"Zimna sprawa"- Katarzyna Bonda

"Zimna sprawa"- Katarzyna Bonda


       Jak dobrze wiecie, jestem fanką serii z Hubertem Mayerem i jeśli chodzi o książki Katarzyny Bondy- zawsze polecam właśnie ten cykl. Osiemnastego maja premierę miała najnowsza, siódma już część przygód naszego nieposkromionego profilera, więc oczywiście nie mogłam jej sobie darować.

    Chodź podobno, nie ocenia się książek po okładce, to jak dobrze wiemy, jest to pierwsza rzecz, która przykuwa oko czytelnika i często decyduje, czy ktoś sięgnie po tę jedną, konkretną książkę, czy z całego regału jego uwaga skupi się na jakiejś innej. Bardzo rzadko piszę tutaj swoje opinie na temat okładek i zazwyczaj, żebym poświęciła im jakąkolwiek uwagę, coś musi mnie wyjątkowo zachwycić... lub wkurzyć. Niestety w tym przypadku była to druga opcja. Okładka sama w sobie nie jest zła i pewnie gdyby nie była to kolejna część serii z Meyerem, nawet nie zwróciłabym na nią uwagi, bo tak naprawdę jest zwyczajna, mroczna- podobna do setek innych okładek kryminałów i nie ma w tym nic złego. Tyle tylko, że seria z Meyerem miała określoną szatę graficzną- białą, czystą, klasyczną- bardzo skromną i charakterystyczną i nawet gdyby nie widniało tam nazwisko autorki, każdy fan od razu wiedziałby, o jaką serię chodzi. Widziałam, że nowa okładka budzi kontrowersję i widziałam wpis autorki o tym, że po sześciu częściach pora na odświeżenie okładek. Tylko czy naprawdę jest sen zmieniać coś, co było dobre tylko po to, żeby było "inne"? Dla mnie to zupełnie zbędna zmiana, ze szkodą dla serii. Oczywiste jest, że fani Meyera sięgnął po książkę bez względu na to, jak będzie wyglądać okładka, jednak pierwsze wrażenie pozostaje. 

     Ale skoro już wylałam swoje gorzkie żale na okładkę, przejdźmy do kwestii ważnych- czyli zawartości, bo tutaj dopiero się dzieje...

    Po wydarzeniach z "Balwierza" Hubert nie może dojść do siebie. Bezskutecznie próbuje zagłuszyć wyrzuty sumienia, rzucając się w wir pracy. Jego nowatorski Wydział Wsparcia Dochodzeń, stał się swego rodzaju karą wymierzoną mu przez ministra Czajkowskiego. Jednak Hubert zawsze był niepokorny i żadne rozkazy nie są w stanie zatrzymać go za biurkiem, gdy pojawia się sprawa, warta uwagi, a takowa pojawia się szybko...
  
Aspirant Grzegorz Kaczmarek- podwładny Meyera, próbuje rozwikłać sprawę zaginięcia zaprzyjaźnionej rodziny Garbarczyków z poznańskiej dzielnicy Sołacz. Przed siedmioma laty, sześcioosobowa rodzina z dnia na dzień znika bez śladu. Przez cały ten czas nikt nie był w stanie trafić na ich trop. Tymczasem w podpiwniczeniu ich domu policja odnajduje ciała kobiety i trójki dzieci- sposób dokonania zbrodni i pochówku sugeruje mord rytualny, spekulacje podsyca fakt, że szwagier Garbarczyka jest przywódcą sekty religijnej. W tym samym czasie, mieszkająca w Niemczech siostra Garbarczyka otrzymuje przesyłkę z odciętymi, męskimi dłońmi...

    "Zima sprawa" jest siódmą częścią serii z Hubertem Meyerem i jeśli czytaliście poprzednie to zapewne, pamiętacie jak wiele się w nich działo i szczerze, nie wierzyłam, żeby Katarzyna Bonda będzie w stanie przebić w jakikolwiek sposób "Balwierza", który dla mnie był najlepszą, ze wszystkich przeczytanych przeze mnie książek, w dorobku autorki. A jednak... to, co tym razem zaserwowała nam Bonda, wymyka się wszelkim wyobrażeniom o serii i samej autorce. Mnogość i zawiłość wątków sprawia, że przy książce naprawdę trzeba się skupić, by nie umknął nam żaden istotny szczegół, który kilkanaście stron dalej może skierować fabułę na zupełnie inne tory. Oprócz typowo kryminalnej warstwy, mamy tu rozbudowany motyw sekty i obrzędów, które wyjątkowo urozmaicają fabułę.

    Ale cała seria, nie byłaby taka sama gdyby nie postać Meyera i poza toczącym się śledztwem, istotne są również wydarzenia, które dotyczą stricte postaci profilera, a nie ma on łatwego czasu w swoim życiu: śmierć ukochanej kobiety, poczucie winy, a na dodatek wymarzony wydział, który w rzeczywistości stał się pułapką zastawioną na niego przez Czajkowskiego. Na domiar złego wracają stare sprawy, znane czytelnikom z "Klatki dla niewinnych", a to zwiastuje kolejne problemy...

    O ile sam pomysł i większa część fabuły absolutnie mnie zachwyciła, o tyle jestem nieco rozczarowana zakończeniem. Sprawa, która przez ponad 300 stron, przybierała przeróżne formy, pełna była nietuzinkowych motywów i zwrotów akcji zakończyła się według mnie dość banalnie. Ale cóż mogę powiedzieć: prawda zazwyczaj okazuje się znacznie mniej widowiskowa od domysłów i nie to będzie idealne podsumowanie zakończenia.

     "Zimna sprawa" to niebanalny, intrygujący, nieco przekorny i pełen niespodziewanych a momentami wręcz absurdalnych zwrotów akcji kryminał. Niewiele jest polskich autorek, które byłyby w stanie napisać tak zawiłą fabułę, nie gubiąc się w niej i nie męcząc przy tym czytelników, a Bondzie ta sztuka udała się perfekcyjnie i szczerze, nie mogę doczekać się kolejnej części, bo za każdym razem kiedy wydaje mi się, że Katarzyna Bonda osiągnęła już szczyt swoich możliwości i że nic lepszego nie da się wymyślić, ona wychodzi z kolejną książką i udowadnia, że dla niej szczyt nie istnieje. 


Tytuł: "Zima sprawa"
Autor: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 18.05.2022 r.
Ilość stron: 352
ISBN:
9788328722439 

 INNE KSIĄŻKI AUTORKI:
"Sprawa Niny Frank"
"Tylko Martwi nie kłamią"
"Klatka dla niewinnych"
"Balwierz"
"Motyw ukryty"
"Okularnik"


"Chcę ci zaufać"- Daria Rajda

"Chcę ci zaufać"- Daria Rajda

     


    Dziś przychodzę do Was z recenzją książki, która swoją premierę miała już jakiś czas temu, jednak dopiero teraz udało mi się ją przeczytać, a mowa o najnowszej powieści Darii Rajdy- "Chcę Ci zaufać".

    Macie czasami takie chwile, kiedy wszystko idzie nie tak jak powinno, macie wyjątkowego pecha i stale znajdujecie się w złym miejscu, w złym czasie? Jeśli tak, to zapewniam wam, że wcale nie jest tak źle, jak wam się wydaje, a żeby się o tym przekonać koniecznie powinniście przeczytać tę książkę i poznać historię Natalii- głównej bohaterki, której życie jednego dnia wywraca się do góry nogami: zdradzona przez męża postanawia poszukać ukojenia u najlepszej przyjaciółki, jednak po drodze staje się świadkiem porachunków gangsterskich. Jedynie dzięki pomocy tajemniczego motocyklisty udaje jej się uciec przed napastnikami, jednak szybko okazuje się, że jej wybawca wcale nie jest tak kryształowy jak mogłoby się wydawać i sam skrywa wiele tajemnic...

    Darię mieliście okazję poznać przy okazji jej dylogii "Wczorajsza róża", która miała premierę kilka lat temu. Pamiętam, że już wtedy zachwyciła mnie swoim debiutem i co jakiś czas podpytywałam ją o nową książkę, jednak na tamten jej priorytety były nieco inne, ale cóż mogę wam powiedzieć- opłacało się czekać!  

   Podobnie jak "Wczorajsza róża"- "Chcę Ci zaufać" jest powieścią utrzymaną w konwencji sensacyjno-romantycznej z szeroko rozbudowanym wątkiem gangsterskim. Sam motyw przewodni jest dość popularny i chętnie wykorzystywany w podobnych powieściach: Młoda kobieta, będąca w trakcie życiowej rewolucji, pakuje się w poważne kłopoty, z których ratuje ją tajemniczy nieznajomy- typ bad boya, jednak na tym się nie kończy. Oprócz romantycznej historii autorka serwuje nam motyw handlu kobietami, zabójstw na zlecenie, czy śledztwa detektywistycznego- dla każdego coś miłego;)

    Osobiście bardzo lubię twórczość autorki za sposób w jaki autorka potrafi poprowadzić akcję, bazującą na pozornie prostym i oczywistym scenariuszu. Nie oszukujmy się- tematyka książki nie jest niczym nowatorskim a jednak jest "to coś" co sprawia, że w przeciwieństwie do innych, podobnych lektur, akurat tę konkretną czytam z przyjemnością. Pozornie prosta fabuła otwiera przed czytelnikiem coraz to nowe wątki i zaskakuje nagłymi zwrotami akcji dzięki czemu przy lekturze naprawdę nie można narzekać na nudę. 

"Chcę Ci zaufać" to propozycja na świetnie spędzony dzień na leżaku lub wieczór z kubkiem herbaty- lekka, przyjemna- a jednocześnie wciągająca i intrygująca lektura, przy której naprawdę można odpocząć. Charyzmatyczny i momentami naprawdę zabawni bohaterowie i dynamiczna, pełna zwrotów akcja w połączeniu z lekkim piórem autorki stanowią zestawienie idealne i myślę, że większości czytelników, lubujących się w podobnych lekturach, książka przypadnie do gustu. Sama jestem zachwycona i mam nadzieję, że na kolejną powieść Daria nie będzie nam kazała czekać następnych trzech lat:)

Tytuł: Chcę Ci zaufać
Autor: Daria Rajda
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 25.02.2022 r.
Ilość stron: 330
ISBN:
9788382900088

INNE KSIĄŻKI AUTORKI:
"Wczorajsza róża"
"Wczorajsza róża t.2: Nic nie łamie się tak, jak serce"


"O włos" Katarzyna Bonda

"O włos" Katarzyna Bonda

 "Nie ma pięknych zbrodni. Są tylko piękne ofiary..."

 
    Katarzyna Bonda nie zwalnia tempa i zaskakuje czytelników nową serią kryminalną, zapoczątkowaną książką "O włos".

    Autorka słynie z dość skomplikowanych i problematycznych głównych bohaterów swoich powieści i nowy cykl nie odbiega tu od wypracowanej normy: Tym razem pierwsze skrzypce gra Jakub Sobieski- były policjant, odsunięty od służby w atmosferze skandalu, który obecnie mieszka w przyczepie campingowej, jeździ Uberem, a dodatkowo rozwozi narkotyki.- Cóż, jeśli dotychczas wydawało Wam się, że Meyer jest skomplikowaną postacią to Sobieski bije go na głowę...

    Ale zacznijmy od początku: W Lesie Kabackim zostały znalezione zwłoki dwóch młodych kobiet, których ciała zostały zbezczeszczone w okropny sposób, co budzi grozę lokalnej społeczności, a sam morderca szybko zyskuje miano "Kosiarza z Kabat". Wkrótce okazuje się, że morderca poluje na siostry, a jego ofiary powiązane są z lokalną agencją pań do towarzystwa. Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie Beata- córka właścicielki agencji- jej przyrodnią siostra prosi Jakuba o pomoc w rozwiązaniu zagadki i odnalezieniu siostry. Widząc nieskuteczność działań policji postanawiają na własną rękę złapać kosiarza z Kabat, jednak z każdym kolejnym rozdziałem sprawa staje się coraz bardziej zagmatwana, a nasi samozwańczy detektywi nie mogą ufać już nikomu.

    Katarzyna Bonda, rozpoczynając nową serię, wprawiła czytelników w osłupienie. Kiedy wszyscy czekali na kolejny tom przygód Meyera (którego premiera już 18-go maja;)), autorka postanowiła przedstawić światu Jakuba Sobieskiego, który de facto jest postacią bardzo zbliżoną do Meyera. Mimo wielu różnic obaj mają w sobie pewien wewnętrzny bunt, który bardzo upodabnia ich do siebie.

    Sam styl obu serii również jest bardzo podobny. Początkowo ciężko było mi się wciągnąć w "O włos", bo sporo w niej opisów bohaterów i relacji między nimi, jednak jest to cecha wspólna większości powieści otwierających serię, kiedy to autor chce jak najlepiej przedstawić bohaterów, z którymi będziemy spotykać się w kolejnych tomach, więc nie robiłabym z tego wielkiego zarzutu, niemniej mam nadzieję, że w następnych częściach autorka ominie już nieco przysługi wstęp i szybciej rozwinie akcję.

    Sama historia jest równie interesująca co skomplikowana. Zawiłość kolejnych wątków, bohaterów i historii jest na tak wysokim poziomie, że momentami naprawdę można się pogubić. Konia z rzędem temu, kto będąc w połowie lektury, domyśli się rozwiązania- ja nie podołałam i dopiero zbliżając się do końca, zaczęło mi się co nieco rozjaśniać i udało mi się połączyć wszystkie wskazówki.

    "O włos" to książka, która z pewnością przypadnie do gustu fanom Huberta Meyera- podobna konstrukcja, bohaterowie i styl prowadzenia wątków, za to nowe historie i świeża krew- czego chcieć więcej? Ja jestem w pełni usatysfakcjonowana i z przyjemnością sięgnę po kolejną część:)

 

Tytuł: "O włos"
Autor: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: Muza
Data wydania:23.03.2022 r.
Ilość stron: 352
ISBN: 9788328720114

"Projekt Riese"- Remigiusz Mróz

"Projekt Riese"- Remigiusz Mróz

  "Każda naj­mniej­sza de­cy­zja, którą pod­ją­łeś w życiu, do­pro­wa­dzi­ła cię do tego kon­kret­ne­go miej­sca, tu i teraz. Je­żeli pod­jął­byś w którym­kol­wiek mo­men­cie inną, znaj­do­wał­byś się gdzie in­dziej."

   Są książki, które od pierwszych stron wciągają czytelnika w swój świat i już na wstępie wiemy, że przepadliśmy i nie odpuścimy, dopóki nie dotrzemy do ostatniej strony, są takie, które już od samego wstępu męczą i na siłę próbujemy przebrnąć przez nie, by w końcu poddać się po dwustu stronach, wreszcie, są też takie, które czytamy nie wiedząc po co i dlaczego, ale jednak czytamy do końca i właśnie do tej ostatniej kategorii należy dla mnie najnowsza powieść Remigiusza Mroza o jakże chwytliwym tytule "Projekt Riese"

    Na wstępie warto zaznaczyć, że jest to powieść z pogranicza fantasy i science-fiction, więc fani Chyłki i Forsta raczej nie mają tu czego szukać.
    Akcja powieści rozgrywa się na terenie kompleksu Riese- jednego z największych projektów górniczo-budowlanych nazistowskich Niemiec, usytuowanego w Górach Sowich. Po dziś dzień historykom nie udało się ustalić dokładnego przeznaczenia Riese, co postanowił wykorzystać autor, tworząc własną wersję wydarzeń... i się zaczęło. Sam początek zapowiadał się naprawdę obiecująco. Autor zaczął snuć wizje rzeczywistego przeznaczenia nazistowskiego kompleksu i związane z nim tajemnice, co szczerze mówiąc bardzo pobudziło moją ciekawość. Niestety, dalsza część powieści, liczącej prawie pięćset stron, spokojnie mogłaby się zmieścić na pięćdziesięciu...
    Jako, że całość oscyluje wokół tematu, którego nie ma w oficjalnych zapowiedziach, pokuszę się o mały spoiler. Całość powieści poświęcona jest tak naprawdę alternatywnej rzeczywistości. Grupa turystów, w skutek bliżej nieokreślonej anomalii, trafia do równoległej linii czasowej, gdzie spotykają mężczyznę, który od lat przemierza kolejne linie w poszukiwaniu czegoś, co można określić mianem "pierwotnego świata". Wszystko to dzieje się w czasie pandemii covid-19, która dziesiątkuje populację, a w niektórych rzeczywistościach- prowadzi wręcz do całkowitej zagłady. Grupa postanawia znaleźć bardziej rozwiniętą linię czasową, w której uzyskają skuteczne szczepionki na śmiercionośny wariant wirusa.
   
    
Mam spory problem z oceną "Projektu Riese", bo mimo przeczytania książki od deski do deski ciągle nie opuszcza nie wrażenie, że nadal nie mam pojęcia, co autor miał na myśli. Sam pomysł na fabułę wydaje się być dość ciekawy, jednak realizacja pozostawia wiele do życzenia. Grupa przypadkowych turystów podróżuje przez kolejne linie czasowe, pokazując, jak mogłaby wyglądać rzeczywistość, gdyby w swoim czasie podjęto inne decyzje. Osobiście mam wrażenie, że autor próbował nieco sztucznie pobudzić zainteresowanie czytelników, wrzucając do tekstu kilka głośnych nazwisk. 

    Moje odczucia względem książki są bardzo sprzeczne, ale również sama powieść pełna jest sprzeczności. Z jednej strony akcja składa się z naprawdę wielu motywów: jest wątek historyczny, fantastyczny, kryminalny a nawet romantyczny, a tak naprawdę brakuje mi tam konkretów. Dodatkowo, tym co przelało u mnie czarę goryczy było zakończenie, a uściślając- brak puenty. Po przeczytaniu ostatniej strony jedyna myśl jaka przyszła mi do głowy brzmiała mniej więcej: "Aha, czyli to by było na tyle" i mam wrażenie, że w całej książce znalazłabym chociaż 3-4 momenty, w których zakończenie powieści spowodowałoby znacznie silniejszą reakcję czytelnika...
    
    Jednak czegokolwiek by o tej książce nie mówić i ilu wad by nie wymienić, jest w niej coś magnetyzującego, co sprawia, że mimo wszystko chce się czytać dalej i przekonać się, co ostatecznie się wydarzy. Nie ma co ukrywać, że największą zaletą powieści jest niewątpliwie rewelacyjnych warsztat Remigiusza Mroza, który przez lata wypracował swój styl, bo Mroza można lubić lub nie, ale pisać potrafi i tego odebrać mu nie można. Mam wrażenie, że bez względu na treść, czytelnik niemal płynie przez książkę i nawet instrukcja obsługi pralki spod jego pióra byłaby do przeczytania od deski do deski.

    Podsumowując: "Projekt Riese" to absolutnie nie jest książka dla każdego. Myślę, że może spodobać się wąskiemu gronu fanów lekkiego science-fiction. Napisana w świetnym stylu, ale pozostawiająca wiele do życzenia w warstwie fabularnej. Czy żałuję, spędzonego z nią czasu? Nie, bo było to na swój sposób ciekawe doświadczenie. Czy sięgnę po kontynuację jeśli takowa się ukaże? Raczej nie, ale zobaczymy co przyniesie przyszłość. Jedno jest pewne, jeśli wam Mróz kojarzy się jedynie z Chyłką, to zdecydowanie nie jest to lektura dla was.  


Tytuł:"Projekt Riese"
Autor: Remigusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 26.01.2022 r.
Ilość stron: 480
ISBN: 9788381958103

 

    

"Nie w humorze"- Fran Lebowitz

"Nie w humorze"- Fran Lebowitz

 "Sen to taka śmierć, tylko mniej zobowiązująca."


    Lubicie felietony? Jeśli tak, to mam dla Was propozycję, która z pewnością was zachwyci, a mianowicie- "Nie w humorze" Fran Lebowitz.

    Frank Lebowitz to amerykańska pisarka i publicystka znana z ciętego jak brzytwa języka, sarkastycznych komentarzy, trafnych puent i wszechobecnej ironii, będącej jej znakiem rozpoznawczym. W ostatnim czasie zyskała grono nowych fanów, którzy poznali ją dzięki miniserialowi dokumentalnemu na Netflixie: "Fran Lebowitz: Udawaj, że to miasto", w którym odkrywa przed Martinem Scorsese nie tylko zaułki nowojorskich ulic, ale również, a może przede wszystkim-swojego fascynującego umysłu. 

    "Nie w humorze" to zbiór felietonów, na przeróżne tematy. Dla Lebowitz tabu nie istnieje. Pisze o wszystkim, co tylko przyjdzie jej do głowy, dzięki czemu możemy przenieść się na chwilę w sam środek nowojorskiej, miejskiej dżungli, z wszystkimi jej wadami (zaletami również, ale umówmy się- mówimy o tekstach Lebowitz, więc przede wszystkim wadami). Autorka pisze o pracy, dzieciach, życiu codziennym, erotyce, literaturze czy dietach, jednak każdy nowy temat, to kolejny pretekst do obśmiania ludzkich przywar i często absurdalnych zachowań, w których tropieniu jest prawdziwą mistrzynią, oprócz świetnego zmysłu obserwacji,  Lebowitz dysponuje też ciętym językiem i lekkim piórem, co sprawia, że od jej tekstów naprawdę ciężko się oderwać.

    Mam świadomość, że z pewnością nie jest to książka dla wszystkich. To nie romans, nawet nie powieść- więc większość czytelników ominie ją na półce, nawet nie zwracając uwagi na treść. Brutalne, ale takie właśnie są statystyki, więc nic na to nie poradzę-
nie zmienimy nagle społecznych przyzwyczajeń. Mike Urbaniak powiedział że: "Gdyby co najmniej połowa ludzi, którzy wiedzą, kim jest Kim Kardashian, wiedziała, kim jest Fran Lebowitz, świat byłby o wiele lepszym miejscem."-cóż, z pewnością ludzie mieliby więcej dystansu do samych siebie i potrafiliby pewnie wymienić więcej nazwisk pisarzy niż marek firm odzieżowych, ale w najbliższym czasie nie zapowiada się, by trend ten dało się odwrócić, więc cieszmy się tym, co mamy, a mamy- wydawałoby się, niszową felietonistkę, która przebiła się do mainstreamu, co może napawać optymizmem i dać nadzieję, że jednak z naszymi upodobaniami literackimi nie jest aż tak źle.   

    Osobiście, bardzo polecam Wam tę książkę, bo nawet jeśli na co dzień jesteście fanami powieści, to warto czasami wyjść ze swojej strefy komfortu i pozwolić sobie samemu, na przyjrzenie się światu z szerszej perspektywy i Lebowitz, właśnie taką opcję proponuje- lekką, przyjemną, z przymrużeniem oka, a jednocześnie szalenie inteligentną. Dlatego warto sięgnąć po lekturę "Nie w humorze" i samemu przekonać się, czy nie jest to przypadkiem coś dla Was.   

 

Historia pewnego morderstwa"- Danka Braun

Historia pewnego morderstwa"- Danka Braun

 "Człowiek to największy wróg dla zwierząt... i ludzi.."

    Czekałam, czekałam i się doczekałam. Po ponad trzech latach autorka wróciła do swoich korzeni i postanowiła przypomnieć światu o rodzinie Orłowskich, tak więc zapraszam na recenzję;)

    Jak już z pewnością wiecie, jestem olbrzymią fanką książek Danki Braun i od lat czytam wszystko, co tylko wychodzi spod jej pióra. Czytałam serię "Akta Mirka Filera", czytałam "Zgubne pożądanie" i "Oczy Adrianny" i wszystkie te książki uwielbiam, ale to saga z rodziną Orłowskich zajmuje szczególne miejsce w moim czytelniczym sercu. Przy okazji każdej z książek autorki dopominałam się o Orłowskich i w końcu się doczekałam.

    Tym razem Danka Braun porzuca Kraków, by zabrać nas do włoskiego kurortu Madonna di Campiglio, gdzie znaczna część rodziny Orłowskich udała się na zaproszenie wspólnika Roberta i przyjaciela rodziny- Martina Schmidta, by wspólnie celebrować jego urodziny. Ku olbrzymiemu zdziwieniu wszystkich na miejscu spotykają Camillę Vogel-właścicielkę jednej z niemieckich stacji telewizyjnych i byłą kochankę Johanna von Briesta, która zupełnym zrządzeniem losu postanowiła zatrzymać się w tym samym pensjonacie. Jakby tego było mało- do wczasowiczów docierają coraz bardziej niepokojące wieści o rozpowszechniającej się we Włoszech pandemii covid-19. Po kilku dniach Orłowscy otrzymują informacje o śmierci Camilli Vogel, której testy wykazały obecności wirusa.  

    Kilka miesięcy po przykrych wydarzeniach, cała rodzina przebywa w Polsce i coraz gorzej znosi sytuację związaną z pandemią. Niespodziewanie zostają z powrotem zaproszeni do Włoch-tym razem przez niemiecką policję, która prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Vogel, która wbrew wcześniejszym doniesieniom, została zamordowana. Wszyscy ponownie spotykają się w  Madonna di Campiglio, by wziąć udział w przesłuchaniach i pomóc znaleźć mordercę, którym jest jedno z nich...

    Danka Braun uwielbia łączyć wątki obyczajowe z kryminalnymi, w wyniku czego serwuje czytelnikom powieść niemalże szytą na miarę, z idealnie zachowanymi proporcjami między toczącym się śledztwem a życiem prywatnym bohaterów, a biorąc pod uwagę, że wszystkie te w wątki stale się ze sobą przeplatają, całość jest spójna i nie zauważamy granicy między nimi.  

    Jeżeli czytaliście już książki autorki, to wiecie zapewne, że mają swój stały, sprawdzony schemat i tak jest również w tym przypadku. Autorka postawiła na stare, sprawdzone rozwiązania i sprawiła, że czytelnik kompletnie nie zauważa tak długiego przedziału czasowego dzielącego kolejne części sagi. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to fakt, że autorka zrobiła się wyjątkowo grzeczna, brakuje mi nieco kąśliwych uwag, złośliwości i nutki feminizmu, które zazwyczaj idealnie równoważyły dość seksistowski charakter Roberta Orłowskiego. Jeśli zaś mowa o bohaterach to chyba naprawdę się za nimi stęskniłam, bo wyjątkowo żadne z nich nie przejawiało jakiś szczególnie irytujących zachowań.
    Danka Braun słynie z dość dużego realizmu jeśli chodzi o kreowanie postaci i również klan Orłowskich pokazuje jako, pomijając wysoki status społeczny, zwyczajną, polską rodzinę, z własnymi problemami, niesnaskami i awanturami. Nikt z nich nie jest święty i o tym pisałam wam już przy okazji poprzednich części i zazwyczaj potrafiłam wytknąć im konkretne wady, zwłaszcza Robertowi, którego szowinistyczne zaczepki często mnie irytowały, jednak tym razem towarzyszyły mi raczej odczucia przypominające odwiedziny dawno niewidzianych znajomych, kiedy widząc ich po kilku latach, nie zwraca się uwagi na drobiazgi.

    „Historia pewnego morderstwa” to cudowna, wciągająca od pierwszych stron powieść. Autorka po raz kolejny stanęła na wysokości zadania i zafundowała czytelnikom pełen wachlarz doznań i emocji: od zaskoczenia, przez radości, wzruszenie i złość i kiedy już wydaje się Wam, że wiecie wszystko, okazuje się, że jesteście zaledwie na początku drogi do poznania prawdy. 
Z całego serca polecam wam całą sagę i mam szczerą nadzieję, że Orłowscy powrócą na dłużej i niebawem będziemy mogli przeczytać kolejną część ich losów.


Tytuł: "Historia pewnego morderstwa"
Autor: Danka Braun
Wydawnictwo: Prozami
Data wydania: 20.10.2021r.
Ilość stron: 432
ISBN: 9788366473935

Inne książki autorki:

"Zabójczy urok blondynki"
"Historia pewnej rozwiązłości"
"Krwawy medalion"
"Historia pewnej zazdrości"
"Krew na sutannie"

"Nie chodź po lesie nocą"
"Morderstwo przy drodze krajowej 94"
"Gdzie jest Olga"
"Ciemna strona Sary"
"Zgubne pożądanie"
"Oczy Adrianny"

"Gomora. Pieniądze, władza i strach w polskim Kościele"- Artur Nowak, Stanisław Obirek

"Gomora. Pieniądze, władza i strach w polskim Kościele"- Artur Nowak, Stanisław Obirek

 „Słuchając kazań polskich biskupów, można odnieść wrażenie, że zamiast czekać na powtórne przyjście swojego Mesjasza, wyglądają raczej z utęsknieniem na wrogą inwazję. Cudu, który pozwoli im wykorzystać starą, sprawdzoną wojenną narrację: gender, LGBT, neomarksizm, ekologizm, lewactwo, Harry Potter, Greta Thunberg… Daj Boże ich, albo cokolwiek, byśmy mogli straszyć nasze owce i siać wśród nic grozę! Bo konflikt to jedyny stan, w którym polscy hierarchowie potrafią funkcjonować.”


    Po niebywałym sukcesie „Sodomy” Frédérica Martela doczekaliśmy się naszej polskiej wersji, skupiającej się na grzechach hierarchów znad Wisły, a wszystko to za sprawą Artura Nowaka i Stanisława Obirka, którzy postanowili przekroczyć progi biskupich pałaców i pokazać czytelnikom, jak wygląda rzeczywistość polskiego Kościoła.

    Jak mówią sami autorzy: Gomora powstała z gniewu. Ich gniewu na to, co w ostatnich dekadach dzieje się w Kościele, jako instytucji. Gniewu na kler, na sposób rozwiązywania przez nich problemów, na ich zakłamanie, pogardę dla wiernych i materializm, jednak osobiście do wspomnianego gniewu dodałabym jeszcze jedną motywację, która nasuwa mi się automatycznie: bezsilność. Bo mam wrażenie, że każdy, wchodząc na wojenną ścieżkę z jakąkolwiek instytucją kościelną, z góry skazany jest na porażkę. Biskupi nie przywiązują wagi do powszechnie znanych prawd czy racji przeciętnego wiernego, a jedynym argumentem, jaki uznają, jest ten wyrażony grubością koperty. W ostatnich latach powstała cała masa artykułów czy reportaży ukazujących prawdziwe oblicze polskiego Kościoła, jak chociażby głośnie filmy braci Sekielskich: „Tylko nie mów nikomu” i „Zabawa w chowanego”, w których swoją drogą udział brał również Artur Nowak, który jako prawnik od lat walczący o sprawiedliwe procesy ofiar księży pedofilów, czy „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” Marcina Gutkowskiego. Pytanie tylko, czy publikacje te przyniosły coś więcej niż jedynie społeczne oburzenie? Ilu hierarchów poniosło konsekwencje tuszowania pedofilii w polskim Kościele? Ilu biskupów zostało rzeczywiście ukaranych, karą adekwatną do krzywd, do których się przyczynili? Znacie takie przypadki? Bo osobiście nie przypominam sobie ani jednego…
Ale nie znaczy to, że uważam podobne publikacje za zbędne, absolutnie nie. Bo o ile na bezkarność kleru nie mamy niestety większego wpływu, tak pokłosiem podobnych reportaży jest zwiększająca się świadomość społeczeństwa i to właśnie jest największa wartość. Nawet nasz pozornie katolicki naród powoli zaczyna otwierać oczy i patrzeć dużo krytyczniej na proboszcza, biskupów czy kardynałów.
    Chciałabym, żebyście sięgając po „Gomorę”, mieli świadomość, że nie jest to żaden populistyczny manifest, krytykujący wszystko i wszystkich „ot tak”, dla zasady. Absolutnie nie. „Gomora” to niezwykle rzetelna, rzeczowa publikacja, pokazująca dowody, odwołująca się do historii, bazująca na konkretnych dokumentach i zeznaniach i na dobrą sprawę autorzy zostawili sobie bardzo mało miejsca na przedstawienie własnych, subiektywny opinii, a skupili się raczej na udowodnieniu pewnych tez, by przekonać nieprzekonanych i myślę, że wyszło im to na dobre.

    Dodatkowo autorzy wkładają kij w mrowisko, pokazując, jak wiele nadużyć miało miejsce za pontyfikatu Jana Pawła II i ile spraw papież osobiście zamiatał pod dywan- co w Polsce nadal jest tematem tabu. O ile przewinienia biskupów nie stanowią już większego zaskoczenia, o tyle temat papieża-polaka ciągle budzi kontrowersje. Po szesnastu latach od jego śmierci i coraz częstszych głosach mówiących o jego udziale w ukrywaniu afer pedofilskich w Watykanie, w Polsce nadal pokutuje przekonanie o jego kryształowości i znaczna część Polaków uważa jakąkolwiek krytykę jego osoby za najwyższy przejaw świętokradztwa.

    Zanim zabrałam się za lekturę, czytałam kilka opinii, na jej temat i w większości przewijały się w nich podobne epitety: „mocna”, „wstrząsająca”, „potrzebna”, „szokująca”, „otwierająca oczy” i teraz kiedy książkę mam już za sobą zastanawiam się, czy to objaw mojego cynizmu, czy też ciągle zbyt małej świadomości społeczeństwa- bo mnie ta książka absolutnie nie zszokowała. Nie przeczytałam w niej nic, co wywołałby grymas niedowierzania na mojej twarzy. Może dlatego, że już od dawna nie spodziewam się po polskim Kościele niczego dobrego i kolejne doniesienia pokazują jedynie, że „nasi” duchowni nie dorośli do dyskusji na temat jakichkolwiek zmian w Kościele, a co dopiero do rzeczywistej reformy, która hierarchom jest najzwyczajniej w świecie nie na rękę.

    Nie przedłużając: Jeżeli jesteście, chociażby w niewielkim stopniu zainteresowani tematem i patrzycie raczej krytycznym okiem na poczynania kleru, to „Gomora” nie będzie dla was szokująca, ani nawet zaskakująca, jednak z pewnością stanowi świetne kompendium wiedzy, bazujące na olbrzymiej ilości źródeł. Autorzy wykazali się wielkim profesjonalizmem, punktując kolejne przywary polskiego Kościoła, jednocześnie nie dając sobie przestrzeni to nieuzasadnionej krytyki, która mogłaby zostać odebrana jako atak na religię. Zamiast tego pokazują kolejne przykłady obłudy hierarchów, tuszowania nadużyć, walki o władzę i korupcji. Dlatego też osobiście uważam, że ta książka najwięcej dobrego zrobi w rękach praktykujących katolików, którym być może rzeczywiście otworzy oczy, bo można nie zgadzać się z czyjąś opinią, ale ciężko kłócić się z faktami…
Osobiście zdecydowanie polecam i uważam, że każdy powinien mieć tę pozycję w swojej biblioteczce.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...




zBLOGowani.pl

Copyright © 2014 Książkoholiczka94 , Blogger