razem Mario zostaje poproszony o pomoc przy stanowisku, na którym w ruinach starożytnej świątyni odkryto szkielet człowieka. Mario podejrzewa, że składano tam ofiary z ludzi, jednak szybko okazuje się, że tajemnice starożytnej Krety są niczym w porównaniu z tym, jakie sekrety wyspa skrywa obecnie a sam Mario chętnie wcieli się w rolę detektywa i spróbuje rozwikłać aktualne sprawy, tylko czy oby na pewno wszyscy chcą by prawda ujrzała światło dzienne? I komu tak naprawdę można zaufać w miejscu, w którym wścibski i arogancji antropolog wcale nie jest mile widziany? 

     Marta Guzowska poza tym, że jest pisarką, jest również doktorem archeologii. Pracowała na legendarnym stanowisku w Troi, prowadziła badania na terenie Grecji i Izraela, a prywatnie zjeździła całą Turcję, wyspy greckie i pół basenu Morza Śródziemnego, dlatego też w swoich książkach bazuje nie tylko na wyobraźni i research'u ale przede wszystkim własnej wiedzy i doświadczeniach, mimo tego jej styl urzeka pewną prostotą, autorka przemyca w poszczególnych wątkach tajniki archeologii, jednak robi to w bardzo subtelny, nienatarczywy sposób, dzięki czemu czytelnik przyswaja pewną wiedzę, jednak nie ma poczucia jakby studiował podręcznik, co niestety często bywa zgubne w przypadku wielu autorów, którzy mając olbrzymią wiedzę na dany temat bardzo chcą pochwalić się nią światu w każdej kolejnej powieści.
      Duży plus należy się autorce również za kreację głównego bohatera. Mario Ybl to niezwykle nietuzinkowa postać. Pewny siebie, przemądrzały, arogancki cwaniak. Teoretycznie- ciężko go znieść. Praktycznie- nie da się go nie lubić. Przez całą lekturę miałam gdzieś z tyłu głowy myśl, że z kimś mi się ta postać kojarzy, i na koniec olśniło mnie. Wiem, że popełnię teraz zbrodnię na literaturze porównując książkę do serialu telewizyjnego, ale dla mnie Mario Ybl to taki dr House antropologii i jak dla mnie jest to zdecydowanie wystarczający argument, by poznać pozostałe części z serii o jego przygodach.


     "Wszyscy ludzie przez cały czas" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale z pewnością nie ostatnie. Autorka stanęła na wysokości zadania i stworzyła ciekawy, nieoczywisty kryminał, który mimo tego, że rozwiązanie zagadki wcale nie jest proste i ciężko rozwiązać samodzielnie wszystkie zagadki przed zakończeniem lektury, nie wymaga od czytelnika specjalnego wysiłku czy skupienia na kilku wątkach  i pozwala zwyczajnie zrelaksować się podczas  czytania. Ja ze swojej strony zdecydowanie polecam.
"Szalona wiosna"- Aleksandra Tyl

"Szalona wiosna"- Aleksandra Tyl

"Czytał wszystko, łącznie z ogłoszeniami i nekrologami. Te ostatnie zostawiał sobie na koniec, na deser. Zawsze wprawiały go w dobry nastrój. Inni poumierali, a ja wciąż żyję-cieszył się nieustannie, starając się nie myśleć o tym, ile mu jeszcze zostało."

Tytuł: "Szalona wiosna"
Autor: Aleksandra Tyl
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 24.04.2018r.
Ilość stron: 463
ISBN: 978-83-65897-28-2

      Jak mówi znane przysłowie: "Cudze chwalicie swego nie znacie" i tak w dużej mierze jest niestety z polską literaturą. Sięgamy po pisarzy brytyjskich, amerykańskich czy skandynawskich, a nie zdajemy sobie sprawy, jakie perełki możemy znaleźć wśród polskich autorów. Osobiście kocham rodzimych pisarzy miłością absolutną, jednak wbrew powszechnej opinii, że Polacy potrafią pisać tylko kryminały, uważam, że literaturą polska powieścią obyczajową stoi. I dziś, przychodzę do Was z moim najnowszym odkryciem, którym jest "Szalona wiosna" Aleksandry Tyl. 
 
     Dorota- zwariowana, odważna i nieco nieokrzesana kobieta musi zmierzyć się z nową rzeczywistością: straciła pracę, ukochany mężczyzna zostawił ją dla innej, a na domiar złego wracając z imprezy zostaje napadnięta i okradziona i tylko kompletnym zbiegiem okoliczności trafia do  szamana, który twierdzi, że potrafi przenosić świadomość człowieka do innego ciała. Dorota, nie zastanawiając się długo postanawia skorzystać z okazji i zemścić się na swoim byłym, przenosząc się do ciała jego obecnej partnerki. Brzmi absurdalnie? Wyobraźcie sobie zatem, co się stanie, gdy świadomość Doroty w wyniku pomyłki trafi do ciała zupełnie obcego mężczyzny? Jedno jest pewne: Tu nie ma miejsca na nudę i mam nadzieję, że sami się o tym przekonacie. 
 
     "Szalona wiosna" to ostatnia już, czwarta część serii, jednak nie znaczy to, że jeśli nie przeczytaliście wcześniejszych części, to nie możecie sięgnąć po "Szaloną wiosnę", wręcz przeciwnie; książkę, nawet jako samodzielną powieść czyta się naprawdę dobrze i nie ma najmniejszych problemów z odnalezieniem się w fabule, czego sama jestem najlepszym przykładem, gdyż jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. 
 
     Aleksandra Tyl ma naprawdę lekkie pióro, posługuje się prostym językiem, ale włada nim perfekcyjnie tak, że czytelnik wręcz pochłania kolejne strony. Duży plus należy się również za konstrukcję książki, a mianowicie, podział na rozdziały, co jest obecnie coraz rzadziej stosowane, a znacznie ułatwia czytanie, zwłaszcza kiedy nie możemy pozwolić sobie na zarwanie nocy z lekturą w ręce i musimy znaleźć odpowiedni moment na przerwanie czytania.

Jedyny minus, jaki zauważyłam w całości to zakończenie. Po tak barwnej, wartkiej akcji spodziewałam się na koniec jakiś fajerwerków, a tego mi niestety zabrakło.
 
     "Szalona wiosna" to niezwykle lekka, pozytywna i nieco zwariowana powieść o kobietach, życiowych zakrętach i relacjach damsko-męskich, która bawi, ale również wzrusza, a sama autorka pokazuje, że nawet w przypadku powieści obyczajowych, w których powiedziano już naprawdę wiele i wydawałoby się, ciężko będzie wymyślić coś nowego, można wprowadzić powiew świeżości i sprawić, że czytelnik dostaje w swoje ręce książkę, niepodobną do niczego co wcześniej czytał. Zdecydowanie polecam wszystkim miłośniczkom powieści obyczajowych, a sama lecę nadrabiać zaległości i biorę się za wcześniejsze części serii. 
 
 
 
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prozami
 
 

"Nie porzucaj marzeń"- Augusto Cury

"Nie porzucaj marzeń"- Augusto Cury

"Posiadanie marzeń sprawia, że biedacy stają się królami, a ich brak zmienia milionerów w żebraków.Starzy ludzie dzięki marzeniom odzyskują młodość, podczas gdy młodzi, pozbawieni marzeń, zmieniają się w starców"

Tytuł: "Nie porzucaj marzeń"
Autor: Augusto Cury
Tłumaczenie: Katarzyna Stachowicz
Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 21.03.2018r.
Ilość stron: 208
ISBN: 978-83-276-3432-0
      Ostatnio chwaliłam się, że mam szczęście do dobrych książek i za co się nie wezmę- wszystko mi się podoba. I chyba w złą godzinę to powiedziałam, bo moje szczęście właśnie się skończyło. Tym razem sięgnęłam po książkę, która według zapowiedzi miała być poradnikiem dla tych, którzy zapomnieli jak ważne w życiu człowieka są marzenia. 

     Tematyka mnie zaintrygowała dlatego też chętnie sięgnęłam po książkę.  Autor postanowił na nieco niekonwencjonalne podejście do tematu i stara się zachęcić czytelnika do refleksji nad samym sobą przez analizę życiorysów wybitnych postaci takich jak Jezus, Abraham Lincoln czy Martin Luther King. W kolejnych rozdziałach przybliża nam profile psychologiczne swoich bohaterów, analizuje ich zachowania, to czym się kierowali, z jakimi trudnościami musieli się zmierzyć i jak przezwyciężali wszelkie trudności. Niestety na tym kończy się to, co mogę powiedzieć dobrego na temat tej książki. "Nie porzucaj marzeń" to zaledwie 200 stron, a ja męczyłam się z tą książką całe wieki. Sięgałam po nią kilkanaście razy z nadzieją, że przekonam się do lektury, która spędzała mi sen z powiek bo ciągle zastanawiałam się: "co jest z nią nie tak". 

Szczerze? Ciągnie nie znalazłam odpowiedzi na to pytanie. Tematyka jest ciekawa, autor doświadczony, ale cóż, chyba po prostu "nie zaiskrzyło". Z poradnikami zazwyczaj jest tak, że albo trafiają w człowieka i wtedy czytelnik jest w stanie wyciągnąć z nich dla siebie jak najwięcej i spojrzeć na swoje życie nieco inaczej, albo wręcz przeciwnie: mimo, że autor stara się nas przekonać do wprowadzenia pewnych zmian, do przewartościowania własnego życia i znalezienia dla siebie nowej drogi, to czasami po prostu to do nas nie trafia. I właśnie tak było tym razem. We mnie ta książka nie trafiła kompletnie, co nie znaczy, że w waszym przypadku będzie tak samo, cóż, musicie spróbować sami, w końcu "no risk no fun".



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins





"Powiem Ci coś"- Piotr Adamczyk

"Powiem Ci coś"- Piotr Adamczyk

"Kiedyś, gdy mężczyzna spotykał kobietę, zostawał z nią do końca życia, może dlatego, że było krótkie. Potem pojawiła się teoria, że związek wypala się po siedmiu latach i ludzie masowo zaczęli się rozwodzić. Dziś naukowcy mówią, że kryzys następuje po czterech, a nawet już po trzech latach. Niebawem pewnie ogłoszą, że zaczyna się miesiąc przed  ślubem. Tak czy owak, jedno jest pewne. Miłość to produkt o coraz krótszym terminie ważności."

Tytuł: "Powiem Ci coś"
Autor: Piotr Adamczyk
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Data wydania: 08.03.2018r.
Ilość stron: 366
ISBN: 978-83-65897-24-4

      Piotr Adamczyk- postać, która w rodzimym, literackim światku znana jest absolutnie każdemu (i wbrew pozorom wcale nie musi kojarzyć się z popularnym aktorem znanym z roli Papieża:D). Dziennikarz, laureat licznych nagród za reportaże, których napisał już w swojej karierze kilkaset (mimo że z wykształcenia jest filozofem), a także autor książek.  Jego "Pożądanie mieszka w szafie"- stała się absolutnych bestsellerem. Teraz autor powrócił z nową, historią i powiem Wam jedno: Po lekturze "Powiem Ci coś" nic już nie będzie takie jak wcześniej.

"Ekologicza zemsta"- Małgorzata J. Kursa

"Ekologicza zemsta"- Małgorzata J. Kursa

"Kobieta to jednak niezrozumiały dla normalnego człowieka twór boży."

Tytuł: "Ekologiczna zemsta"
Autor: Małgorzata J. Kursa
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 25.10.2012r.
Ilość stron: 247
ISBN: 978-83-932841-7-7

      Zauważyłam, że ostatnio mam szczęście do dobrych książek. Czego nie wezmę do ręki- wszystko mi się podoba, chociaż nie wiem, czy to kwestia szczęścia, czy może obniżyłam loty i stałam się mniej wymagająca? Niemniej jednak do powieści Małgorzaty Kursy mam słabość "od pierwszego zaczytania" i zawsze chętnie sięgam po jej książki bo potrafią poprawić czytelnikowi nastrój w najbardziej beznadziejnych momentach. Nie inaczej było i tym razem. "Ekologiczna zemsta" to naturalny antydepresant i już na wstępie ostrzegam, przy tej książce ubawicie się do łez!

     Malwina i Eliza to dwie dojrzałe kobiety i niegdyś bliskie przyjaciółki. Kiedy Malwina po latach życia na obczyźnie wraca do ojczyzny chce odnowić znajomość, a gdy dowiaduje się, że Eliza została okradziona postanawia pomóc przyjaciółce zemścić się na złodzieju. Jako że policja nie miała wystarczających dowodów by rozwiązać sprawę, kobiety postanawiają na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość posługując się dość nieoczywistymi środkami. Pomocą służą im syn Elizy- Piotr wraz z nowo poznaną dziewczyną- Lalą.  
     Jednak szybko okazuje się, że w Kraśniku jest więcej rzezimieszków, którym wypadałoby dać nauczkę. Na kim ostatecznie zemści się "ekologiczny gang" i w jakie tarapaty wpadną dwie niesforne i nieco zwariowane kobiety? Cóż, tego nie da się opowiedzieć, to trzeba po prostu przeczytać;)

     "UWAGA! TO NIE JEST KSIĄŻKA DLA WIECZNIE NIEZADOWOLONYCH PONURAKÓW!"- Brzmi napis na odwrocie każdej powieści Małgorzaty Kursy, które czytałam i na dobrą sprawę jest to trafione w samo sedno podsumowanie twórczości autorki. Często słuchając wypowiedzi autorek powieści obyczajowych lub czytając ich książki mam wrażenie, że na siłę próbują narzucić sobie pewnego rodzaju misję by ich książki sprawiały wrażenie poważniejszych, niż są w rzeczywistości. Próbują za wszelką cenę wpleść jakieś moralizatorskie wątki lub skłonić czytelników do refleksji z lepszym lub gorszym skutkiem, bo uważają, że prosta relaksująca historia do poczytania na długie wieczory to za mało, że to za proste i kończy się zazwyczaj na tym, że próbują rywalizować same ze sobą byle tylko było mądrzej, poważniej, dojrzalej etc. Małgorzata Kursa wyłamała się z tego trendu i od samego początku jej "misja" jest jedna: bawić czytelnika i jest to strzał w dziesiątkę. Autorka pisze bardzo prosto: nie kombinuje, nie tworzy pięćdziesięciu bohaterów i miliona wątków tylko skupia się na dwóch, trzech konkretnych wątkach, które staranne prowadzi od pierwszej do ostatniej strony. 
     Dużym plusem są bardzo dobrze wykreowani, charyzmatyczni bohaterowie, których pomysły przekraczają wszelkie granice wyobraźni czytelnika, a dialogi dosłownie zwalą go z nóg. Malwina i Eliza do bohaterki nie do podrobienia, dwie dorosłe ale nieco nieokrzesane kobiety z milionami zwariowanych pomysłów na minutę i wyjątkowym talentem do pakowania się w tarapaty. Jedno jest pewne: z nimi nie można się nudzić.   

     "Ekologiczna zemsta" to bardzo lekka i przezabawna historia, która wciąga już od pierwszego zdania. Lekkie pióro i niesamowite poczucie humoru autorki sprawiają, że jeśli już sięgniecie po lekturę nie oderwiecie się od niej do samego końca. Ale uważajcie, Małgorzata Kursa wie, jak uzależnić czytelnika od swoich powieści, więc kiedy już sięgniecie po pierwszą z nich od razu będziecie chcieli więcej i więcej...
"Początek"- Dan Brown

"Początek"- Dan Brown

Czas, który kiedyś był dla nas okazją do samotnej refleksji- kilka minut w autobusie, spacer do pracy albo chwila oczekiwania na umówione spotkanie- stały się teraz nie do wytrzymania, dlatego impulsywnie sięgamy po telefon komórkowy, słuchawki i gry, niezdolni oprzeć się uzależniającej technologii. Cuda przeszłości powoli znikają, zastępowane nieustannym głodem wszystkiego, co najnowsze”

Tytuł: Początek
Autor: Dan Brown
Wydawnictwo: Sonia Draga
Tłumaczenie: Paweł Cichawa
Data premiery: 03.10.2017r.
Ilość stron: 576
ISBN: 9788381101431

 
      Dan Brown- jedni go kochają, drudzy nienawidzą, a jeszcze inni zupełnie nie rozumieją jego fenomenu. Dla jednych jest mistrzem gatunku, dla drugich zaś przereklamowanym tworem ambitnego PR-owca. Jednak wśród miłośników literatury, a zwłaszcza powieści sensacyjnych, próżno szukać osoby, która nigdy nie słyszała o autorze i jego najpopularniejszych powieściach, jak chociażby przeniesione na szklany ekran: „Kod da Vinci” czy „Anioły i Demony”. Swoją drogą bądźmy szczerzy, kto na hasło „Robert Langdon” nie widzi przed oczami twarzy Toma Hanksa?
Bez względu na to, czy Browna się kocha czy nienawidzi, trzeba mu oddać jedno: stał się swego rodzaju symbolem gatunku i mimo że konkurencja rośnie to za każdym razem kiedy tylko po kilku latach przerwy Dan Brown pojawia się z nową książką, za każdym razem staje się ona Bestsellerem i jest szeroko komentowana w literackim światku. Nie inaczej było tym razem. Dan Brown, wrócił z nową książką i po raz kolejny wywołał burzę...

      Znany z wcześniejszych części serii Robert Langdon zostaje zaproszony przez swojego przyjaciela i byłego studenta- Edmonda Kirscha do Muzeum Guggenheima w Bilbao, gdzie ekscentryczny futurysta ma ogłosić światu swoje najnowsze odkrycie, które-jak zapowiada gospodarz wieczoru- ma obalić wszystkie dotychczasowe wierzenia dotyczące powstania świata i odpowiedzieć na fundamentalne pytania, na które ludzkość od zawsze szukała odpowiedzi:
„Skąd pochodzimy” i „Dokąd zmierzamy”. Jednak niespodziewanie, tuż przed rozpoczęciem prezentacji Kirch zostaje zastrzelony na oczach zebranych gości.
Robert Langdon w towarzystwie Ambry Vidal- przyjaciółki Kirscha i jednocześnie przyszłej królowej Hiszpanii ucieka z muzeum i z pomocą pozostawionych przez Edmonda wskazówek i wynalazków, próbuje znaleźć sposób, by dowiedzieć się, co tak naprawdę odkrył Kirsch i pokazać światu jego dzieło. Jednocześnie oboje chcą dowiedzieć się kto stoi za morderstwem, którego byli świadkami, nieoczekiwanie okazuje się, że kolejne tropy prowadzą do... pałacu królewskiego. Czy to możliwe by przyszły król Hiszpanii miał coś wspólnego z zamordowaniem słynnego futurysty, czy może Kościół postanowił za wszelką cenę nie dopuścić do ogłoszenia odkrycia, które zburzy cały ich dotychczasowy ład? I cóż takiego odkrył Edmond Kirsch, że ktoś posunął się do zbrodni, by tylko jego prezentacja nie ujrzała światła dziennego? Cóż, tego wszystkiego dowiecie się po zakończeniu lektury.

      „Początek” to moje kolejne spotkanie z twórczością Dana Browna i za każdym razem jestem pod ogromny wrażeniem tego, jak sprawnie autor potrafi manipulować czytelnikiem i kierować jego myśli w kierunku, który okazuje się ślepą uliczką, po to by na końcu pokazać prawdę tak oczywistą, że aż dziwne, że samemu się wcześniej na to nie wpadło. Nie inaczej jest i tym razem. „Początek” to kolejna znakomita część serii z Robertem Langdonem i czytelnicy, którzy już znają te książki wiedzą doskonale, czego można się po autorze spodziewać, bo Brown w każdej swojej powieści posługuje się pewnym szablonem. Niemniej jednak ten szablon się sprawdza, a zawiłe intrygi i nowa tematyka sprawiają, że rozwiązania kolejnych zagadek wcale nie są oczywiste. Natomiast tym, którzy nie znają jeszcze twórczości Browna powiem jedno: Naprawdę warto. „Początek” to kawał dobrej sensacji, z nawiązaniami do historii, sztuki i religii, ale tym razem pojawił się również wątek technologii i sporo w tej powieści prawdy o tym, w jaki sposób my sami funkcjonujemy dziś w świecie, w którym jesteśmy niejako zakładnikami nowoczesnych technologii.
W każdym razie zapewniam Was, że Dan Brown nadal jest w świetnej formie i „Początek” jest tego najlepszym dowodem. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom gatunku, zwłaszcza, że na kolejną nowość spod ręki słynnego mistrza sensacji przyjdzie nam zapewne czekać kolejne kilka lat.
"Krew na sutannie"- Danka Braun

"Krew na sutannie"- Danka Braun

"Cóż, każda kobieta marzy o księciu na białym koniu, niestety zazwyczaj kończy się to na romansie ze stajennym."

 
Tytuł: Krew na sutannie
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 23.01.2018r.
Ilość stron: 352
ISBN: 978-83-65223-93-7


     I oto jest, po kilku miesiącach oczekiwania, które ciągnęły mi się niemiłosiernie, pojawiła się nowa książka Danki Braun!
     Tym razem przed rozpoczęciem lektury obiecałam sobie, że będę się przyglądać tej książce znacznie dokładniej niż poprzednim powieściom autorki. Bo przecież nie może być ciągle tak idealnie, prawda? Ile można w kółko chwalić i chwalić? I z takim nastawieniem zabrałam się za lekturę i w tym miejscu powinnam zamieścić całą listę rzeczy, które w książce mi się nie podobały: że fabuła słaba, że bohaterowie jacyś tacy „papierowi”, że humor nie ten i styl jakby stracił, ale w sumie to każdemu zdarza się gorszy moment. I przy wydawaniu średnio 2 książek w roku od kilku lat byłoby to w pełni usprawiedliwione. Ale cóż niestety nic takiego napisać Wam nie mogę, bo już po pierwszych pięćdziesięciu stronach przepadłam absolutnie wciągnięta w wir wydarzeń zaserwowanych nam przez Dankę Braun.

      Tym razem zostawiamy nieco z boku rodzinę Orłowskich, by rozwiązać pewną kryminalną zagadkę i poznać historię tajemniczej Beaty Tomczyk.
      Mark Biegler na prośbę znajomej Roberta Orłowskiego postanawia użyć swoich detektywistycznych zdolności by znaleźć mordercę prowincjała Edwarda Nasiadki- przełożonego Zgromadzenia Księży Katechetów.
       Szybko wychodzi na jaw, że powszechnie szanowanym prowincjał, wcale nie miał tak krystalicznego życiorysu, jak powszechnie sądzono, a z każdym kolejnym dniem śledztwa wydłuża się lista wrogów Nasiadki, a co za tym idzie, potencjalnych morderców. Tylko kto ostatecznie zabił? Aby dojść do prawdy Mark postanawia połączyć siły z komisarzem Biedą, jednak Zgromadzenie Księży Katechetów to dość zamknięty krąg niechętnie współpracujący nawet z Markiem, którego sami wynajęli.

       W międzyczasie poznajemy historię życia Beaty Tomczyk. Kobieta, która sama prosiła Marka o pomoc w odnalezieniu mordercy okazuje się mieć ze Zgromadzeniem znacznie więcej wspólnego, niż początkowo twierdziła. Na jaw wychodzą nowe fakty z życia Beaty, i jej powiązania z księżmi. Jaką naprawdę tajemnicę skrywa kobieta i czy ma coś wspólnego ze śmiercią prowincjała Nasiadki? Cóż, pewne jest jedno: w tej powieści nic nie jest takie, jakie się wydaje, a pierwsze wrażenia bywają bardzo mylne.

      Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele o bohaterach, by nie zepsuć Wam zabawy podczas czytania, ale zapewniam Was, że mimo iż są to postacie odbiegające swoim zachowaniem i charakterem od Orłowskich to, są to niesamowicie barwne, charyzmatyczne postacie, o których, nawet po zakończeniu lektury ciężko zapomnieć.

      Pomimo tego, że książka jest absolutnie spójna z poprzednimi powieściami autorki, to tym razem autorka pokusiła się o coś, czego wcześniej nie było: nawiązania do obecnej sytuacji społecznej i aktualnie panujących realiów a ponadto uderzyła w moim zdaniem, bardzo trudny w Polsce temat jakim jest kler. Nie oszukujmy się, w takim kraju, jakim jest Polska, gdzie Kościół ma ogromny wpływ na praktycznie każdą dziedzinę ludzkiego życia (i niestety nie ma znaczenia, czy i w co, człowiek wierzy, Kościół po prostu jest obecny w życiu każdego, czy ktoś tego chce, czy nie) uderzenie, nawet w fikcyjnej historii, w kler jest swojego rodzaju wsadzeniem kija w mrowisko i osobiście Danka Braun bardzo mi tym zaimponowała, bo mimo że historia jest wymyślona, to zawiera wiele prawd, które mają swoje odzwierciedlenie w realnym świecie: Bo idealizujemy księży, że wierzący często traktują ich jako kogoś lepszego, swojego rodzaju „nadludzi”, a prawda jest taka, że ksiądz to taki sam śmiertelnik jak każdy z nas i niejedno ma na swoim sumieniu i najwyższa pora abyśmy my-jako społeczeństwo w końcu to zauważyli.

    Jednak nie myślcie sobie, że nagle, po serii książek o charakterze stricte rozrywkowym autorka postanowiła wziąć się za literaturę misyjną, nie, nie, nie- to nadal jest ta sama niezastąpiona Danka Braun, która swoim poczuciem humoru potrafi doprowadzić do śmiechu największego ponuraka;)


„Ostatnio mordercy rozmnażają się jak muchomory sromotnikowe po deszczu. Kurwa mać, urządzili sobie casting na mordercę! Prokurator wściekły, bo miał taką fajną morderczynię, a tu nagle ksiądz też chce być mordercą.”


      Ale żeby nie było, że jest tak całkiem idealnie to znalazłam pewien szczegół, który lekko irytował mnie podczas lektury, a mianowicie zaburzona chronologia. Co prawda „Krew na sutannie” nie jest bezpośrednią kontynuacją „Historii pewnej zazdrości” a raczej książką odrębną, jednak biorąc pod uwagę, że występują w niej również Orłowscy, byłoby dobrze, gdyby chronologia książek została zachowana, tymczasem akcja najnowszej powieści toczy się przed wydarzeniami z „Historii pewnej zazdrości” to nieco zaburza odbiór fragmentów poświęconych Orłowskim.

     Cóż ja Wam mogę powiedzieć? Nie od dziś wiadomo, że jestem absolutnie zakochana w powieściach tej autorki i nic się w tym temacie nie zmieniło. Danka Braun wykreowała niesamowicie wciągającą historię pełną barwnych postaci, zawiłych intryg, i duchów przeszłości ale również przedstawiającą pełen wachlarz ludzkich uczuć ale i ułomności. Bo świat nie jest romantyczną idyllą, jest również pełen wad: intryg, zazdrości i ludzkich słabości i autorka doskonale zdaje sobie sprawę o czym przekonuję się za każdym razem sięgając po jej powieści.
„Krew na sutannie” to historia absolutnie nietuzinkowa i polecam ją Wam z całego serca bo warta jest każdej minuty poświęconej lekturze, a mi nie zostało nic innego, jak tylko czekać na kolejną książkę autorki.





 Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prozami
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...




zBLOGowani.pl

Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger